fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rosja

Rosja: Ostra konkurencja wśród najemników. Grupa Wagnera kontra „Tarcza”

Shutterstock
W Syrii zginęło trzech Rosjan z firmy ochraniającej pola naftowe należące do oligarchy bliskiego Putinowi. Poznaliśmy konkurencję najemników „Wagnera".

„Szaman", „Kajrat" i „Czołgista" zostali zabici w połowie czerwca na północ od syryjskiej Palmiry. Pilnowali wież wiertniczych należących do rosyjskiego koncernu Strojtransgaz, który należy do „bankiera Putina" Giennadija Tymczenki.

– Nie można obecnie mówić, by każdy rosyjski oligarcha miał własną firmę najemników (po rosyjsku CzWK – red.) działającą za granicą. Ale ci, którzy je mają, są pewni, że na samej górze im sprzyjają – powiedział „Rzeczpospolitej" rosyjski ekspert wojskowy Aleksander Golc.

Zabici pracowali bowiem w CzWK Szczit (Tarcza). W przeciwieństwie do najsłynniejszej firmy rosyjskich najemników Wagner baza Tarczy znajduje się w pobliżu Moskwy, w miejscowości Kubinka. Graniczy tam przez płot z koszarami 45. Samodzielnej Brygady Specjalnej Wojsk Spadochronowych. Wagnerowcy szkolą się z dala od stolicy, w jednostkach wojskowych i na poligonach w okolicach Rostowa nad Donem.

Tarcza powstała podobno w 2018 roku założona dla Tymczenki przez wychodźców z Wagnera, która należy do „kucharza Putina" Jewgienija Prigożina. Od tej pory odnotowano jej działalność jedynie w Syrii.

Przeczytaj także: Rosja chciała sprzedać Finom Karelię. Za 15 miliardów dolarów

– Między właścicielami takich firm trwa ostra konkurencja, również o względy Kremla – mówi Golc. Dotychczasowy monopolista na rynku najemników, czyli Jewgienij Prigożin, „popsuł sobie stosunki z ministrem obrony Siergiejem Szojgu". Stało się to prawdopodobnie jeszcze pod koniec 2017 roku. Rezultatem „zepsutych stosunków" było odcięcie Wagnera od dostaw dobrej broni (którą poprzednio dostawał wprost z ministerstwa obrony), a w końcu klęska, jaka go spotkała w lutym 2018 roku w Syrii. Kilkuset najemników zginęło wtedy w starciu z regularną armią amerykańską. Rosyjscy eksperci wskazują, że przed otwarciem ognia Amerykanie kontaktowali się ze znajdującymi się na miejscu rosyjskimi oficerami łącznikowymi, pytając czy to „ich ludzie". Rosjanie zaprzeczyli, ale „nie uprzedzili najemników o grożącym ataku Amerykanów".

Po klęsce Prigożina i jego Wagnera pojawiła się konkurencyjna Tarcza związana wprost z rosyjskim establishmentem wojskowym (nienazwanymi generałami z ministerstwa obrony).

Mimo to najemnicy Prigożina pojawili się w Republice Środkowoafrykańskiej i Sudanie, reprezentując tam interesy Kremla i swoje. „Jego działalność zaciera granice między państwowym i niepaństwowym. (...) W krajach aktywności Wagnera Moskwa pomaga mu negocjować prawa do eksploatacji surowców naturalnych. (Wagner zaś) wspiera autorytarnych władców, z którymi ma wspólne interesy" – napisał amerykański think tank Carnegie Endowment.

Jednak w Wenezueli, gdzie również odnotowano obecność rosyjskich „doradców wojskowych" i najemników, Wagner prawdopodobnie nie jest obecny. – Działają tam 3–4 rosyjskie korporacje państwowe, które organizowały wysyłanie tam delegacji najemników. Głównym ich zadaniem była ochrona interesów rosyjskiego biznesu – powiedział wydaniu „Meduza" były oficer rosyjskiego wywiadu wojskowego, który dorabiał w Caracas.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA