fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Miliony pracowników za tarczą finansową

Adobe Stock
Do 3 mln zwiększyła się w środę liczba pracowników, których obejmuje ochroną tarcza finansowa PFR skierowana do małych i średnich firm. Ta liczba może szybko wzrosnąć, gdy pieniądze z tarczy popłyną do dużych firm.

– Najważniejszym celem zarządzania kryzysem wywołanym przez Covid-19 było w miesiącach marzec–czerwiec zapobiegnięcie masowym zwolnieniom pracowników i upadłościom firm na skutek utraty płynności oraz załamania się przychodów – podkreśla Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, podsumowując dotychczasowe efekty tarczy finansowej PFR.

Czytaj także: Fala upadłości przedsiębiorstw dopiero przed nami

We wtorek został przekroczony próg 3 mln pracowników objętych jej ochroną w małych i średnich firmach. Ta liczba może rosnąć szybciej, gdy zacznie działać tarcza dla dużych firm. – Mamy w tej chwili ponad 100 złożonych wniosków, a ponad 300 firm jest w procesie ich składania – informuje Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR. – Już widać, że skala ochrony rynku pracy w czasie pandemii Covid-19 jest olbrzymia – zaznacza.

https://grafik.rp.pl/grafika2/1552576,3.jpg

Miliardowe wsparcie

Z sięgających 57,6 mld zł subwencji tarczy finansowej MSP skorzystało 321 tys. firm. Łączna wartość wszystkich tarcz (w tym tarczy antykyzysowej i tarczy pomocowej BGK) przekroczyła 114 mld zł. Pozwoliło to dofinansować wynagrodzenia 2,8 mln pracowników i wypłacić ponad 2,2 mln świadczeń postojowych. Dodatkowo zrealizowano 953,3 tys. wniosków o dodatkowe zasiłki opiekuńcze.

Czytaj także: Prof. Tyrowicz: Strach przed poszukiwaniem pracy może stabilizować rynek

– Łącznie blisko połowa z ok. 12 mln osób pracujących w Polsce jako pracownicy najemni została objęta różnymi formami wsparcia w ramach tarcz antykryzysowych. Te instrumenty były dobrze dopasowane do sytuacji kryzysowej. Dały firmom poczucie bezpieczeństwa i nadzieję na przetrwanie najgorszych chwil z pomocą państwa – podkreśla wiceprezes PFR.

Według niego bez ochrony tarcz, które zapewniły firmom płynność, umożliwiając im też zmniejszenie wymiaru pracy i wynagrodzeń oraz sfinansowanie świadczeń postojowych, wkrótce po wybuchu pandemii mielibyśmy falę bankructw i masowych zwolnień. – Do Polski wróciłby demon wysokiego bezrobocia, który prześladował nas przez ponad 25 lat po 1989 r. Dopiero w ostatnich latach Polacy poczuli się bezpiecznie na rynku pracy – przypomina Marczuk.

Nie zrealizowały się katastroficzne prognozy szybkiego wzrostu bezrobocia do 10 proc. na koniec br. Według szacunków MRPiPS w czerwcu wyniosło ono 6,1 proc. – tylko o 0,1 pkt proc. więcej w porównaniu z majem, choć istnieje ryzyko, że fala rejestracji bezrobotnych pojawi się w lipcu i sierpniu, gdy skończą się trzymiesięczne okresy wypowiedzenia osób zwalnianych w pierwszych miesiącach pandemii.

Mądrość pracodawców

Na razie od początku marca do końca czerwca liczba bezrobotnych w rejestrach urzędów pracy zwiększyła się tylko o 107,2 tys., przy spadku przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw o 272 tys. Ten spadek zatrudnienia w przeliczeniu na pełne etaty jest też efektem obniżenia wymiaru czasu pracy w firmach, które skorzystały z tarcz. Zdaniem wiceprezesa PFR zadziałały wprowadzone przez rząd premiera Morawieckiego mechanizmy antykryzysowe w połączeniu z mądrością pracodawców; w ostatnich latach pracownicy stali się cenionym dobrem.

– Wiele firm nawet przy załamaniu sprzedaży woli wysłać ludzi na postojowe, by móc ich szybko wezwać do pracy, gdy poprawi się koniunktura. Gdyby nie ta zmiana nastawienia pracodawców, skutki pandemii dla rynku pracy byłyby bardziej dotkliwe – twierdzi Marczuk. Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP ds. społeczno-gospodarczych ocenia, że tarcza finansowa PFR to istotna pomoc dla pracodawców, która bez wątpienia przyczyniła się do utrzymania miejsc pracy. – W przeciwieństwie do wsparcia z tarcz antykryzysowych gwarantowała szybki i w miarę bezproblemowy pod kątem biurokratycznym transfer środków pomocowych na rachunki bankowe przedsiębiorców. Zapewniła w ten sposób niezbędne wsparcie w kryzysowym momencie zamrożenia gospodarki – twierdzi Wołejko. Dodaje, że to tarcza finansowa powinna być wprowadzona jako pierwsza, gdyż rozwiązywała podstawowy problem firm: nagłe ograniczenie płynności finansowej.

Firmy doceniają też wsparcie z tarczy antykryzysowej. – Pozwoliło nam nie rozważać w krótkiej perspektywie redukcji zatrudnienia i skoncentrować się na innych działaniach zmierzających do zapewnienia bezpieczeństwa i ciągłości biznesu – podkreśla Michał Rakowski, członek zarządu Grupy Amica ds. finansowych i personalnych (grupa dostała 8,5 mln zł dofinansowania w związku ze skróconym czasem pracy pracowników).

Przemysław Lutkiewicz, wiceprezes LPP, twierdzi, że instrumenty płynnościowe i regulacje wprowadzone w ramach tarczy 1.0 pozwoliły firmie przetrwać najtrudniejszy okres zamknięcia galerii handlowych. – Rozwiązania dostępne w ramach FGŚP pozwoliły na wsparcie kilku tysięcy osób w kwietniu, maju i czerwcu. Dodatkowo z chwilą zamknięcia galerii handlowych, czyli cztery miesiące temu, złożyliśmy wniosek o pożyczkę z PFR. Nadal czekamy jednak na decyzje. Skomplikowana procedura pozyskiwania tych środków dla dużych firm niestety bardzo oddala w czasie realną wypłatę pożyczki – ocenia wiceprezes LPP.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA