Służby mundurowe

Ostry list policyjnych związkowców do szefa MSWiA

Protest policjantów trwa już od lipca. W październiku w Warszawie odbyła się manifestacja.
materiały policji
- Kierując się dobrem wszystkich policjantów, a także troską o bezpieczeństwo naszych Rodaków, apeluję do Pana o natychmiastowe spotkanie - napisał Rafał Jankowski, szef NSZZ Policjantów w liście skierowanym do ministra Joachima Brudzińskiego.

W odpowiedzi szef MSWiA przypomniał na Twitterze swoją propozycję z września. – To kpina – uważają policjanci.

Zaostrza się konflikt służb z resortem spraw wewnętrznych i administracji. Rafał Jankowski w swoim liście do ministra Brudzińskiego napisał, że "wytrzymałość policjantów właśnie się wyczerpała".

- Obserwując rozwój bieżącej sytuacji nikt nie ma wątpliwości, że jest to reakcja środowiska policyjnego na pozorowany dialog i brak woli spełnienia postulatów NSZZ Policjantów – twierdzi związkowiec.

Czytaj także: Protest policjantów pochłonął miliony

Dodał, że „swoje żniwo zbierają dziś ogromne przemęczenie i stres, ale również lekceważenie nawarstwiających się od lat problemów i niespełnione obietnice".

- Przedstawiciele obecnej władzy obiecywali policjantom godne uposażenia i przywrócenie niesłusznie odebranych uprawnień przez poprzednie rządy. Po trzech latach oczekiwania nadzieja przemieniła się w potężne rozczarowanie" - czytamy w liście.

Jak ocenił Jankowski, uposażenia policjantów są "upokarzająco niskie", a zapowiadane reformy nie zostały zrealizowane.

Według niego, również Program Modernizacji nie zmienił materialnej sytuacji policjantów i obciążeń, z którymi się zmagają.

- Obawiam się więc, że jeżeli w najbliższych dniach nasze środowisko nie uzyska jednoznacznej gwarancji na spełnienie naszych postulatów, w słuszność których przecież sam Pan nie wątpi, sytuacja może się skomplikować jeszcze bardziej. W imieniu Zarządu Głównego NSZZ Policjantów wzywam Pana Ministra do osobistego i niezwłocznego podjęcia rozmów - zaapelował Jankowski. Podkreślił, może stawić się w każdym miejscu i o każdej porze.

Brudziński odpowiedział związkowcom na Twitterze. Przypomniał swoje pismo z 25 września z ofertą dodatkowej podwyżki, płatnych nadgodzin, pełnopłatnych zwolnień lekarskich oraz ustępstw związanych z wiekiem emerytalnym skierowane do funkcjonariuszy i dodał, że może warto przypomnieć (WSZYSTKIM), że ta oferta jest cały czas aktualna".

Na tę odpowiedź zareagowało już kilkaset osób na facebookowym profilu NSZZ Policjantów. – Żałosne – napisał jeden z internautów.

Inny: - "A on dalej swoje... Łatwiej by było się porozumieć ze zwierzęciem". Kolejny:- Śmiech przez łzy. Możliwości budżetowe? Żenada i to nawet już nie jest plucie w twarz, w sytuacji gdy " elitarnemu w swojej elitarności" SOP uruchamia się rezerwy budżetowe. Żenada, wstyd i totalna bezmyślność w postępowaniach MSWiA - napisał.

- "Skoro minister daje starą niezaakceptowana przez nasze środowisko propozycję to my dajmy mu jeszcze bardziej aktualne nasze oczekiwania i dopiszmy choćby finansowanie policji jako procent PKB wzorem wojska albo ujednolicenie kwot dodatków służbowych w tych samych grupach zaszeregowania w skali kraju, bo rozbieżność jest ogromna a kwota dodatku nie zależy od jakości wykonywanej pracy ale od subiektywnego widzi mi się przełożonego"  – radzi jeden z policjantów.

I dodaje:- Ustalmy że dana grupa kwota x plus odpowiednio wysokie stażowe, które będzie zapłatą za cenne doświadczenie. Myślę że koledzy i koleżanki dopisze do tych postulatów kolejne żeby wypunktował z naszej formacji wszystkie patologie".

Protest służb mundurowych trwa lipca. Policjanci domagają się m.in. podwyżki wynagrodzeń o 650 zł, płatnych nadgodzin, reformy systemu emerytalnego (powrotu do wcześniejszych, korzystniejszych dla funkcjonariuszy warunków).

Akcja protestacyjna zaczęła się od oflagowania komisariatów i jednostek. Policjanci od kilku miesięcy nie wypisują mandatów za drobniejsze wykroczenia. Na początku października ulicami stolicy przeszła manifestacja służb mundurowych.

Teraz policjanci masowo przechodzą na zwolnienia lekarskie. W garnizonie łódzkim choruje kilka tysięcy policjantów. „Łódzka epidemia" dziesiątkuje też funkcjonariuszy w województwie śląskim

– To pokazuje, że policjanci w terenie mają dość ignorowania ich przez MSWiA. Pewno normalnie zaaplikowaliby sobie garść tabletek i poszli do służby, ale w świetle tego, że rząd i MSWiA lekceważą związek zawodowy policjantów, funkcjonariusze postanowili, że nie będą się poświęcać, nie będą chodzić chorzy na służbę, i zajęli się własnym zdrowiem. Ja ich rozumiem – mówił Rafał Jankowski, przewodniczący NSZZ Policjantów

Teraz „łódzka epidemia" dotarła do garnizonu śląskiego. Najgorzej jest w Zabrzu, Dąbrowie Górniczej czy Chorzowie, gdzie pojawiają się problemy z obsadą patroli. Na zwolnienia lekarskie masowo idą też policjanci z innych województw.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL