fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Ukraińcy nie wystarczą, idzie kadra z Indonezji

Adobe Stock
Amica w fabryce we Wronkach zatrudnia już grupę pracowników z Indonezji. Niedobory siły roboczej zmuszają firmy do szukania w nowych kierunkach.

Amica jest jednym z największym w Polsce producentów sprzętu AGD, w swoim zakładzie w wielkopolskich Wronkach zatrudnia 2,2 tys. osób. Ponieważ spółka wciąż zwiększa sprzedaż nie tylko w Polsce, ale także na szeregu rynków europejskich ma coraz większe problemy ze znalezieniem kolejnych pracowników. – Z Ukrainy zatrudniamy już ok. 400 osób, widzimy, że chcą zostać i do Polski przenoszą się również ich rodziny, ale szukamy też innych możliwości – mówi Michał Rakowski, członek zarządu oraz dyrektor finansowy Amiki.

Rynek pracownika i niskie bezrobocie powodują, że sięga się także po zupełnie nowe opcje. Spółka już wcześniej zaczęła korzystać z możliwości zatrudniania więźniów z zakładów karnych, w ten sposób także kilkadziesiąt osób pracowało przy taśmach produkcyjnych w zakładach, a teraz sięgnęła po nową możliwość. – Mamy 20-osobową grupę pracowników z Indonezji, to testowy projekt – mówi Michał Rakowski.

Polskie firmy po pracowników z Azji już sięgają, głośno było o zatrudnianiu osób z Korei Północnej na budowach, także Filipińczycy zaczęli się pojawiać na naszym rynku pracy.

Brak rąk do pracy

W przypadku Amiki problem z siłą roboczą jest jeszcze większy, ponieważ nieopodal jej zakładu działają dwie fabryki Samsunga, w których produkowane są pralki i lodówki. Koreański koncern w ramach wdrażanego właśnie w Polsce amerykańskiego programu kształcenia P-Tech rozpoczął współpracę ze szkołą zawodową we Wronkach, aby w ten sposób mieć wpływ na kształt edukacji swoich potencjalnych przyszłych kadr.

– Dzięki współpracy ze szkołą mamy wpływ na program kształcenia. Z drugiej strony gwarantujemy zdobycie wiedzy i umiejętności – technologicznych i biznesowych, których często brakuje osobom wkraczającym na rynek pracy – mówi Olgierd Bałtaki, dyrektor personalny Samsung Electronics Manufacturing Poland.

W innych regionach firmy także współpracują ze szkołami, także wyższymi i na wszelkie sposoby szukają nowych chętnych do pracy. Rozwijane są systemy świadczeń dodatkowych, przy zakładach uruchamiane są przedszkola, matki wracające po urlopach macierzyńskich otrzymują specjalne wsparcie. To wszystko za mało, cały sektor ma na tyle duże problemy, że reprezentująca producentów organizacja APPLiA wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego alarmujący list zwracający uwagę na ten problem.

Będzie coraz gorzej

– Branża AGD zainwestowała w Polsce kilkadziesiąt miliardów złotych w budowę fabryk i centrów usług wspólnych. Dajemy zatrudnienie ponad 100 tys. osobom. Polska stała się największym centrum produkcji AGD w UE – czytamy w piśmie. – Obecnie ważą się w naszych firmach decyzje odnośnie do kolejnych nowych inwestycji w Europie lub Azji, więc tak ważny czynnik, jak dostępność kadry pracowniczej, jest szczególnie istotny, mogący mieć rozstrzygający wpływ na lokowanie inwestycji – podaje pismo.

– Problem z dostępnością pracowników narasta. Nas niepokoi już nawet nie tyle sytuacja obecna, tylko to, co może dopiero nastąpić. Nie mówimy tylko o prostych stanowiskach przy taśmie produkcyjnej. Obawiamy się, że rynek najlepszych specjalistów może skutecznie wydrenować zniesienie limitu płacenia składek na ZUS, a to tylko jedno z wyzwań, z jakimi jako sektor musimy się zmagać – mówi Wojciech Konecki, dyrektor generalny APPLiA Polska. – Jesteśmy poważnym inwestorem w Polsce w sektorze zarówno fabryk, jak i centrów badań i rozwoju, ale niedługo nasz rozwój dający nam pierwsze miejsce w UE może zostać ograniczony z powodu problemów ze znalezieniem pracowników – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA