Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie cele polityczne stawia sobie Péter Magyar?
  • Jak zwycięstwo Magyara w wyborach wpłynęło na wstępne wskaźniki ekonomiczne Węgier?
  • Jakie zmiany w polityce zagranicznej Węgier zapowiada Péter Magyar wobec Ukrainy, Rosji i Grupy Wyszehradzkiej?

Péter Magyar przejmie władzę 9 maja, w Dniu Jedności Europejskiej. Niedługo potem ma pojawić się z pierwszą wizytą w Warszawie. Ale lider opozycyjnej Tiszy już zaczął starania o przekonanie Brukseli, że spełni warunki, aby uzyskać około 16 mld euro z unijnego funduszu odbudowy po pandemii oraz około 10 mld euro funduszy strukturalnych, jakie unijna centrala od paru lat blokuje z powodu łamania przez Viktora Orbána zasad państwa prawa.

Czytaj więcej

Węgry wracają do Europy. Muszą też odbudować własne państwo

Czasu Magyar do stracenia nie ma. Do końca sierpnia musi wypełnić kilka „super-warunków”, aby otrzymać wskazane wsparcie. Jednym z istotnych punktów jest stworzenie gwarancji, że pomoc finansowana przez unijnego podatnika nie trafi do kieszeni osób z otoczenia Orbána, z których wielu stało się multimiliarderami. Idąc w ślady Tuska, który w pierwszym dniu urzędowania po zwycięstwie w 2023 r. ogłosił przystąpienie Polski do Europejskiej Prokuratury (EPPO), Magyar zapowiedział, że Węgry bezzwłocznie zrobią to samo. Urząd ma zadanie ściganie defraudacji środków europejskich.

Wybory na Węgrzech: Żadna partia w najnowszej historii kraju nie uzyskała tylu deputowanych co Tisza

- Kluczowe dla odbudowy państwa prawa i wszechobecnej korupcji jest przywrócenie prawdziwego urzędu prokuratorskiego. Sądy wyższej instancji są obsadzone przez nominatów Orbána, ale sądy pierwszej instancji wciąż stanowią redutę wolności na Węgrzech – mówi „Rzeczpospolitej” Robert Laszlo z budapesztańskiego instytutu Political Capital. 

Magyar liczy, że może się z tym szybko uporać. Składając kurtuazyjną wizytę u wiernego Fideszowi prezydenta Tamása Sulyoka, powiedział, że ten ostatni nie jest „godny” sprawowania urzędu i powinien dobrowolnie podać się do dymisji. To samo powinni, zdaniem lidera Tiszy, zrobić szefowie rady reżimowych mediów czy sądu najwyższego. Jeśli do tego nie dojdzie, Magyar, inaczej niż Tusk,  ma sposób, aby ich usunąć. To większość konstytucyjna: wedle ostatecznych obliczeń partia Magyara uzyskała aż 141 deputowanych w 199-osobowym parlamencie, najwięcej we współczesnej historii kraju. 

Innym sposobem są triki prawne, do których nieraz uciekał się Orbán. W 2010 r. przejął kontrolę nad Sądem Najwyższym poprzez zmianę jego nazwy na Kuria. Z drugiej jednak strony ówczesny premier pozwolił mianowanemu przez poprzednią większość prezesowi banku centralnego Andrásowi Simorowi dokończyć upływającą w 2013 r. kadencję. Magyar najwyraźniej zamierza zrobić podobnie zapowiadając, że będzie współpracował z mianowanym w 2025 r. przez Orbána szefem banku Mihálym Vargą.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Péter Magyar przejmuje Węgry w trudnej sytuacji. Viktor Orbán postawił na złego konia

– Magyar ma większość konstytucyjną, a na Węgrzech de facto nie ma instytucji równoważących władzę. Musi jednak brać pod uwagę dwa zewnętrzne ośrodki. Pierwszym jest Bruksela – potrzebuje jej zaufania. Drugim są rynki finansowe, których zaufanie też jest mu niezbędne. Finanse publiczne Węgier są w fatalnym stanie i bez spełnienia tych dwóch warunków mogą się po prostu załamać – mówi „Rzeczpospolitej” Dora Gyorffy, profesor ekonomii na Uniwersytecie Korwina w Budapeszcie. 

Magyar na razie jest z pewnością na dobrej drodze do odzyskania zaufania rynków finansowych. Dzięki jego spektakularnemu zwycięstwu wyborczemu rentowność dziesięcioletnich węgierskich obligacji spadła z ok. 7,5 do ok. 6,1 proc. W ten sposób bardzo zbliżyła się do notowań podobnych polskich papierów (5,4 proc.). Jeszcze niedawno kraj przeznaczał aż 5 proc. PKB na obsługę zadłużenia. Pod rządami Orbána groziło mu wpadnięcie, wzorem Grecji, w pętlę długu, z tą różnicą, że pozostając poza unią walutową Węgry nie mogły liczyć na ratunek ze strony Unii. Teraz takie zagrożenie zostało oddalone. Kurs forinta do euro umocnił się ostatnio o blisko 4 proc., a indeks giełdy budapesztańskiej wzrósł o 15 proc. 

Ostateczny podział miejsc w parlamencie Węgier po wyborach z 12 kwietnia

Ostateczny podział miejsc w parlamencie Węgier po wyborach z 12 kwietnia

Foto: PAP

W przyszłej dekadzie Węgry mogą przystąpić do strefy euro

Przyszły premier zdaje sobie jednak sprawę, że ten kredyt zaufania może u wierzycieli szybko stracić, jeśli nie ułoży się z Brukselą. Warunki ku temu ma przede wszystkim stworzyć zniesienie przez Budapeszt blokady megapakietu 90 mld euro preferencyjnych kredytów dla Ukrainy. Bez tego ukraińskie państwo może przestać funkcjonować już w ciągu kilku miesięcy. Magyar zapowiedział także, że nie będzie dłużej blokował kolejnego pakietu sankcji nałożonego na Rosję. Dobrze przyjęta tak przez Brukselę, jak przez rynki finansowe jest jego zapowiedź, że do 2030 roku kraj spełni warunki przystąpienia do strefy euro. W unii walutowej mógłby się wówczas znaleźć w połowie przyszłej dekady.

Magyar chce też doprowadzić do zbliżenia z Polską, które ma nie ograniczać się tylko do odblokowania unijnej pomocy. Upadek Orbána oznacza potężny cios dla PiS, którego lider, Jarosław Kaczyński, chciał „Budapesztu w Warszawie” i na ostatniej prostej węgierskich wyborów, podobnie jak prezydent Karol Nawrocki, poparł autorytarnego szefa węgierskiego rządu. Tusk z pewnością będzie chciał to akcentować utrzymując bliskie relacje z Magyarem. W kręgach bliskich polskim władzom mówi się wręcz o odbudowie Grupy Wyszehradzkiej. Miałoby do tego prowadzić przejście na stronę demokratycznych ekip w Polsce i na Węgrzech populistycznego premiera Czech Andreja Babiša. Najwyraźniej czując, skąd wiatr wieje, odwołał on wizytę w Budapeszcie na ostatniej prostej kampanii wyborczej. W Warszawie można usłyszeć, że szef słowackiego rządu Robert Fico jest za słaby, aby w pojedynkę blokować prace Unii. I współpracę wyszehradzką. 

Czytaj więcej

Magyar dla „Rz”: Warszawa w Budapeszcie? Chcemy robić to po swojemu

Mimo wszystko Magyar staje przed trudnym zadaniem utrzymania jedności swojego elektoratu.

– 30 proc. jego wyborców podziela konserwatywne poglądy Fideszu, 70 proc. to liberałowie czy postępowcy – mówi „Rzeczpospolitej” szef budapesztańskiego biura Transparency International Martin József Peter.

Péter Magyar jest bardzo ostrożny w sprawie uniezależnienia się od rosyjskiej ropy. Kreml mówi o pragmatyzmie

Myśląc o tych pierwszych, Magyar zapowiedział, że całkowicie ukróci imigrację z krajów spoza UE, idąc w tym względzie nawet dalej od Orbána. Nie ma też mowy o przystąpieniu Węgier do unijnego Paktu Migracyjnego. U mniej konserwatywnych wyborców szok wywołała wiadomość, że nową minister edukacji miałaby zostać kojarzona z integrystycznymi środowiskami katolickimi Rita Rubovszky. Magyar wykluczył także wysłanie broni na Ukrainę czy zgodę na przyspieszoną ścieżkę przystąpienia tego kraju do UE. Nie ma na razie mowy o jego spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim. 

Przyszły premier jest także bardzo ostrożny co do uniezależnienia się od importu rosyjskiej ropy i gazu, co Unia nakazuje do 2027 r. Budapeszt jest związany umowami z Gazpromem do 2036 r. Węgrzy właśnie zawarli też umowę z Rosatomem o wartości 12,5 mld euro na rozbudowę i modernizację siłowni jądrowej Paks II. Porozumienie ma obowiązywać 60 lat.

Nie ulega wątpliwości, że zwycięstwo Magyara stanowi ogromną porażkę dla Moskwy. Traci ona niezastąpionego sojusznika w rozbijaniu europejskiej jedności. Mimo to rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow mówił o „pragmatyzmie” nowego węgierskiego premiera, przez co, jego zdaniem, Rosja będzie mogła podjąć z nim współpracę.