fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Pracujące Japonki na zajście w ciążę czekają w kolejce

Stock Adobe
Pracujące Japonki muszą czekać na swoją kolej, aby zajść w ciążę. Zasada "rotacji ciąż" jeszcze bardziej obniża wskaźnik urodzeń w tym kraju.

Zasada rotacyjnych ciąż dotyka szczególnie pracownice takich instytucji jak szpitale czy żłobki.

Pracujące tam kobiety  muszą czekać na swoją kolej na zajście w ciążę, a jeśli "przeczekają" swój moment - spadają na koniec takiej "kolejki".

Eksperci prawa pracy przyznają, że zmuszanie kobiet, które chcą mieć dzieci, do poczęcia w wyznaczonym okresie jest niegodne z prawem, ale jest niemal powszechne.

Czytaj także: Wirus japońskiej samotności: ponad milion hikikomori

Kwestia ta jest poważnym wyzwaniem dla kobiet pracujących w Japonii, która wśród krajów G7 plasuje się na najniższej pozycji pod względem reprezentacji kobiet w biznesie i w polityce.

Jedna z kobiet opisujących swoją sytuację wyznała, że gdy poprosiła szefa o oddelegowanie jej na profesjonalne szkolenie w celu podniesienia kwalifikacji, usłyszała, że była już na urlopie macierzyńskim i mniej pracowała, więc nie może oczekiwać kolejnej "przysługi". W ciągu pięciu lat usłyszała te same słowa od trzech szefów.

Kobieta ta, 42-letnia matka trójki dzieci, korzystała z prawa, które pozwala rodzicom pracować krócej za proporcjonalnie niższe wynagrodzenie.

Wiele Japonek nie ma świadomości, że takie działanie jest bezprawne i czuje się wręcz zobligowanych do przeproszenia pracodawcy, jeśli zajdą w ciążę poza kolejnością.

Pracodawcy z kolei tłumaczą, że niedobór siły roboczej w starzejącej się Japonii uniemożliwia sprawne funkcjonowanie przedsiębiorstwa, jeśli pracownicy w dogodnym tylko dla siebie momencie decydują się na posiadanie dziecka.

Efektem takiej polityki jest coraz niższy przyrost naturalny.

Sprawa "rotacji ciąż" trafiła na pierwsze strony japońskich gazet na początku tego roku, gdy pewien czytelnik opisał doświadczenie swojej żony, która zaszła w ciążę 'poza kolejnością. "Jak śmiesz bez pytania łamać zasady?" - usłyszała od swojego pracodawcy.

List wywołał debatę na temat tej praktyki, która według ekspertów jest najbardziej rozpowszechniona w sektorach, w których najtrudniej o znalezienie i utrzymanie pracownika - takich jak placówki opiekuńcze.

Problem ten stanowi przecięcie dwóch najbardziej palących problemów społecznych: starzejącego się i wymierającego społeczeństwa, w którym coraz większa liczba ludzi w wieku reprodukcyjnym nie zawiera związków i żyje w samotności,  i walki kobiet o prawo do pracy i równouprawnienie.

Źródło: scmp.com
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA