fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Jacek Trela: Adwokatura apolityczna, czyli jaka?

AFP
Adwokatura nie wchodzi do polityki. To polityka wkracza do wymiaru sprawiedliwości. A prawa i wolności obywatelskie nie mają żadnych barw.

Adwokatura apolityczna, to nie znaczy obojętna na sprawy społeczne. Apolityczność adwokatury nie może oznaczać bierności w sferze praw jednostki wszędzie tam, gdzie te prawa są zagrożone albo wręcz naruszane.

18 listopada na ulicach Warszawy nieumundurowani funkcjonariusze, wmieszani w pokojowo manifestujący tłum, użyli pałek teleskopowych i gazu pieprzowego wobec kobiet i młodzieży. Jeszcze miesiąc temu znaliśmy to tylko z korespondencji z Mińska.

Zakładając nawet, że manifestacja była nielegalna, choć istnieje tu szereg prawnych wątpliwości zasadniczej natury, nic nie uprawniało policji do takich działań. Zadaniem służby państwowej jest zapewnienie bezpieczeństwa w miejscach publicznych, nie zaś eskalacja emocji i stosowanie brutalnej przemocy, szczególnie wobec kobiet. Takie bezprecedensowe działanie policji wzbudziło sprzeciw nie tylko opozycji parlamentarnej, ale też rzecznika praw obywatelskich i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Także Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej zajęło stanowisko, sprzeciwiając się wykorzystywaniu policji sprzecznemu z jej rolą i zadaniami określonymi prawem. Uchwała Prezydium NRA nie świadczy o upolitycznieniu adwokatury, lecz o działaniu w obronie ludzi i ich prawa do bezpieczeństwa, które musi gwarantować nam wszystkim demokratyczne państwo.

Czytaj też:

Złamany kompromis

Adwokatura nie wchodzi do polityki. To polityka wchodzi do wymiaru sprawiedliwości. Politycy partii rządzącej, którzy są przeciwni tzw. „kompromisowi aborcyjnemu", czyli przepisowi ustawy z 7 stycznia 1993 r. „o planowaniu rodziny..." zezwalającemu na przerywanie ciąży z powodu dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, mogli – mając większość sejmową – wykorzystać proces legislacyjny i dokonać zmian ustawowych. Wymagałoby to jednak zmierzenia się także z własnymi wyborcami. Wybrali zatem inny, z ich politycznego punktu widzenia wygodniejszy sposób załatwienia sprawy o ogromnej doniosłości społecznej, budzącej od zawsze emocje i wymagającej wysłuchania społeczeństwa, np. w referendum. Uciekli z tą sprawą z parlamentu do Trybunału Konstytucyjnego.

Adwokatura nie mogła milczeć i udawać, że nic złego się nie stało, bo choć formalnie wniosek do TK mógł być złożony, to jednak jego złożenie było nadużyciem prawa. Nie można było stać z boku także dlatego, że od 2016 r. znacząca większość prawników, przedstawicieli praktyki i nauki prawa uważa, że niektóre z dokonywanych zmian personalnych w Trybunale Konstytucyjnym (chodzi m.in. o tzw. dublerów, choć nie tylko) są niezgodne z prawem i czynią prawnie wątpliwymi wydawane tam orzeczenia.

Nie można milczeć

Apolityczna adwokatura nie może także milczeć w sprawie sędziego Igora Tulei, ubiegłorocznego laureata nagrody im. adw. Edwarda Wende. Głos adwokatury w tej sprawie nie jest głosem politycznym, lecz głosem w obronie niezawisłości sędziowskiej. Uchylenia immunitetu sędziemu Tulei nie da się obronić. Po pierwsze dlatego, że orzekła o tym Izba Dyscyplinarna w Sądzie Najwyższym, której działalność została zawieszona 8 kwietnia tego roku postanowieniem Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości UE. Argument przedstawicieli rządzących, że postanowienie TSUE odnosi się wyłącznie do postępowań dyscyplinarnych, sprawa sędziego Tulei należy zaś do innej kategorii – uchylenia immunitetu – jest sprzeczny z regułą interpretacyjną a fortiori. Skoro postanowienie TSUE zakazuje Izbie Dyscyplinarnej prowadzenia spraw dyscyplinarnych, to tym bardziej nie wolno prowadzić w tej Izbie spraw o uchylenie immunitetu sędziego w celu postawienia zarzutów karnych. Przesłanką do zawieszenia przez TSUE działalności Izby w sprawach dyscyplinarnych było stwierdzenie braku jej niezależności i bezstronności, a skoro tak, to nie może ona orzekać w żadnej innej sprawie. Po drugie, powodem wniosku prokuratury było postępowanie karne w sprawie obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 r. Sędzia Tuleya, zgodnie z kodeksem postępowania karnego, zezwolił mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu. Czyli sędzia ma mieć postawiony zarzut za działania zgodne z prawem, tyle że w bardzo niewygodnej dla rządzących sprawie. Na tamtym posiedzeniu sądu była obecna prokurator, która nie przeciwstawiała się decyzji sędziego o wpuszczeniu mediów. Tak jak absurdalne byłoby stawianie zarzutów prokurator za pomocnictwo w przekroczeniu uprawnień przez sędziego, tak samo absurdalne jest samo myślenie o zarzutach karnych wobec tego sędziego.

Odchodzimy od standardów

„Orzeczenie Izby Dyscyplinarnej polskiego Sądu Najwyższego w sprawie sędziego Igora Tulei pokazuje, jak bardzo Polska oddaliła się od prawno-państwowych standardów Unii Europejskiej" – czytamy w oświadczeniu szefa Niemieckiego Związku Sędziów Svena Rebehna. Czyżby i sędziowie niemieccy mylili się w ocenie sytuacji i wdawali się w politykę?

Adwokatura, niezależnie od poglądów politycznych poszczególnych adwokatów, pluralistyczna politycznie, od zawsze miała wpisaną w swoją istotę ochronę praw jednostki. Taka była adwokatura okresu dwudziestolecia międzywojennego, kiedy stawała w obronie nauczycieli prześladowanych przez władze sanacyjne za strajki, osób zatrzymanych po krakowskich protestach Centrolewu, za manifestacje chłopskie na polskiej wsi, ludzi więzionych i torturowanych w Berezie i tych sądzonych w procesie brzeskim. Okres stanu wojennego w latach 80. ubiegłego wieku to także adwokatura broniąca praw obywatelskich gwałconych przez reżim. Z takich działań naszych poprzedników bierzemy dziś przykład, stając w obronie ludzi, którzy w sporze z władzą są na słabszej pozycji i których prawa obywatelskie są wystawione na szwank. Sympatie polityczne adwokatów nie mogą mieć i nie mają wpływu na nasz adwokacki stosunek do postępowania polityków zagrażającego prawom obywatelskim. Bo prawa i wolności obywatelskie nie mają żadnej barwy politycznej.

Autor jest prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA