fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Jawność życia publicznego: czy procedura antykorupcyjna w firmie zawsze uchroni ją przed odpowiedzialnością?

cba.gov.pl
Projekt ustawy o jawności życia publicznego z 8 stycznia 2018 r. (dalej: projekt) został skierowany do Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Z uwagi na zakres przedmiotowy i podmiotowy proponowanych zmian wzbudzał on duże zainteresowanie na etapie konsultacji społecznych. Dla obrotu gospodarczego istotne będą w szczególności regulacje dotyczące ochrony sygnalistów oraz obowiązek wprowadzenia w przedsiębiorstwach wewnętrznych procedur antykorupcyjnych. Projekt wpisuje się w światowy trend zwiększenia odpowiedzialności biznesu za działania pracowników i rozwój świadomości compliance w organizacji.

Niewątpliwie dobrym pomysłem jest ustawowe uregulowanie sytuacji sygnalistów. Status sygnalisty ma nadawać prokurator. Będzie nim mogła zostać zarówno osoba fizyczna będąca pracownikiem lub samozatrudniona, jak i przedsiębiorca, który zawiadomi o przestępstwach korupcyjnych jego pracodawcy lub kontrahenta. Pracodawca lub kontrahent nie mógłby rozwiązać, wypowiedzieć ani zmienić umowy z sygnalistą bez zgody prokuratora przez cały czas trwania postępowania oraz przez rok od jego zakończenia.

O ile regulacja statusu sygnalistów zasługuje co do zasady na aprobatę, o tyle stosowanie rozwiązań dotyczących kontroli procedur antykorupcyjnych budzi uzasadnione wątpliwości.

Kary także za pozorność

Stosowanie wewnętrznych procedur antykorupcyjnych było do tej pory powszechne głównie w firmach kapitałowo powiązanych z zagranicznymi, w szczególności z amerykańskimi spółkami oraz w największych polskich firmach. Zgodnie z projektem co najmniej średni przedsiębiorcy w rozumieniu ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (oraz jednostki sektora finansów publicznych) mają stosować wewnętrzne procedury antykorupcyjne, aby przeciwdziałać dokonywaniu przez osoby działające w imieniu lub na ich rzecz przestępstw korupcyjnych, w tym korupcji w sektorze prywatnym, przy przetargu publicznym, sportowej i korupcji w zakresie obrotu produktami refundowanymi czy też przestępstwa prania pieniędzy.

Przedsiębiorca, który nie stosuje takich procedur lub byłyby one pozorne bądź nieskuteczne, będzie podlegał karze pieniężnej w wysokości od 10 tys. zł do 10 mln zł. Co więcej, a co może być szczególnie dotkliwe, w razie wymierzenia kary przedsiębiorcę ma obowiązywać pięcioletni zakaz ubiegania się o uzyskanie zamówienia publicznego.

Badanie stosowania procedur antykorupcyjnych będzie wszczynane za każdym razem, gdy prokurator postawi zarzuty popełnienia przestępstw korupcyjnych osobie, która działała w imieniu lub na rzecz przedsiębiorcy, wykonując zawartą z nim umowę. Kontrola ta ma być przeprowadzana przez szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), który wniosek o ukaranie kieruje do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), o ile przedsiębiorca dobrowolnie nie uiści ustalonej przez szefa CBA kary. Prezes UOKiK będzie związany ustaleniami kontroli szefa CBA, który jednak po przeprowadzeniu postępowania dowodowego przez UOKiK będzie mógł zmienić swoje stanowisko. Od decyzji prezesa UOKiK o wymierzeniu kary ma przysługiwać odwołanie do sądu.

Projekt ustawy nie precyzuje jednak, co procedury powinny zawierać. Wskazano, że poprzez stosowanie procedur rozumiane jest podejmowanie środków mających na celu przeciwdziałanie tworzeniu otoczenia sprzyjającego przypadkom popełnienia przestępstw. Wyszczególnione są jedynie ogólnikowe, minimalne założenia, jakie powinny spełniać procedury, m.in niedopuszczanie do tworzenia mechanizmów służących finansowaniu kosztów udzielania korzyści, opracowanie kodeksu etycznego czy określenie wewnętrznej procedury i wytycznych dotyczących otrzymywanych prezentów.

Z pewnością będą wątpliwości

Niewątpliwie wprowadzenie i stosowanie procedur antykorupcyjnych należy do pożądanych dobrych praktyk, których można oczekiwać od przedsiębiorców. Należy jednak zadać pytanie, czy obowiązek ten należy wprowadzać na poziomie ustawowym. Takie rozwiązanie może bowiem kreować niepewność prawa i wątpliwości przedsiębiorców, czy stosowane przez nich procedury są z nim zgodne. Kary są przy tym dotkliwe i wymierzane przez organ, nie sąd. Już przesłanka niestosowania wewnętrznych procedur lub ich pozorność mogą budzić wątpliwości. Interpretacja przesłanki skuteczności procedur takie wątpliwości budzić będzie z pewnością.

Co więcej, wprawdzie postawienie zarzutów korupcyjnych warunkuje wszczęcie kontroli stosowania procedur antykorupcyjnych, ale na dalszym etapie procedura kontrolna przestaje być uzależniona od losów postępowania karnego dotyczącego zarzutów korupcji.

Możliwe jest zatem ukaranie firmy za niestosowanie procedur antykorupcyjnych, gdy pracownik został uniewinniony od postawionych zarzutów. Możliwe jest również uznanie, że firma prawidłowo stosuje procedury, pomimo że pracownik dopuścił się korupcji.

Zgodnie z projektem ustawy prezes UOKiK ma odstępować od wymierzenia kary, gdy przedsiębiorca zawiadomił organy ścigania o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Przepisy nie wskazują jednak, w jakim terminie takie zawiadomienie powinno zostać złożone. Powstaje wątpliwość, czy w razie złożenia zawiadomienia przez przedsiębiorcę już po tym, jak sprawcy zostały postawione zarzuty, czy nawet po wszczęciu kontroli przez szefa CBA uniknie on kary.

Dwa rodzaje odpowiedzialności

Nie jest to pierwsza regulacja wiążąca odpowiedzialność spółek z działaniami korupcyjnymi jej pracowników i współpracowników. W 2002 r. uchwalono bowiem ustawę o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary, która do tej pory była stosowana raczej sporadycznie. Na jej podstawie spółka podlega odpowiedzialności za przestępstwa wskazane w tej ustawie (w tym korupcyjne) popełnione przez działającą w jej imieniu osobę, jeżeli to zachowanie przyniosło lub mogło przynieść korzyść, chociażby niemajątkową.

Poza zakazem ubiegania się o zamówienie publiczne sąd może w takim przypadku orzec karę pieniężną w wysokości do 5 mln zł, nie wyższą jednak niż 3 proc. przychodu osiągniętego w roku obrotowym, w którym popełniono przestępstwo. Odpowiedzialność będzie spoczywała na firmie, jeśli można jej udowodnić brak należytej staranności np. w rekrutacji lub wyznaczeniu konkretnych zadań osobie, która popełniła dane przestępstwo, nadzorze nad pracownikiem-sprawcą lub jeśli organizacja działalności przedsiębiorstwa nie sprzyjała przejrzystości, a co za tym idzie, nie zapewniała uniknięcia popełnienia przestępstwa.

W świetle projektu, jeżeli pracownik lub współpracownik firmy dopuści się korupcji, firma może ponieść odpowiedzialność dwojakiego rodzaju: odpowiedzialność quasi-administracyjną na podstawie projektowanej ustawy oraz quasi-karną na podstawie ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Wprawdzie w obecnym kształcie ta ostatnia ustawa pozwala na wszczęcie postępowania wobec spółki jedynie po prawomocnym skazaniu jej pracownika lub współpracownika, ale planowana jest nowelizacja umożliwiająca prowadzenie tych postępowań jednocześnie. Takie rozwiązanie, wraz z mechanizmami wynikającymi z omawianej ustawy o jawności życia publicznego, oznacza, że firmy zaczęłyby ponosić realne i dotkliwe konsekwencje zaniechań w zapewnianiu zgodności z  przepisami o przeciwdziałaniu korupcji.

Autor jest starszym prawnikiem i adwokatem w kancelarii CMS

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA