fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Gołąb Joe nie jest rekordzistą i nie zostanie zabity

Adobe Stock
Gołąb Joe, który miał po przebyciu rekordowej odległości dotrzeć z USA na przedmieścia Melbourne jest prawdopodobnie ptakiem australijskim i nie zostanie zabity.

Na rzekomego rekordzistę pod koniec grudnia na swym podwórku w Officer na przedmieściach Melbourne natknął się Kevin Celli-Bird. Cytowany przez agencję AP mężczyzna mówił, iż ustalił, że ostatni raz ptak widziany był pod koniec października w stanie Oregon na zachodzie USA, gdzie miał brać udział w zawodach gołębi. Celli-Bird informował, iż na podstawie opaski, którą gołąb miał na nodze udało mu się ustalić, że właścicielem ptaka jest mieszkaniec Montgomery w stanie Alabama, z którym nie udało się skontaktować.

Zdaniem ekspertów, na których powoływała się agencja AP, ptak pokonał Pacyfik prawdopodobnie na pokładzie statku handlowego.

Gdy za sprawą lokalnych mediów o gołębiu - któremu nowy tymczasowy opiekun nadał imię Joe - zrobiło się głośno, tematem zajęła się podlegającą Departamentowi Rolnictwa australijska służba inspekcyjna.

Departament podkreślił, że ptaki przybywające spoza Australii mogą być nosicielami szeregu chorób zagrażających ptactwu domowemu oraz ogółowi zamieszkującego Australię ptactwa.

"W takich przypadkach ochrona zdrowia populacji australijskich ptaków przed potencjalnymi znacznymi stratami w wyniku chorób jest dla nas najważniejszym priorytetem" - oświadczył Departament Rolnictwa informując, że humanitarne zabicie ptaka jest najlepszym zabezpieczeniem dla australijskiej fauny.

W przypadku gołębia Joe australijskie służby dopuszczały też możliwość odesłania ptaka, o ile zgodziłyby się na to odpowiednie amerykańskie władze.

Po zbadaniu sprawy Departament Rolnictwa ocenił, że gołąb Joe "jest prawdopodobnie Australijczykiem i nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa biologicznego".

Departament stwierdził, że opaska, którą ptak miał na nodze, była podrobiona. "W związku ze sprawą nie zamierzamy podejmować żadnych dalszych kroków" - oświadczono.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA