fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Zuzanna Dąbrowska: Wiosna Ludów, Zagłoba i Donald Tusk

PAP, Paweł Supernak
Wewnętrzna konkurencja w opozycji staje się ważniejsza niż wygrana z PiS.

"Kupą, mości panowie" – ten bojowy okrzyk z „Trylogii" nigdy nie straci na aktualności w bezpośrednim starciu. Dlatego powtarzany jest do dziś w najrozmaitszych wariantach. „100 procent anty-PiS!" – zakrzyknął Donald Tusk, przejmując sztandar Platformy Obywatelskiej od osłabionego w bojach Borysa Budki. Kto się pod tym sztandarem zgromadzi, by ścigać wrogów?

Czy to hasło wystarczy, by wzmocnić szeregi, zaprowadzić ład i dyscyplinę? A w końcu – wygrać? Politykom Platformy zapewne tak. Rycerze i rycerki Szymona Hołowni pomarudzą trochę, podkreślą, że mają zbroje w zupełnie innym kolorze, ale zapewne po władzę ruszą. Zdyscyplinowane pospolite ruszenie ludowców wystawi swojego hetmana, wyciągnie ze schowka własne maszyny oblężnicze, a co będzie potem – zobaczymy. Najgorzej z Lewicą.

Dotknięta historyczną karmą, tuż po zjednoczeniu SLD i Wiosny pogrążyła się znów w wewnętrznych konfliktach. Niektórzy podważają nawet z takim trudem osiągnięte przywództwo marszałka Włodzimierza Czarzastego. Inni narażają się na zarzut regionalnej współpracy z PiS, jeszcze inni sformowali własną niewielką grupę bojowo-desantową do walki z kapitalizmem.

Nie ma więc pewności, czy w tym wrzącym tygielku znajdzie się miejsce na „100 procent anty-PiS". Tym bardziej że niektórzy z komandosów Tuska wcale nie tęsknią za lewicowymi najemnikami.

Sam „p.o. przewodniczącego PO" wyraża się niejasno o Lewicy i daje do zrozumienia, że nikogo o nic nie będzie prosił. A już na pewno osobą tą nie będzie Adrian Zandberg. Co więc zdecyduje o układzie, w jakim do wyborów będzie szła opozycja? Kluczowe jest zbudowanie stałej tendencji sondażowej dającej odpowiedź na pytanie o frekwencję i mobilizację wyborców.

Przy niskim zainteresowaniu głosowaniem należy zapewne zebrać wszystkie siły pod jednym sztandarem i nie ryzykować, że ktoś mniejszy (PSL albo Lewica) wypadnie za burtę. Ale przy mobilizacji rosnącej jedna wspólna lista może odciąć skrzydła opozycji, tracąc część poparcia wyborców nielubiących ideowych kompromisów. Słusznie mówi Hołownia, że na te decyzje jest jeszcze czas, nawet jeśli dekompozycja obozu władzy będzie się pogłębiać, a wybory odbyłyby się wcześniej, np. w roku 2022. Ale nad opozycją wisi inna groźba: proces wewnętrznej konkurencji może się stać ważniejszy niż wygrana z PiS, a masowe szukanie wygodnego miejsca w centrum sceny politycznej doprowadzić do kanibalizacji elektoratów.

Donald Tusk ma przed sobą trudny sprawdzian – musi odpowiedzieć na pytanie, czy złożona własnym ludziom obietnica wzmocnienia Platformy wzmocni też całą opozycję. Czy wystarczy próbować myśleć jak 30-, 40-latkowie i dostrzegać katastrofę klimatyczną, by odzyskać poparcie młodszych wyborców, i czy to aby na pewno zapewni głosy tych najmłodszych, którzy, jak wynika z sondaży, w największym stopniu odrzucają logikę plemiennej wojny między PO i PiS.

Strategia Zagłoby nie uratowała Rzeczypospolitej, choć pozwoliła na wygranie kilku bitew. Albo panów było zbyt mało, albo zapomnieli zaprosić inne stany i narody. Teraz też na Wiosnę Ludów się na zanosi.

Zapewne więc nie pozostaje nic innego, niż znów zawierzyć „Trylogii" i westchnąć: „Chwalmy Boga i popędzajmy konie".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA