fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Wojciech Katner, sędzia SN: Nie ma mowy o żadnym odwołaniu od orzeczenia TSUE

Wojciech Katner
materiały prasowe
Nie ma mowy o żadnym odwołaniu od wyroku TSUE - uważa Wojciech Katner, sędzia SN

Rz: Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdecydował o zastosowaniu tzw. środków tymczasowych i zawieszeniu stosowania przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym dotyczących przechodzenia sędziów, którzy ukończyli 65. rok życia, w stan spoczynku. W drugim punkcie stwierdził konieczność natychmiastowego wykonania tego zabezpieczenia i stworzenia sędziom warunków, jakie mieli przed 3 kwietnia. Trybunał przychylił się w pełni do wniosku Komisji Europejskiej w tej sprawie. Jak pan przyjął to postanowienie?

Wojciech Katner, sędzia Sądu Najwyższego: Ze świadomością, że skarga Komisji Europejskiej była w wysokim stopniu uprawdopodobniona. Trybunał stoi na straży najważniejszych zasad praworządności, w tym niezawisłości sędziów, a za tym ich nieusuwalności, której potwierdzenie znajduje się także w polskiej konstytucji.

Co teraz będzie?

Wraca stan prawny sprzed 3 kwietnia 2018 r. Pierwsza prezes Sądu Najwyższego prof. Małgorzata Gersdorf wezwała więc wszystkich sędziów, którzy przymusowo zostali przeniesieni w stan spoczynku, do dalszego pełnienia służby, jeżeli wyrażą taką wolę.

Pan także znalazł się w tej grupie?

Tak. Wyraziłem to już miesiąc temu, kiedy otrzymałem zawiadomienie od prezydenta o przeniesieniu mnie w stan spoczynku. Oświadczyłem wówczas na piśmie, że pozostaję czynnym sędzią Sądu Najwyższego. Zwróciliśmy się wówczas do prezesa izby o niewyznaczanie nam spraw, by nie komplikować sytuacji obywatelom, w których sprawach byśmy orzekali. Gdyby bowiem okazało się, że orzeczenie Trybunału będzie dla nas niekorzystne, zapadłe wyroki byłyby nieważne.

Czytaj też:

Teraz takiego zagrożenia już nie ma?

W tej chwili nie. Możemy więc ze spokojem podjąć obowiązki zgodnie z prawem. Oczywiście do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał Sprawiedliwości UE.

Z Ministerstwa Sprawiedliwości czy od prawników z Kancelarii Prezydenta docierają jednak głosy, że nie wszystko jest tak oczywiste. Twierdzą wręcz, że muszą sprawę dokładnie przeanalizować, bo jest bardzo skomplikowana.

Słucham tych wypowiedzi ze smutkiem i zażenowaniem. Tu nie ma nic do analizowania. Zabezpieczenie zastosowane przez Trybunał nie jest niczym wyjątkowym, ani też trudnym do wykonania. Nie widzę żadnych komplikacji z tym związanych.

To co wystarczy zrobić?

Po prostu nie przeszkadzać. Sędziowie, którzy pozostają w służbie, otrzymają sprawy do rozstrzygnięcia. Należy natomiast doprowadzić do zgodności ustawy o Sądzie Najwyższym z prawem europejskim, a przede wszystkim z Konstytucją RP.

Co powinno się znaleźć w takiej nowelizacji?

Przepis o tym, że skrócony wiek przechodzenia w stan spoczynku nie dotyczy tych sędziów, którzy są w służbie w dniu wejścia w życie ustawy.

Słychać głosy, że Polska będzie się odwoływać od orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jest na to szansa?

Tu nie może być mowy o żadnym odwołaniu. Zabezpieczenie wydał najwyższy organ sądowy. Nie ma więc się w tej sprawie nawet do kogo odwołać. Jeżeli natomiast zostaną uwzględnione wymagania postawione przez TSUE , to zabezpieczenie może zostać uchylone.

To niejedyna zapowiedź. Mówi się też o nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym i dopisaniu do niej przepisu za sprawą którego sędziowie, których przeniesiono w stan spoczynku, będą musieli – by móc wrócić do SN – przejść postępowanie przed Krajową Radą Sądownictwa i odebrać od prezydenta nominacje.

I znów czuję się zażenowany tym, co słyszę. Mam wrażenie, że ludzie, którzy wypowiadają się w tej sprawie, niewiele mają wspólnego z prawem. Wprowadzenie takiego przepisu oznaczałoby przecież złamanie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Nie rozumiem, dlaczego rządzący nie potrafią przyznać się do błędu, zrozumieć, że postąpili źle, i nie powodować dalszych komplikacji. Myśmy już otrzymali powołania od prezydenta. I jeśli głowa państwa zechciałaby się zachować elegancko, powinna przeprosić, uznać, że traktuje zawiadomienia o przeniesieniu w stan spoczynku jako niebyłe.

Czy ma pan już wyznaczone sprawy do orzekania?

Jeszcze nie, ale otrzymałem zapowiedź, że tak będzie. Musimy zdać sobie sprawę, że nie może do tego dojść z dnia na dzień. Przecież sędzia musi się przygotować do sprawy, trzeba powiadomić strony. Realnie oceniam, że wyjdę na salę rozpraw w ciągu miesiąca.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA