fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Ministerstwo likwiduje małe wydziały pracy w sądach rejonowych

Fotorzepa, Robert Wójcik
Resort sprawiedliwości twierdzi, że reorganizacja jest konieczna dla dobra wymiaru sprawiedliwości i pracowników. Ci ostatni mają być sądzeni przez wyspecjalizowane i większe sądy pracy.

Znika dziesięć małych wydziałów pracy w sądach rejonowych. Siedem już zostało zlikwidowanych, trzy znikną od 1 lipca 2019 r. Chodzi o sądy w: Biskupcu, Głogowie, Myszkowie, Starachowicach, Szczytnie, Świeciu i Zgorzelcu oraz Gnieźnie, Pszczynie i Mysłowicach.

Czytaj też:

Pracownicy i pracodawcy biją na alarm: może to wpłynąć na koszty procesu, wydłużyć je i faktyczne oddalić wymiar sprawiedliwości od obywatela. Podobnego zdania są sędziowie.

Wszyscy zgodnie przypominają, że w 2011 r. poprzedni rząd zlikwidował 74 sądy pracy, oddalając tym samym sądy od obywateli, którzy aby dochodzić swoich roszczeń z zakresu prawa pracy, musieli jechać do sąsiednich miast, co wiązało się z kosztami oraz czasem.

W tym też czasie zniesienie sądów pracy ewidentnie zmniejszyło dostępność obywateli do wymiaru sprawiedliwości.

Zniesienie wydziałów pracy w kolejnych sądach, jak zauważają zainteresowani, może się wiązać z koniecznością dojazdu wielu kilometrów w celu poszukiwania sprawiedliwości.

Ich zdaniem poprzednio dokonana likwidacja sądów pracy spowodowała wydłużenie postępowania w sądach, które musiały obsłużyć inne okręgi, np. Sąd Rejonowy we Włocławku – sądy rejonowe w Rypinie czy w Lipnie, gdyż nie zwiększyła się liczba sędziów.

Reorganizację, w wyniku której wydziały są likwidowane, tłumaczy Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

I wyjaśnia, że wydziały te posiadały limit w przedziale od 0,24 do 1 etatu sędziowskiego, a poziom etatyzacji danej komórki organizacyjnej jest pochodną ilości kierowanych do niej spraw. Limit etatów orzeczniczych w pionie pracy Sądu Rejonowego w Świeciu na 31 grudnia 2018 r. to 0,51.

– Minimalna i wymagana przepisami liczba stanowisk sędziowskich, asesorskich lub referendarskich w wydziale to pięciu sędziów i asesorów lub referendarzy, łącznie z przewodniczącym – przypomina Piebiak.

Tłumaczy też, że sprawy z prawa pracy powinny być rozpoznawane w wyspecjalizowanych sądach pracy. Tymczasem wydział, w którym orzeka tylko jeden sędzia, na dodatek orzekający zazwyczaj jednocześnie w innym wydziale, jest iluzją istnienia sądu pracy w rozumieniu tego przepisu.

– Reorganizacja wynika z potrzeby zapewnienia racjonalności struktury organizacyjnej objętej nią sądów. Służyć ma ponadto zapewnieniu prawidłowego wykorzystania etatów sędziowskich i urzędniczych w pionie pracy i ubezpieczeń społecznych sądów rejonowych – uzasadnia. Podaje też statystyki. Otóż w 2017 r. do sądów rejonowych wpłynęło łącznie 58 587 spraw z obszaru prawa pracy. Rok później było ich 55 690.

Z kolei wpływ spraw pracowniczych (ogółem na limit etatów na sędziego według liczby sędziów sądu i wakujących stanowisk sędziowskich w ramach limitu w 2017 r.) wynosił średnio 249,12 sprawy. W 2018 r. było ich 280. Z kolei wpływ spraw z obszaru prawa pracy ogółem na obsadę w 2017 r. wyniósł 334,36, a w 2018 r. ? 381,11.

Dla przykładu do Sądu Rejonowego w Świeciu w 2017 r. wpłynęły 174 sprawy z obszaru prawa pracy, a w 2018 r. 151 spraw pracowniczych. Ich liczba więc nie rośnie, wręcz maleje.

W polskich sądach rejonowych aktualnie funkcjonuje 75 sądów pracy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA