fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

"Dziady na Mickiewicza” w sąsiedztwie prezesa PiS

YouTube, Strajk Kobiet
Aktorzy i muzycy odegrali w sobotni wieczór arcydramat narodowy z okien żoliborskiego bloku i online, akcentując frazy wobec Złego Pana – "A kysz!, a kysz!".

Teatr dosłownie wyszedł na ulicę, zaś twórcy „Dziadów na Mickiewicza” zastosowali reklamę w mediach społecznościowych, która zgromadziła w wyłączonej z ruchu okolicy tysiąc widzów.

Sceną ponad nimi było kilka kondygnacji bloku. Aktorzy grali zza szyb, z użyciem nagłośnienia, ale i na parapetach, korzystając z typowego dla demonstracji oświetlenia rac i towarzyszących im dymów.


Po fragmencie o Zosi - padły okrzyki “Moje ciało, mój wybór!". Gdy Zły Pan, który odwrócił się od ludu, prosił o dwa ziarnka, z tłumu ktoś krzyknął "Nie dla Jarka!".
 
Performans zakończył monolog:

„Człowieku! gdybyś wiedział jaka twoja władza!

Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze

Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza,

I tworzy deszcz rodzajny, lub gromy i burze;

Gdybyś wiedział, że ledwie jedną myśl rozniecisz,

Już czekają w milczeniu, jak gromu żywioły,

Tak czekają twej myśli — szatan i anioły:

Czy ty w piekło uderzysz, czy w niebo zaświecisz;

A ty, jak obłok górny ale błędny, pałasz,

I sam nie wiesz gdzie lecisz, sam nie wiesz co zdziałasz...

Ludzie! każdy z was mógłby, samotny, więziony

Myślą i wiarą zwalać i podźwigać trony”.

W performansie wzięli udział m. in. Małgorzata Gorol, Katarzyna Warnke, Aga Zaryan, Marysia Sadowska. Reżyserowali Oskar Sadowski, adaptację wykonała Anka Herbut, zaś muzykę BAASH.

Aktorzy odśpiewali też „Imagine” Johna Lennona, a nie bez znaczenia jest to, że warszawski Żoliborz to okolica utopijnych „szklanych domów” z „Przedwiośnia” Stefana Żeromskiego.

Potem koncert dali Natalia Przybysz i Krzysztof Zalewski.

Chciałoby się zapytać: "Co to będzie, co to będzie?".

Zmienne znaczenia

„Dziady” jako manifest buntu, zapisały się m. in. w historii polskiego marca 1968 r., gdy spektakl Kazimierza Dejmka w Teatrze Narodowym zaczął żyć własnym życiem i stał się sztandarem studentów walczących o wolność w PRL. PZPR zdjęło przedstawienie z afisza.

Ciekawe, że zmarła niedawno Maria Janion, nota bene pracująca z Kazimierzem Dejmkiem przy „Dziadach” w Teatrze Narodowym, już po 1989 r., a przed 2010 r., obwieściła koniec romantyzmu.

Jak się okazało po katastrofie smoleńskiej – przedwcześnie. To, co było już rzekomo martwe i nieciekawe dla artystów, jako model, a może schemat martyrologiczny, odżyło w formie manifestowanej przez „lud smoleński” – na ulicach i w prawicowych mediach, nawiązując do motywu ofiary Rosji.

Ta sama Maria Janion w „Niesamowitej Słowiańszczyźnie” pisała o tym jak katolicyzm zniszczył wczesną, prasłowiańską polskość wyrażającą się kiedyś poprzez pogaństwo.
 
Motywem, który dobrze to wyraża, jest obrzęd dziadów w ujęciu Adama Mickiewicza, zmitologizowany w jego arcydramacie. Lud idzie na cmentarz i pod przywództwem Guślarza odprawia ludowy rytuał.

Właśnie ten rytuał był ważnym motywem inscenizacji Kazimierza Dejmka w Narodowym, który nie znosił romantyzmu, w czasie wojny był związany z PSL, zaś potem przystąpił do PZPR.

Jego „Dziady” miały eksponować słowiańskie, ludowe korzenie Polaków. Wszystko jednak przygniotła antyrosyjska wymowa „III części”, również dzięki „Wielkiej Improwizacji” Gustawa Holoubka.

Teraz jednak, na tle Strajku Kobiet, wymierzonego także w hierarchię kościelną, odrodził się alternatywny charakter „Dziadów”. Podkreślił to właśnie żoliborski performans, jaki odbył się na warszawskiej ulicy Mickiewicza nieopodal domu Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS, który wezwał we wtorek do obrony kościołów. W sobotni wieczór Mickiewiczowskie “A kysz!, a kysz” stało się prasłowiańskim odpowiednikiem tego, co podczas demonstracji Strajku Kobiet zastępuje gwiazdkowany bezokolicznik.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA