fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

O. Maciej Zięba: Protestuję! Dalej tak być nie może!

fot. Miłosz Poloch
W sprawie pedofilii w naszym społeczeństwie jako katolikom i jako obywatelom nie wolno nam milczeć.

Nie chcę, żeby »poleciały głowy«, nie chcę nawet skazania księdza pedofila – on dziś poniesie wystarczającą karę. Chcę, żeby mój Kościół stanął w końcu na wysokości zadania i oczyścił się z tych przestępców, którzy najbardziej mu szkodzą. Nie chcę się dalej wstydzić, że instytucja, która ma głosić słowa Chrystusa, jest tak słaba i tchórzliwa”.

Wstrząsnęły mną te słowa ofiary księdza pedofila, jednego z bohaterów filmu braci Sekielskch. Wstrząsnęły podwójnie. Po pierwsze, bo jest w nich i wielkoduszność, i szlachetność młodego człowieka, który został potwornie skrzywdzony i zraniony. Po drugie, bo jakich przyszło nam dożyć czasów, gdy – pełen dobrej woli – młody, świecki katolik może zasadnie pisać o Kościele w Polsce jako „instytucji, która ma głosić słowa Chrystusa, a jest tak słaba i tchórzliwa”.

Potrzeba oczyszczenia

Tak dalej być nie może! Kościół musi w sposób systemowy i transparentny dokonać swego oczyszczenia. Przede wszystkim w imię pomocy niewinnym i bezbronnym, straszliwie skrzywdzonym ofiarom. Po drugie w imię odbudowania wiarygodności Kościoła, niezmiernie nadszarpniętej w ostatnich latach.

Nie jest prawdą, że nic nie uczyniono w Kościele w ciągu tego roku w sprawach pedofilii. Szkolenia na ten temat, psychologiczne i prawne, dotarły do wszystkich księży i zakonników w Polsce, powstała fundacja pomocy pokrzywdzonym, wreszcie w należytej randze – pod przewodnictwem prymasa Polski – poprawiono normy prawne i procedury postępowania w przypadku zgłoszenia nadużyć.

Nie jest też prawdą, że Kościół jest jedyną instytucją, która chroni sprawców przestępstw. Co pewien czas pojawiają się przecież doniesienia medialne na temat tego, jak mimo informacji o nadużyciach instytucje edukacyjne czy federacje sportowe stosowały „metodę przenosin”, a środowisko artystyczne latami ignorowało kolejne alarmujące sygnały.

Trzeba także pamiętać, że przez blisko 40 lat drugiej połowy XX wieku w kręgach lewicowo-liberalnych, silnie wpływających na kształt kultury, edukacji, prawodawstwa oraz mediów, promowano „rewolucję seksualną”, w tym, niestety, także pedofilię. Angażowały się w to również poważne autorytety naukowe. To wtedy szeroko rozlała się fala molestowania i nadużyć, których grozy i straszliwych skutków nie potrafiono przewidzieć.

Dość obłudy

Lecz to wszystko nie tłumaczy niczego! Od tamtych czasów minęło ponad 20 lat. Od 2001 roku w całym Kościele obowiązuje jednoznaczna norma ścigania i karania tej „strasznej zbrodni”. Jak zatem utrzymywać, że Kościół jest unikalną bosko-ludzką instytucją, jeżeli jego hierarchowie zachowują się wedle najgorszych wzorców mentalności korporacyjnej? Jeżeli kolejne ofiary i kolejni dziennikarze śledczy odsłaniają niewierność głoszonym ideałom oraz hipokryzję i opieszałą bezduszność w działaniu? Odbiera to wiarygodność nie tylko kuriom i biskupom, odbiera to wiarygodność wielu tysiącom kapłanów i zakonnic, katechetów i katechetek, rani kościelną więź ludzi wierzących w Chrystusa, odbiera wiarygodność głoszeniu Dobrej Nowiny na polskiej ziemi.

Jedno, co z pewnością można powiedzieć po kolejnym filmie braci Sekielskich, to tyle, że w Kościele w Polsce uczyniono za mało, stanowczo za mało, aby zadośćuczynić ofiarom i ukarać ich krzywdzicieli.

Trzeba też powiedzieć, że w wolnym społeczeństwie wolne media odgrywają niezwykle istotną rolę w odsłanianiu niewygodnych prawd i demaskowaniu nadużyć. Nie mogą w tym jednak zastąpić państwa, którego racją istnienia jest budowanie dobra wspólnego oraz solidarności pomiędzy jego obywatelami. Dlatego urągająca nie tylko normom sprawiedliwości, ale najzwyklejszej przyzwoitości, jest wciąż niezapisana karta komisji do spraw pedofilii. Wyłącznie werbalne jej powołanie w blasku jupiterów to oskarżenie oraz jawny dowód obłudy i hipokryzji polskiej klasy politycznej. Rządzących, bo to oni głównie posiadają moc sprawczą oraz środki do realizacji wspólnego dobra. Opozycji – bo to ona, mając usta pełne frazesów o „dobru dzieci”, interesuje się jedynie grupą „zbrodniarzy w sutannach”, usiłując na antyklerykalizmie osiągnąć polityczne korzyści. Indolencja przy powoływaniu tejże komisji to koronny dowód, że ból i los ponad 99 proc. pozostałych ofiar pedofilów jest jej najzwyczajniej obojętny.

Trzeba protestować

Dlatego chciałem publicznie zaprotestować i jako kapłan Kościoła katolickiego i jako obywatel Rzeczypospolitej. Tak dalej być nie może! I jako katolikom i jako obywatelom nie wolno nam milczeć. Protestuję również jako człowiek, który był świadkiem pontyfikatu Jana Pawła II i który stara się ukazywać wagę jego nauczania dla Kościoła oraz dla Polski i świata. Konsekwentnie stosowaną przez niego normą działania było pokazywanie, że Bóg jest zawsze po stronie ofiar, a Kościół stoi zawsze po stronie prawdy. To dlatego wprowadził do teologii i w praktykę kościelnego życia zasadę „oczyszczania pamięci”, potocznie nazywaną „rachunkiem sumienia Kościoła” – uczciwego wyznawania win oraz zaniedbań popełnianych przez ludzi Kościoła teraz i w przeszłości. Dlatego Jan Paweł II często i odważnie mówił o grzechu nietolerancji, o narzucaniu prawdy przemocą, o antysemityzmie, o grzechach sojuszu „ołtarza i tronu” czy działaniach przeciwko jedności chrześcijan. Z tego też względu wielu ludzi małodusznych, także na wysokich kościelnych stanowiskach, zarzucało mu, że taka postawa dostarcza amunicji przeciwnikom Kościoła. Dla papieża jednak ważniejsza była pewność, że Bóg jest po stronie ofiar, a Kościół winien być po stronie prawdy. I dlatego – już po jego śmierci – krytyczny wobec Kościoła „Der Spiegel” mógł napisać „nie trzeba nawet dodawać, że nakazywał postępować jak najsurowiej wobec winnych pedofilii we własnych szeregach”.

Dzisiejsza „słaba i tchórzliwa” reakcja nie dowodzi niestety wierności dziedzictwu papieża-Polaka, tego, że Kościół jest po stronie ofiar i po stronie prawdy. Ułatwia też – tym, którym autorytet Jana Pawła II bardzo zawadza – oblepianie jego postaci błotem insynuacji i pomówień, bo pamięć ludzka jest zawodna, a strategia zakłamywania rzeczywistości bywa nad podziw skuteczna. To również jest istotny powód, by w ogłoszonym przez Episkopat oraz Sejm Rzeczypospolitej Roku Jana Pawła II protestować przeciw hipokryzji i opieszałości w walce z problemem pedofilii.

Autor jest dominikaninem, w latach 1998–2006 był prowincjałem polskiej prowincji dominikanów

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA