fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Biznesmen: Usłyszałem - 1,5 mln euro i nie będzie kłopotów

Koperta z łapówką
Adobe Stock
Przemysław Krych, twórca funduszu Griffin Real Estate, który przez pół roku siedział w areszcie po zatrzymaniu przez CBA twierdzi, że przed aresztowaniem otrzymał ofertę - 1,5 mln euro w zamian za to, by nie mieć kłopotów. Z Krychem rozmawiał Onet. Wcześniej o tym, że usłyszał ofertę korupcyjną, biznesmen mówił w rozmowie z października 2019 roku z "Pulsem Biznesu".

Krych miał otrzymać ofertę korupcyjną od biznesmena (Onet podaje jego nazwisko), który powoływał się na byłego, wysokiego rangą funkcjonariusza ABW i CBA.

Wkrótce po otrzymaniu korupcyjnej oferty Krych został aresztowany w związku z zarzutami dotyczącymi rzekomego korumpowania senatora Stanisław Koguta. Krych twierdzi, że nigdy nie dawał Kogutowi łapówek

- Od 1999 r. zarządzam inwestycjami zagranicznego, głównie amerykańskiego kapitału na polskim rynku nieruchomości. (...) Mam tak skonstruowane umowy z Amerykanami, że gdybym został przyłapany na korupcji, to mają prawo odkupić moje udziały za połowę wartości - mówi w rozmowie z Onetem wyjaśniając, że w przypadku ujawnienia działań korupcyjnych "straciłby nie tylko partnerów biznesowych, ale także połowę wcześniej zarobionego przeze mnie majątku".

- Musiałbym być skończonym idiotą, żeby podjąć takie ryzyko. Wspierałem jawnie, publicznie szczytne cele kilku fundacji charytatywnych i robiłem to od lat. Nagle prokurator uznał, że kilka wybranych darowizn — spośród wielu innych przekazanych przez lata — miałoby być łapówkami - dodaje.

Następnie Krych ujawnia że kilka tygodni przed zatrzymaniem - 27 października 2017 roku - dostał korupcyjną ofertę. - Miałem dać pieniądze, a w zamian moje problemy — nie wiedziałem wówczas jakie — miały zniknąć. Jednym słowem, miałem dać pieniądze, a problemy znikną - mówi. Propozycję odrzucił.

Oferta miała zostać ponowiona, gdy Krych siedział w areszcie.

O takiej ofercie Krych mówił też w wywiadzie z października 2019 roku, którego udzielił "Pulsowi Biznesu". Krych mówił wówczas, że zgłosił się do niego "biznesmen" z ofertą nie do odrzucenia: „podzielcie się firmą, oddajcie nam część, bo będziecie mieć problemy". - Szybko zakończyliśmy spotkanie, myśląc, że mamy do czynienia z wariatem. Jednak dwa miesiące później, niedługo po moim aresztowaniu, ten człowiek pojawił się znów (...), tym razem z ofertą wyciągnięcia mnie z kłopotów - twierdził Krych w rozmowie z "Pulsem Biznesu".

Kiedy wyszedł z aresztu - jak mówi Onetowi - skontaktował się z nim były rzecznik PiS, Adam Hofman, którego przed aresztowaniem poznał za pośrednictwem Roberta Pietryszyna (w tamtym czasie członek zarządu PZU).

- On powiedział coś takiego: "Oni się pier...ęli" — takich użył słów — "bo oni dobrze nie sprawdzili, kogo wsadzają" - relacjonuje przebieg spotkania.

Hofman miał powiedzieć biznesmenowi: "Oni myśleli, że jesteś kieszonkowy oligarcha, nie wzięli pod uwagę, że za tobą stoi kapitał amerykański". Tłumaczył też, że biznesmen "dostał rykoszetem w wojnie Ziobry i posła PiS Arkadiusza Mularczyka z Kogutem".

Hofman miał też zaproponować Krychowi kolację "ze Zbyszkiem i Patrycją". - Wtedy sobie wszystko wyjaśnicie - miał powiedzieć. Krych twierdzi, że chodziło o Zbigniewa Ziobrę i jego żonę, Patrycję Kotecką. Propozycję tę biznesmen odrzucił i - jak mówi - więcej nie kontaktował się z Hofmanem.

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA