fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rynek pracy

Kryzys zachęcił Polaków do saksów na Zachodzie

Adobe Stock
Pogorszenie koniunktury na krajowym rynku pracy zwiększyło atrakcyjność migracji zarobkowych. Agencje zatrudnienia notują 10–30-proc. wzrost liczby chętnych do prac sezonowych za granicą.

– Polacy ponownie zaczęli wyjeżdżać do pracy za granicę, od kilku tygodni widzimy tu wyraźny wzrost – twierdzi Iwona Szmitkowska, prezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia i prezes Work Service. Jak dodaje, o ile jeszcze w ubiegłym roku zrekrutowanie odpowiedniej liczby osób do prostych prac fizycznych np. przy zbiorach za granicą było dla agencji nie lada wyzwaniem, o tyle teraz pozyskanie kandydatów jest dużo łatwiejsze. – Ich oczekiwania są bardziej wyważone, a rekrutacja trwa krócej – dodaje prezes SAZ.

Wzrost popularności saksów pokazuje także przeprowadzony przed kilkoma dniami sondaż portalu OLX.pl, który „Rzeczpospolita" opisuje jako pierwsza. Według niego prawie 17 proc. kandydatów do pracy sezonowej jest obecnie zainteresowanych wyjazdem za granicę (to ponadtrzykrotnie więcej niż w poprzedniej edycji sondażu w 2017 r.). Wśród mężczyzn, którzy mają największe szanse na dobre zarobki przy pracach fizycznych, gotowość do wyjazdu deklaruje prawie co czwarty.

Najchętniej za Odrę

– Chętnych do pracy sezonowej za granicą jest teraz o 15–20 proc. więcej niż przed rokiem. Możliwość zarobienia 1200–1300, a z nadgodzinami nawet do 2000 euro netto miesięcznie to atrakcyjna alternatywa dla pracy sezonowej w kraju – ocenia Paweł Fecko, wiceprezes agencji zatrudnienia IPF Global, która wysyła pracowników do Niemiec, Francji i Holandii. Według niego ten wzrost zainteresowania saksami na Zachodzie był jeszcze bardziej widoczny w maju, a więc po tym jak w kwietniu fala zwolnień znacznie zwiększyła stopę bezrobocia (do 5,8 proc. z 5,4 proc. w marcu).

– Pracowników z Polski motywuje do wyjazdu niepewna sytuacja na rodzimym rynku pracy, a także wynagrodzenie, które np. w Holandii jest ok. trzykrotnie wyższe niż w Polsce. Atrakcyjność pracy za granicą podnosi także wysoki kurs euro – twierdzi Patrycja Liniewicz, dyrektor zarządzający ds. rekrutacji międzynarodowych w agencji zatrudnienia Otto Work Force, która notuje 30-proc. wzrost liczby kandydatów do pracy za granicą w porównaniu z poprzednimi latami.

Jak dodaje Patrycja Liniewicz, zdecydowanie przybyło chętnych do wyjazdu na saksy wśród studentów, którzy zawsze chętnie korzystają z ofert wakacyjnych prac, m.in. w ogrodnictwie i rolnictwie. – Chociaż obecnie mamy etap odmrażania gospodarki, to liczba miejsca pracy w kraju została zdecydowanie ograniczona, więc studenci nie mogą już przebierać w ofertach, jak to było jeszcze kilka miesięcy temu – wyjaśnia Liniewicz.

Z danych agencji zatrudnienia wynika, że najwięcej chętnych jest teraz do wyjazdu do Niemiec, gdzie zresztą jest też najwięcej ofert pracy sezonowej. – Polacy mogą znaleźć zatrudnienie w budownictwie, w produkcji, handlu detalicznym oraz w centrach logistycznych i w rolnictwie – wylicza Iwona Szmitkowska.

Przypomina, że w czasie epidemii Niemcy nie zamknęły się na pracowników z Unii. Przeciwnie – proponowały Polakom dodatki do wynagrodzenia na pokrycie kosztów noclegów i jedzenia. Jak dodaje Paweł Fecko, Niemcy jako pierwsi w Unii, i to na największą skalę, zorganizowali przyjazdy pracowników z zagranicy wkrótce po wybuchu pandemii (czartery z Rumunii).

Trochę gorzej jest we Francji, gdzie zapotrzebowanie na pracowników sezonowych jest w tym roku wyraźnie mniejsze. Spory wybór ofert pracy sezonowej jest natomiast w Holandii, gdzie – jak zaznacza Patrycja Liniewicz – wpływ pandemii na rynek pracy jest znacznie mniejszy niż w Polsce. W rezultacie nadal jest tam wysokie zapotrzebowanie na pracowników w produkcji i logistyce, a także w ogrodnictwie i rolnictwie.

Większa konkurencja

Pomimo wyraźnie większego niż przed rokiem zainteresowania saksami za granicą wcale nie jest pewne, czy migracja zarobkowa Polaków faktycznie wzrośnie. Barierą może być bowiem nie tylko strach przed epidemią, który wzmagają takie przypadki jak szeroko opisywane w mediach odkrycie ogniska koronawirusa w największej niemieckiej rzeźni w Nadrenii Północnej-Westfalii, w której obok Rumunów i Bułgarów pracowało ok. 900 Polaków.

Dodatkowym ograniczeniem jest wyraźny spadek liczby ofert pracy na Zachodzie. Na portalu OLX.pl w czerwcu przybyło np. tylko 109 – o jedną czwartą mniej niż przed rokiem. – Liczba ofert pracy za granicą jest jeszcze dużo niższa niż przed epidemią. Co prawda firmy zwiększają aktywność, ale ich zapotrzebowanie na dodatkowych pracowników jest teraz mniejsze niż przed pandemią – przyznaje Szmitkowska.

O ok. 40-proc. spadku liczby zamówień na Zachodzie mówi Krzysztof Jakubowski, wiceprezes agencji zatrudnienia InterKadra i działającej w ramach SAZ Sekcji Agencji Opieki. Tłumaczy to to m.in. słabym popytem na zagranicznych pracowników we Francji, a także konkurencją imigrantów z Rumunii i Bułgarii. Branżą, gdzie wybór ofert pracy nie maleje, są usługi opiekuńcze.

W Niemczech oferta wręcz wzrosła, bo w czasie pandemii wyjechało wielu pracowników ze Wschodu. Jak jednak przyznaje Jakubowski, chętnych do pracy w opiece, gdzie zarobki zaczynają się od 1400 euro miesięcznie, wciąż jest za mało.

Sytuacja może się zmienić jesienią; amatorów pracy na Zachodzie jeszcze przybędzie, gdy skończą się pieniądze z tarcz, co zmusi część firm do cięć zatrudnienia. Zdaniem Pawła Fecko, o ile na dobrze płatną pracę za granicą zawsze będą mogli liczyć doświadczeni fachowcy, w tym spawacze czy operatorzy maszyn CNC, o tyle po sezonie będzie trudniej o zajęcia niewymagające kwalifikacji, tym bardziej że dużą konkurencją są tu migranci zarobkowi z Bułgarii i Rumunii.

Paweł Kaczmarczyk Dyrektor Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego

Przez kilka ostatnich lat liczba Polaków, którzy przebywają za granicą, utrzymywała się na stabilnym poziomie ok 2,5 mln. Teraz, chociaż sytuacja w części branż może zwiększać zainteresowanie pracą na Zachodzie, skalę wyjazdów może ograniczyć obawa przed zakażeniem SARS-CoV-2. Do tego dochodzą utrudnienia w przemieszczaniu się, w tym mocne ograniczenie ruchu lotniczego, które na pewno ograniczą wyjazdy do Wielkiej Brytanii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA