fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Marek Migalski: Operacja Zakopane

Po zniesieniu części obostrzeń tłumy ruszyły m.in na Krupówki
Rzeczpospolita, Piotr Guzik
Wydarzenia na Krupówkach były gorąco komentowane. Nikt jednak nie wpadł na to, że awantura była grą PiS.

Jesteśmy świadkami jednej z najbardziej udanych operacji wizerunkowych, w wyniku której za trzecią falę koronawirusa zostaniemy oskarżeni my wszyscy, obywatele RP, a nie władza. Ten proces urabiania opinii publicznej został zainicjowany i przeprowadzony przez rząd przy nieświadomej współpracy liberalnych mediów.

Świadomy ruch

Gdy przed dwoma tygodniami prawie wszystkie państwa UE wprowadzały kolejne lockdowny, stany wyjątkowe, godziny policyjne oraz inne obostrzenia, polski rząd zdecydował nie tylko o powrocie części dzieci do szkół, ale także o otwarciu stoków narciarskich, hoteli, pensjonatów, galerii handlowych i innych tego typu obiektów. Gdy cała Europa zaostrzała politykę antycovidową, nasz kraj poszedł dokładnie w odwrotną stronę. Wydawałoby się, że było to przejawem całkowitego szaleństwa, jednak tkwi w nim zaskakująco skuteczna PR-owska metoda.

Gdy Polacy ruszyli do sklepów, na narty, do hoteli (szczególnie w przeddzień walentynek), media pełne były relacji z tego, jak bardzo nieodpowiedzialnie się zachowują. Szczególnie wydarzenia w Zakopanem skupiły na sobie uwagę dziennikarzy. Telewizje informacyjne przez kilka dni pastwiły się nad bawiącymi się na Krupówkach turystami, a portale internetowe oburzały się ich niefrasobliwością. Dało to pretekst ministrowi zdrowia do sugestii, że właśnie tam zaczyna się trzecia fala zakażeń.

Zatrzymajmy się na chwilę – głupia zabawa na wolnym powietrzu kilkuset podpitych młodych ludzi miałaby być decydującym wydarzeniem w walce prawie 40-mln państwa z epidemią? Nawet posłowie klubu PiS, tacy jak Andrzej Sośnierz, twierdzili jednak, że w takich warunkach o zakażenie raczej ciężej niż łatwiej. Zwłaszcza jeśli porówna się tamtą zabawę z codziennością w zatłoczonych autobusach, tramwajach, metrze, sklepach meblowych czy galeriach handlowych. Wyolbrzymienie tamtego weekendu było świadomym posunięciem władzy w celu obciążenia „nas wszystkich" za to, czego specjaliści z rządu musieli się spodziewać – czyli właśnie nowej fali zachorowań. Nagonkę na zakopiańskich turystów powtórzono zresztą tydzień później, gdy oskarżano ich już nie o zabawy na świeżym powietrzu, lecz o... imprezowanie w hotelach i pensjonatach. I tak źle, i tak niedobrze.

Chwilowe swobody

Czego rząd się spodziewał, gdy w przeddzień walentynek uwolnił biznes hotelarski czy narciarski z poprzednich ograniczeń? Że Polacy pozostaną mimo tego w domach i będą się cieszyć samym tym faktem? Było oczywistym, że miliony z nas ruszą w góry czy nad morze, by skorzystać z „wolnościowego okienka" – szczególnie że władza zastrzegła, iż trwać będzie jedynie dwa tygodnie, a potem może zostać zamknięte. Dlatego najazd gości do Zakopanego i innych miejscowości był czymś, czego można było oczekiwać i przewidzieć.

I może właśnie o to partii rządzącej chodziło – o to wrażenie dzikiego korzystania, a nawet wykorzystywania, z chwilowych swobód. By zaraz potem móc uciec od odpowiedzialności za to, czego jej liderzy musieli się dowiedzieć od specjalistów – czyli od trzeciej fali koronawirusa. Taka sekwencja wydarzeń dawała szansę na to, by oskarżonymi o notowany obecnie wzrost liczby zachorowań oraz zgonów byli wszyscy polscy obywatele, a zwłaszcza wypoczywający w górach. Nikt wszakże nie będzie mógł w takim wypadku mieć pretensji do władzy, że dotarła do nas nowa fala epidemii i że trzeba będzie na powrót zamknąć wiele branż. Cóż robić, jeśli mamy takich nieodpowiedzialnych i niefrasobliwych obywateli? Nawet mądry i dobrotliwy rząd nic tu nie wskóra.

Media w pułapce

Najzabawniejsze jest to, że o ile PiS świadomie zagrało w tym spektaklu, o tyle media (także te krytycznie do niego nastawione) uczestniczyły w nim zupełnie bez świadomości tego, w czym biorą udział i na czyją rzecz działają. Wydarzenia na Krupówkach były chyba najczęściej relacjonowanym fenomenem społecznym ostatnich tygodni, a głosy potępienia wobec uczestników tamtej zabawy płynęły wartkim, ale także szerokim strumieniem od rana do nocy we wszystkich telewizjach i na portalach internetowych. Na poważnie rozważano wpływ tej kilkugodzinnej imprezy na stan epidemiczny w całym kraju i piętnowano wszystkich, którzy tłoczyli się przy wyciągach narciarskich lub pod restauracjami, gdzie próbowali cokolwiek zamówić do jedzenia.

Media liberalne nolens volens wzięły zatem udział w jednej z najbardziej udanych operacji propagandowych obecnej ekipy i jeśli wkrótce rząd ogłosi powrót do poprzednich obostrzeń, wskazując jako temu winne „nieodpowiedzialne społeczeństwo", to ich redaktorzy będą musieli przyznać się przed sobą, że brali nieświadomy udział w ściąganiu winy z rządzących za obecny stan rzeczy.

Cierpliwość społeczna powoli się kończy. Trwa wyścig z czasem, czy uda się zaszczepić odpowiednio dużą populację, by móc wrócić do jako takiej normalności. A do tego czasu będziemy świadkami zrzucania przez różne środowiska i siły polityczne z siebie winy za kolejne ofiary i zakażenia. Potyczkę o obarczenie odpowiedzialnością za wejście Polski w trzecią falę władza wygrała i chyba skutecznie przekierowała gniew obywateli za ten fakt na turystów, czyli innych współobywateli. Nie bez mimowolnej pomocy ze strony liberalnych mediów.

Autor jest profesorem UŚ

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA