fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Francuzi zaszkodzą polskim firmom i ZUS

AFP
Forsowane przez Francję zmiany w unijnych regulacjach uderzą w tysiące firm świadczących usługi za granicą oraz w budżet Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Polskę może czekać drenaż przedsiębiorstw – ostrzega Marek Benio, wiceprezes Inicjatywy Mobilności Pracy (IMP), krakowskiego think tanku zajmującego się mobilnością pracy oraz delegowaniem pracowników. Zdaniem IMP ten drenaż polskich firm może spowodować drobna na pozór zmiana w definicji siedziby przedsiębiorstwa, którą Francja chce wprowadzić w nowej wersji unijnych przepisów dotyczących zabezpieczeń społecznych dla pracowników pracujących w ciągu roku w kilku krajach Unii. Ubezpieczeni są jednak tylko w jednym z nich, a konkretnie w państwie, w którym siedzibę ma ich pracodawca.

Druzgocąca zmiana

Francuzi proponują, by teraz za faktyczną siedzibę pracodawcy uznawać państwo, w którym uzyskuje on większość obrotów, świadczy najwięcej usług i w którym jego pracownicy pracują najwięcej czasu. Nawet wtedy gdy firma nie jest tam zarejestrowana. – Przyjęcie tej propozycji mocno uderzy w firmy z nowych państw Unii, które odniosły sukces, świadcząc swoje usługi za granicą i uzyskując tam większość przychodów – ocenia wiceprezes IMP.

Potwierdza to Bartosz Świderek, prezes lubelskiej spółki Pol-Inowex, która jest największą w Europie firmą zajmującą się relokacją linii produkcyjnych i fabryk. Zatrudnia kilkuset pracowników, którzy pracują głównie za granicą. Wprowadzenie francuskich propozycji oznaczałoby, że składki na ubezpieczenia społeczne lubelska spółka musiałaby płacić w kraju, gdzie w danym roku ma największe obroty, a zatem – na pewno poza Polską. Jak zwraca uwagę Świderek, wtedy nie tylko wzrosłyby koszty Pol-Inoweksu, ale też straciłby ZUS, bo składki pracowników firmy zasilałyby budżety Francji czy Niemiec.

– Dla nas byłaby to druzgocąca zmiana – twierdzi Jakub Sarnowski z toruńskiej firmy Professional Care, która co roku wysyła z Polski do Niemiec kilkaset opiekunek osób starszych. Większość z nich przyjeżdża co kilka miesięcy do kraju, ale pracują większość czasu za Odrą. Zdaniem Sarnowskiego przyjęcie francuskiej propozycji nie tylko podwyższyłoby koszty usług jego firmy, ale też byłoby dużym obciążeniem biurokratycznym – bo potrzebny byłby specjalista do rozliczania niemieckich składek.

Unijny lider

Zdaniem Marka Benio polski ZUS straciłby na tych zmianach setki milionów złotych rocznie. Straciłaby też gospodarka, bo część firm, nie mając możliwości opłacania składek w Polsce, może definitywnie przenieść się za granicę.

Jak szacuje IMP, ta techniczna zmiana regulacji może dotknąć ok. 30–45 tys. polskich firm, które stale zatrudniają pracowników w co najmniej dwóch krajach UE. Sami pracownicy też stracą, gdyż w razie choroby, wypadku czy po przejściu na emeryturę będą musieli dochodzić świadczeń za granicą, niekiedy nawet w kilku krajach – zaznacza wiceprezes IMP, który liczy na wspólną mobilizację rządu i biznesu w walce z francuskim projektem.

Przypomina, że Polska jest od kilku lat unijnym liderem w transgranicznym świadczeniu usług. Co roku polskie firmy, w tym agencje zatrudnienia, delegują do pracy za granicą setki tysięcy osób – wśród nich są kierowcy TIR-ów, budowlańcy, serwisanci maszyn, opiekunki osób starszych. Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej polskie agencje zatrudnienia skierowały do pracy za granicą 163 tys. osób, głównie do Holandii i Niemiec. Do tego dochodzą tysiące pracowników firm, które świadczą usługi za granicą. Z ostatnich raportów za 2018 r. wynika, że wtedy w Polsce wydano dla osób pracujących czasowo za granicą 605,8 tys. formularzy A1, z czego ponad 238 tys. przypadło na pracowników delegowanych, a 351,5 tys. – na osoby stale pracujące w dwóch lub więcej krajach. Niemcy, które są drugim co do wielkości graczem na rynku delegowania, wydały ich 475,7 tys.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA