fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sąd: sędzia Morawiec nie została zawieszona przez Izbę Dyscyplinarną

Beata Morawiec
materiały prasowe
Sąd Apelacyjny w Krakowie w precedensowym orzeczeniu uznał, że Izba Dyscyplinarna nie uchyliła immunitetu i nie zawiesiła skutecznie sędzi Beaty Morawiec - informuje portal oko.press.

Jak podaje oko.press orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Krakowie zapadło 22 marca 2021 roku. Sąd orzekł, że Izba Dyscyplinarna została zawieszona przez Trybunał Sprawiedliwości UE i nie powinna zajmować się sprawami sędziów.

Portal informuje, że wniosek w tej sprawie złożyła prezes Sądu Okręgowego w Krakowie Dagmara Pawełczyk – Woicka, która domagała się wznowienia postępowania w jednej ze spraw karnych. Wyrok w tej sprawie wydała sędzia Beata Morawiec dzień po wydaniu decyzji o uchyleniu jej immunitetu i zawieszeniu przez Izbę Dyscyplinarną. Zdaniem Pawełczyk – Woickiej sędzia nie mogła wydać tego wyroku, bo była już zawieszona w obowiązkach.

Na bazie tej sprawy Sąd Apelacyjny w Krakowie wydał postanowienie, w którym orzekł, że w kwietniu 2020 roku TSUE zawiesił działalność orzeczniczą Izby, również w zakresie uchylenia immunitetu sędziom. Bo te sprawy mają szerszy zakres niż sprawy dyscyplinarne.

Przypomnijmy, iż Izba Dyscyplinarna SN uchyliła immunitet sędzi Beaty Morawiec w październiku 2020 roku. Zwróciła się o to Prokuratura Krajowa, powołując się na ustalenia śledczych, że sędzia Morawiec przyjęła wynagrodzenie za pracę na rzecz Sądu Apelacyjnego w Krakowie, której nie wykonała i nie miała wykonać.

Datowana na 11 lutego 2013 r. umowa na przygotowanie opracowania „Windykacja należności sądowych w aspekcie wydziału karnego" miała charakter fikcyjny. Służyła ukryciu wyprowadzenia środków Skarbu Państwa – napisano w komunikacie.

Umowa, według Prokuratury Krajowej, została podpisana w porozumieniu z ówczesnym dyrektorem Sądu Apelacyjnego w Krakowie i za zgodą ówczesnego prezesa tego sądu. Opracowanie dla sądu, które było przedmiotem umowy, nigdy nie powstało. Prokuratura chce postawić sędzi zarzuty przywłaszczenia środków publicznych i działania na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, a także naruszenia uprawnień jako funkcjonariusza publicznego i przyjęcia korzyści majątkowej w związku z jednym z wyroków wydanych przez skład orzekający pod przewodnictwem Morawiec.

Sędzia Morawiec w rozmowie z „Rzeczpospolitą" zaprzeczyła zarzutom prokuratury. Zapewniała, że wszyscy wiedzą, iż ta umowa została wykonana na rzecz sądu, a nie żadnej firmy zewnętrznej. Więc nie ma mowy o wyprowadzaniu pieniędzy z sądów, bo wszystko działo się w strukturach sądu, a poza tym zostało zlecone przez przełożonego, czyli prezesa sądu, w 2013 r.

Sędzia Morawiec była prezesem Sądu Okręgowego w Krakowie w latach 2015–2017. Została odwołana przez ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę. W styczniu 2018 r. wniosła cywilny pozew przeciw ministrowi, w którym domagała się oficjalnych przeprosin na konferencji prasowej i finansowego zadośćuczynienia w kwocie 12 tys. zł, które minister miał wpłacić na fundację Dom Sędziego Seniora. Odwołując sędzię Morawiec z funkcji, Zbigniew Ziobro miał – według pozywającej – podać niezwiązane w żaden sposób z osobą prezes informacje o działaniach w śledztwie dotyczącym korupcji w krakowskich sądach.

Źródło: oko.press / rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA