fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Nawacki o wycofaniu poparcia dla jego kandydatury do KRS

Maciej Nawacki
materiały prasowe
- Ja mam 28 podpisów, to nie ulega najmniejszej wątpliwości - tak sędzia Maciej Nawacki wyjaśnia kontrowersje ws. wycofania poparcia dla jego kandydatury do Krajowej Rady Sądownictwa w rozmowie z Onetem.

- Nie ma czegoś takiego jak "wycofanie poparcia" czy dowołanie raz złożonego na listach podpisu. To jest jak głos wrzucony do urny wyborczej - mówi Onetowi sędzia.

Aby zasiąść w nowej Krajowej Radzie Sądownictwa - powołanej głosami polityków PiS i Kukiz'15 - każdy z sędziowskich kandydatów musiał przedstawić listę z 25 głosami poparcia uzyskanymi od innych sędziów. Na liście Macieja Nawackiego tych podpisów jest 28 - problem w tym, że czworo sędziów - jeszcze przed złożeniem listy u marszałka Sejmu - wycofało swoje poparcie dla Nawackiego. Poinformowali o tym zarówno samego Nawackiego, jak i jego pełnomocnika, który zgłosił go do nowej Rady Michała Lasotę - dziś zastępcę rzecznika dyscyplinarnego - oraz samego marszałka Sejmu.

Przypomnijmy, że prawnicy z Inicjatywy "Wolne Sądy" ujawnili nazwiska czworga sędziów, którzy wycofali swoje poparcie dla kandydata do nowej KRS Macieja Nawackiego jeszcze przed wyborami do nowej Rady. Jako że na jego liście jest 28 podpisów - to po wycofaniu czworga osób okazuje się, że sędziemu mogło zabraknąć wymaganych 25 głosów.

Oświadczenia 4 sędziów którzy cofneli poparcie dla sędziego M.Nawackiego jako kandydata do KRS. Jak przekazali sędziowie mimo tego i wbrew zapewnieniom M.Nawacki złożył ich podpisy w Kancelarii Sejmu. Zwrócili się do Kancelarii z prosba o wyjaśnienie- bez rezultatu. pic.twitter.com/5RFpUH1cYi

Sprawa ta oraz decyzja czworga sędziów została dokładnie opisana przed unijnym Trybunałem Sprawiedliwości, badającym legalność nowej Rady oraz Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. TSUE w efekcie wydał słynny już wyrok z 19 listopada 2019 r., stwierdzający m.in., że nowa KRS nie daje gwarancji niezależności od polityków. Tę ocenę powtórzyła w swoim orzeczeniu z 5 grudnia Izba Pracy Sądu Najwyższego, której Trybunał przekazał ostateczne rozstrzygnięcie tego problemu.

Maciej Nawacki zignorował wolę czworga sędziów?

Swoją kandydaturę do nowej KRS sędzia Nawacki zgłosił w Sejmie 24 stycznia 2018 r. Dzień wcześniej czworo sędziów, którzy pierwotnie podpisali się na jego liście, wycofało swoje poparcie. Jak informują "Wolne Sądy" - jeszcze przed wyjazdem Nawackiego do Warszawy, gdzie zgłosił swoją kandydaturę - przekazali pisemne oświadczenie o wycofaniu poparcia, które kandydat miał dołączyć do pierwotnej listy. Sędziowie: Joanna Urlińska, Anna Pałasz, Katarzyna Zabuska i Krzysztof Bieńkowski zażądali, by ich głosy poparcia wykreślić z listy sędziego Nawackiego. Tyle że 25 stycznia 2018 r. od samego Macieja Nawackiego usłyszeli, że ten nie przekazał marszałkowi Sejmu ich decyzji o wycofaniu poparcia. Przekazał za to pierwotną listę, na której widniało 28 nazwisk - łącznie z nazwiskami czworga sędziów, którzy poparcie wycofali.

W tej sytuacji wspomniana czwórka sędziów tego samego dnia, 25 stycznia wysłała do marszałka Sejmu faks oraz list polecony z informacją, że wycofali swoje poparcie dla Nawackiego. Sędziowie wysłali do Kancelarii Sejmu także swoje adresy e-mail, prosząc o informację, czy ów organ uwzględnił ich decyzję o wycofaniu poparcia dla kandydata Nawackiego. Odpowiedzi z Kancelarii Sejmu nie otrzymali do dziś.

6 marca 2018 r. Sejm, głosami PiS i Kukiz'15 wybrał sędziowską "piętnastkę" do nowej Krajowej Rady. W tym gronie znalazł się także sędzia Nawacki, który zresztą wyznał, że poparł sam siebie na swojej liście.

Sędzia Nawacki: Ja mam 28 podpisów. Poparcia nie da się wycofać

O ilość głosów poparcia oraz związane z jego kandydaturą wątpliwości zapytaliśmy członka nowej KRS i prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie Macieja Nawackiego. - Ja mam 28 podpisów, to nie ulega najmniejszej wątpliwości - mówi nam sędzia Nawacki. - Nie ma czegoś takiego jak "wycofanie poparcia" czy dowołanie raz złożonego na listach podpisu. Tak stanowi prawo ustrojowe, to jest jak głos wrzucony do urny wyborczej, nie wiem jak można to jaśniej tłumaczyć - przekonuje.

Członek nowej KRS podkreśla, że to nie on zajmował się "technicznymi" szczegółami związanymi z jego zgłoszeniem do Kraowej Rady - a jego pełnomocnik Michał Lasota. Ten dziś jest zastępcą sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego, w czerwcu 2018 r. na tę funkcję powołał go Zbigniew Ziobro. Zastępca Lasota zasłynął wszczynaniem postępowań wobec sędziów krytykujących zmiany wdrażane przez PiS - choćby za noszenie koszulki z napisem "konsTYtucJA". Zasłynął też tym, że zażądał dyscyplinarek dla sędziów we własnej sprawie.

Michał Lasota jako zastępca rzecznika dyscyplinarnego zajmował się też sprawą skargi I Prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf na wypowiedź Macieja Nawackiego dotyczącą jej urzędu. Jako osoba, która zgłaszała Nawackiego do KRS i jest z nim pozazawodowo powiązana nie powinien mieć z tą sprawą nic wspólnego - dla każdego konflikt interesów jest tu oczywisty. Jednak główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab uznał, że żadnego konfliktu interesów nie ma - a Lasota nie znalazł podstaw, by wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec Nawackiego.

Co z brakującymi podpisami na liście Nawackiego?

O sytuację z potencjalnie niepełną - tym samym, nieważną listą poparcia do KRS jej członka Macieja Nawackiego zapytaliśmy szefa Stowarzyszenia Sędziów "Iustitia" prof. Krystiana Markiewicza.

- Przedstawione fakty oznaczają jedno: pan Nawacki jako kandydat do KRS nie miał wymaganej liczby podpisów. Miał nie 28 - a 24 głosy, o jeden za mało. A to oznacza, że zgodnie z nowym prawem nie został członkiem nowej Rady - mówi nam sędzia Markiewicz. - To zaś prowadzi nas do tego, że nawet gdyby inni mieli wystarczającą liczbę głosów poparcia, to kadencja neo-KRS jest nieważna - podkreśla. - Wszystko z powodu jednego, wybranego w sposób nieważny członka Krajowej Rady. Bo Sejm głosował te kandydatury łącznie, blokowo. Dlatego wszyscy członkowie neo-KRS muszą teraz ponieść tego konsekwencje - mówi.

- Teraz państwo polskie musi nie tyle stwierdzić wygaszenie kadencji neo-KRS - jako nieprawidłowo powołanej - co uznać, że ta nowa Rada nigdy nie została prawidłowo wybrana - zaznacza szef "Iustitii". - Ten byt należy po prostu uznać za niebyły - kwituje sędzia Markiewicz.

Wbrew wydanemu latem 2019 r. prawomocnemu wyrokowi Naczelnego Sądu Administracyjnego - nakazującemu ujawnienie list poparcia do KRS - te do dziś pozostają tajne. Kancelaria Sejmu, decydując się na ten krok powołuje się na decyzję Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (oraz byłego radnego PiS-red.) Jana Nowaka, który prowadzi w tej sprawie postępowanie.

Źródło: onet.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA