fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Karol Pachnik, Grzegorz Prigan: Elektroniczny sąd gospodarczy na bazie pliku JPK

Adobe Stock
Odpowiednie wykorzystanie istniejących już baz danych pozwoliłoby uniezależnić wymiar sprawiedliwości od czynnika ludzkiego. Kolejne kwarantanny nie paraliżowałyby już sądów, przynajmniej jeśli chodzi o sprawy ważne dla przedsiębiorców.

Covid-19 obnażył stan polskiego wymiaru sprawiedliwości i jego uzależnienie od czynnika ludzkiego oraz tradycyjnego doręczania listów sądowych. Wirus zamroził sprawy gospodarcze, a tym samym odebrał jedyny środek przymusu państwowego, jaki posiadał wierzyciel względem dłużnika. Stan taki nigdy więcej w przyszłości nie powinien się powtórzyć. Zmiany są niezbędne natychmiast. Chodzi o utworzenie elektronicznego sądu gospodarczego.

Wirus zabił kredyt

Brak realnej możliwości odzyskania długu według państwowej procedury to de facto zamrożenie kredytu kupieckiego i powrót do płatności z góry, bo każdy teraz będzie kumulował gotówkę i nikt nie odważy się zaryzykować wydania towaru, pracując na kilkuprocentowej marży. Znamienne są teraz także rozmowy najemców z wynajmującymi, którzy podczas negocjacji obniżki czynszu podnoszą od razu argument „to proszę mnie pozwać". Zresztą jeszcze przed stanem zagrożenia epidemicznego wizja procesu sądowego nie była straszna dłużnikom, którzy nagminnie w negocjacjach w sprawie płatności wykorzystywali perspektywę odzyskania długu dopiero za kilka lat, kpiąc ze skuteczności procedur sądowych i egzekucyjnych. Nadto z przykrością trzeba przyznać, że obecnych sądów powszechnych i obowiązujących procedur nie da się szybko zinformatyzować. Potrzebny jest nowy Elektroniczny Sąd Gospodarczy wraz z państwowym systemem wezwań do zapłaty.

Polska ma coś unikatowego, czyli system elektronicznej komunikacji płatników (przedsiębiorców) z organami skarbowymi na bazie Jednolitych Plików Kontrolnych. Sam fakt wysyłania przez przedsiębiorców informacji o wystawionych fakturach i potwierdzenie tych faktur u drugiej strony przez system państwowy czyni tę bazę danych jedną z najbardziej bezpiecznych, którą trudno zmanipulować i uzyskać na jej podstawie nakazu zapłaty dla nieistniejącej wierzytelności.

Nowe otwarcie

Mamy zatem bezpieczną bazę wierzytelności, z potwierdzeniem w rejestrach dłużników, którą wystarczy tylko nieznacznie legislacyjnie zmodyfikować na potrzeby wymagalności roszczeń, żeby umożliwiała ona automatyczne wystawianie nakazów zapłaty, bez udziału czynnika ludzkiego.

Kolejnym niezbędnym elementem są państwowe rejestry przedsiębiorców i system doręczeń elektronicznych. Samo wymaganie od przedsiębiorcy, aby od jutra komunikował się z sądem tylko za pomocą komunikacji elektronicznej, nie jest nadmierne i zapewne z łatwością uzyska akceptację.

Warto stworzyć elektroniczny rejestr doręczeń dla przedsiębiorców, gdyż z niego mogłaby korzystać także cała administracja, a to znacząco obniżyłoby koszty funkcjonowania państwa, a w czasach kryzysu nie zamrażałoby państwa w sferze gospodarczej.

Nadto, gdybyśmy nie chcieli tego jednorazowo wymóc od przedsiębiorców w formie ustawowej, można z łatwością wyobrazić sobie, że sprzedawca uzależnia udzielenie kredytu kupieckiego od wpisania się nabywcy do rejestru doręczeń elektronicznych przedsiębiorców.

Oczywiście można także zaproponować inny sposób elektronicznej komunikacji pomiędzy sądem i stronami. To pozostawiamy twórcom technologii.

Przyjazna platforma

A zatem, gdy już mamy system doręczeń i bazę do wydawania nakazów zapłaty w oparciu o wierzytelności zgłoszone do organów skarbowych w formie plików JPK, to wystarczy opisane bazy opakować w przyjazną platformę i udostępnić przedsiębiorcom Elektroniczny Sąd Gospodarczy, który będzie mógł obsługiwać bez udziału ludzkiego tysiące spraw dziennie, i to już w pierwszym dniu wymagalności faktur. Dodajmy, inny niż dotychczas działający e-sąd. Przede wszystkim kompatybilny z innymi bazami danych, jak Krajowy Rejestr Sądowy, odbiurokratyzowany, wydolny o interfejsie pisanym dla jego klientów, a nie dla programistów.

Oczywiście wydanie nakazu zapłaty będzie poprzedzone wezwaniem do zapłaty do dobrowolnego uregulowania zadłużenia, wygenerowanym przez system. Będzie ono trafiać do odpowiedniego urzędu skarbowego. Tym samym dłużnik, który nie zapłaci zobowiązania, może spodziewać się kontroli skarbowej, co z pewnością zmo- tywuje niektórych do uregulowania należności bez zbędnego procesu.

Gdyby jednak do zapłaty nie doszło, system na wniosek powoda wyda stosowny nakaz zapłaty, co, jak wiemy, doprowadzi w 70 proc. do jego uprawomocnienia. W pozostałych sprawach, o ile nie będą wymagały opinii biegłego sądowego, sąd wyda wyrok na posiedzeniu niejawnym na bazie argumentów i dowodów przedstawionych przez strony. Tak, to będzie proces pisemny. Tylko sprawy, w których zasadne będzie dopuszczenie dowodu z opinii biegłego, który tradycyjnie jest dodatkowo słuchany na rozprawie, będą trafiały do tradycyjnego sądu powszechnego.

Naszym zdaniem Elektroniczny Sąd Gospodarczy mógłby zacząć funkcjonować nawet do końca wakacji, a sam system wezwań do zapłaty zapewne o wiele szybciej. A kolejne kwarantanny nie sparaliżują już wymiaru sprawiedliwości chociaż w sferze spraw gospodarczych.

Autorzy są adwokatami

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA