fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Tomasz Krzyżak: Milczące czekanie na Watykan

386. Zebranie Plenarne KEP - Apel Jasnogórski - Jasna Góra, 28 sierpnia 2020
fot. Flickr/ episkopat.pl
Polscy biskupi powinni pilnie poprosić papieża o pomoc.

Kiedy w czerwcu ubiegłego roku – kilka tygodni po emisji filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” – na odbywające się w Świdnicy i Wałbrzychu posiedzenie plenarne Konferencji Episkopatu Polski przyjechał abp Charles Scicluna – „watykański James Bond”, „poskramiacz pedofilów”, który po swojej wizycie w Chile doprowadził do dymisji tamtejszego Episkopatu – wiele osób oczekiwało, że to samo stanie się w Polsce.

Były to oczekiwania mocno na wyrost. Metropolita Malty i jednocześnie sekretarz pomocniczy Kongregacji Nauki Wiary nie miał mandatu do przeprowadzenia w Polsce jakichkolwiek rozliczeń, a jego wizyta – odbywająca się zresztą na zaproszenie KEP – miała charakter wyłącznie szkoleniowy. Chodziło m.in. o przybliżenie polskim biskupom zapisów świeżego wtedy, obowiązującego od 1 czerwca 2019 r., papieskiego dokumentu „Vos estis lux mundi”, przewidującego wyciągnięcie konsekwencji wobec hierarchy, który ukrywałby znane mu przypadki pedofilii.

Co do tego, że takie praktyki miały miejsce nad Wisłą, wielu uważnych obserwatorów życia Kościoła nie miało wątpliwości. Brakowało dowodów, bo osoby pokrzywdzone nie miały w sobie dość odwagi, by wytaczać działa przeciwko hierarchom. Zresztą i tak na nic by się to zdało – prawdopodobieństwo, że któremuś biskupowi za przenoszenie księdza pedofila z parafii do parafii włos z głowy spadnie, było bliskie zera.

Dziś sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Franciszek nie tylko ustanowił przepisy dotyczące odpowiedzialności biskupów, ale też wielu zdymisjonował, kilku pozbawił nawet wszystkich godności oraz urzędów i przeniósł do stanu świeckiego.

To spowodowało, że i w Polsce zaczęły się pojawiać oficjalne skargi na biskupów dotyczące ich ewentualnych zaniedbań w sprawach o molestowanie seksualne małoletnich. Arcybiskup Wojciech Polak pod koniec ubiegłego roku przyznał publicznie, że tylko do niego trafiło sześć takich zawiadomień. Nie mówił, których biskupów one dotyczą, a osoby składające zawiadomienia również tego nie rozgłaszały.

Tsunami przyszło dopiero wtedy, gdy sam arcybiskup Polak po obejrzeniu kolejnego filmu Sekielskich „Zabawa w chowanego” złożył w Nuncjaturze Apostolskiej zawiadomienie o możliwych zaniedbaniach biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka.

Publiczna lista hierarchów, którzy mogli się dopuścić zaniedbań, cały czas się wydłuża. Co chwila pojawiają się na niej nowe nazwiska. Napierała, Tomasik, Skworc, Dziuba. Watykańskie źródła „Rzeczpospolitej” twierdzą, że obecnie wyjaśniane są sprawy dotyczące co najmniej 11 ordynariuszy polskich diecezji.

A jeżeli tak jest naprawdę, to oznacza, że 25 proc. biskupów zarządzających polskimi diecezjami może mieć na koncie jakieś zaniedbania w związku z występkiem pedofilii. Co czwarty spośród 44!

Zawieszony do czasu wyjaśnienia jego sprawy jest jeden, pozostali, którym publicznie zarzuca się zaniedbania, milczą. Jedynie abp Wiktor Skworc przyznał, że nie można wykluczyć, iż w czasie, gdy pełnił posługę w diecezji tarnowskiej (1998–2011), mogło dojść do jakichś nieprawidłowości, i zwrócił się do metropolity krakowskiego z prośbą o ich zbadanie.

Po niedawnej publikacji w argentyńskim dzienniku „La Nación”, w którym watykanistka Elisabetta Piqué postawiła tezę, że Polska jest drugim Chile, ksiądz Piotr Studnicki, kierownik biura delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, mówił, że nie oczekiwałby w Polsce powtórzenia „scenariusza chilijskiego, ale wyjaśnienia każdej sprawy, która rodzi uzasadnione podejrzenie takich zaniechań”.

– Takie wyjaśnienie leży ostatecznie w gestii Stolicy Apostolskiej – tłumaczył.

Sęk w tym, że obserwując Watykan, można odnieść wrażenie, że podchodzi on do tych tematów niemrawo. Abp Grzegorz Ryś, który jest administratorem diecezji kaliskiej, przyznał niedawno, że osobiście prosił papieża Franciszka o przyspieszenie wyjaśnienia sprawy bp. Janiaka. Tymczasem jednak prośbę – nie, nie dymisję – o jak najpilniejsze zbadanie dotyczących ich spraw powinni przedłożyć publicznie wszyscy polscy biskupi.

Tylko autentyczne, otwarte oczyszczenie może dać Kościołowi nowy impuls do działania. Trzeba samemu prosić o Sciclunę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA