"Kto ma słabe nerwy niech nie czyta. Oficjalny szacunek wysokości emerytur w przyszłości jaki dostałem z ZUS. Teraz dostajemy 53,8 % ostatniej pensji (ok. 2,2 tys.zł). W 2045 będzie 32 %,w 2060 - 24,9 %,a 2080 - 23,1 %. To będzie ok. 1 tys. zł na miesiąc (na dzisiejsze pieniądze)" - pisze na Twitterze Marczuk, wiceminister pracy w rządzie PiS w latach od 2015 do 2018 roku. W tym czasie PiS obniżył wiek emerytalny z 67 lat do 65 dla mężczyzn i 60 dla kobiet.

Ekonomiści ostrzegali, że przywrócenie wieku emerytalnego sprzed reformy przeprowadzonej przez rząd PO-PSL będzie skutkować m.in. obniżeniem świadczeń. Przedstawiciele rządu PiS podkreślali natomiast, że daje Polakom wybór co do tego, czy chcą pracować dłużej, czy przejść na emeryturę wcześniej.

Marczuk w swoim wpisie apeluje, aby "dodatkowo się zabezpieczać". "Dbać o zdrowie, kształcić, oszczędzać (PPK to idealny produkt), mieć więcej dzieci, przygotować się na dłuższą pracę" - wylicza.

Bartosz Marczuk jest obecnie wiceprezesem Polskiego Funduszu Rozwoju, odpowiedzialnym m.in. za nadzór nad PPK.

W swoim exposé Mateusz Morawiecki zaproponował, by w konstytucji zagwarantować, że środki zgromadzone przez Polaków na indywidualnych kontach emerytalnych w ZUS oraz środki zgromadzone w ramach PPK są środkami o charakterze prywatnym (mogą być przeznaczone jedynie na wypłatę emerytur osób ubezpieczonych).