fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Koronawirus a przestępczość w Szwecji

AdobeStock
Koronawirus zmienił także obraz przestępczości w Szwecji.

W walce z pandemią Szwecja wprowadziła nadzwyczaj niewiele zakazów. Dlatego za granicą mówi się o szwedzkim eksperymencie, a strategię, którą kraj wybrał, określa się mianem „rosyjskiej ruletki".

Przedsięwzięcia antywirusowe odwołują się przede wszystkim do odpowiedzialności oraz zdrowego rozsądku mieszkańców kraju. Opierają się na zaufaniu do Urzędu ds. Zdrowia Publicznego i rządu. A zaufanie do władz i instytucji jest tu ogromne w porównaniu z postawą obywateli innych krajów. Agencja zdrowia i rząd zalecają zostanie w domu przy najmniejszych objawach choroby. „Każdy Szwed ma obowiązek chronienia siebie, by chronić innych" – przypomina premier Löfven.

Władze apelują też, by nie wyjeżdżać z regionu sztokholmskiego, bo w stolicy stwierdzono najwyższą w kraju liczbę zakażeń koronawirusem. Chodzi o to, by go nie rozprzestrzeniać na inne obszary. Dziś też Skistar w efekcie rekomendacji Urzędu ds. Zdrowia Publicznego zdecydował, że 7 kwietnia zamknie wszystkie wyciągi narciarskie. W ten sposób mieszkańców miast nie będą kusiły podczas Świąt Wielkanocnych eskapady w góry i nie obciążą oni dzięki temu służby zdrowia innych gmin.

Od tej niedzieli obowiązuje zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób. Do tej pory nielegalne były zgrupowania powyżej 500 osób. Gdy premier ogłaszał obniżenie limitu, to mówił o powadze sytuacji wywołanej pandemią i konieczności wprowadzenia ograniczeń. Za naruszenie zakazu grozi mandat lub kara do pół roku więzienia. Choć tylko teoretycznie. Gdy bowiem przed Urzędem ds. Migracji w Göteborgu zebrało się 85 demonstrantów, policja podeszła do złamania przepisu nadzwyczaj tolerancyjnie.

Może o zakazie nawet nie słyszeli – ocenił Christer Fuxborg, szef prasowy policji regionu Väst. –Udzielimy im informacji i potem mogą się rozejść – powiedział. – W przeciwnym razie mogą zostać oskarżeni.

Niedawno zalecono, by unikać stania w barach, restauracjach i klubach nocnych. Goście muszą usiaść przy stoliku, by zostać obsłużeni. W ten sposób władze chcą stworzyć dystans między ludźmi.

Ostatnio premier zarządził też zakaz odwiedzania osób starszych mieszkających w domach opieki.

W odróżnieniu od scenariuszy innych państw, w walce z pandemią Szwecja nie zamknęła swoich granic. Zakaz wjazdu dotyczy tymczasowo jedynie państw spoza strefy EES. Nie stanowi to jednak przeszkody, by nie sprowadzać do kraju Szwedów, którzy ugrzęźli w różnych zakątkach świata.

Wszystkie te, choć bardzo liberalne rozporządzenia wpływają na przeróżne dziedziny życia – łącznie z sądami (m.in. dlatego, że wielu łąwników zakaziło się wirusem). Byłoby zatem dziwne, gdyby nowe uwarunkowania nie zmieniły obrazu przestępczości w kraju. Według Politico wpłynęły nawet na działania ISIS.

Zamknięcie granic dla strefy spoza EES ograniczyło możliwość przemycania do Szwecji broni i narkotyków. Gdy Norwegia zamknęła swoje granice, dostawy do niej adresowane utknęły w Szwecji.Zmalała też liczba dilerów narkotyków, co wywołało chęć chomikowania cennego towaru.

Policja zwraca uwagę, że więcej jest przypadków przemocy domowej, bo więcej osób pracuje zdalnie lub znajduje się w dobrowolnej domowej kwarantannie. Więcej też jest naruszeń miru domowego przez partnerów, którym sąd zakazał odwiedzania i zbliżania się na określoną odległość do byłych partnerek.

Według policji istnieje też ryzyko, że w okresie pandemii powszechniejsze staną się przestępstwa włamań i kradzieży. Ponieważ import broni i narkotyków został utrudniony, siatki przestępcze w jakiś sposób starają się rekompensować straty. Mogą się wówczas pokusić o kradzieże w piwnicach. Zdarzają się też przypadki grabieży środków dezynfekcyjnych.

W związku z pandemią rosną też przestępstwa oszukiwania starszych ludzi. Niedawno prasa donosiła o 80 -letniej kobiecie, do której hochsztapler podający się za urzednika z agencji zdrowia zadzwonił, że miała kontakt z osobą zakażoną koronawirusem. Tym razem skończyło się na usiłowaniu oszustwa. Kobieta bowiem nie miała teminala i nie mogła potwierdzić tożsamości. Policja podejrzewa, że cyberoszustwa wykorzystujące strach ludzki staną się częstsze. Na pewno zmieni się natomiast statystyka bijatyk w knajpach i fizyczne okradanie osób. Wielu bowiem mieszkańców kraju nie wychodzi poza próg domu.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA