fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rolnictwo

Ceny bydła. Skandal wołowinie nie szkodzi

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Ceny bydła wracają do równowagi, eksperci spodziewają się za chwilę wzrostu cen wieprzowiny. Po długim okresie odbijają się także ceny cukru.

Międzynarodowy skandal z polską wołowiną w roli głównej nie zaszkodził eksportowi tego mięsa – wynika ze zgłoszeń do rankingu cen surowców rolnych, przesłanych „Rzeczpospolitej" przez analityków Credit Agricole, PKO BP, BGŻ BNP Paribas, BZ WBK i Alior oraz ING Bank Śląski. Ceny spadły, ale odrabiają straty, eksport nie ucierpiał za mocno. W górę ma szansę ruszyć cukier, podobnie jak i wieprzowina.

Czytaj także: #RZECZoBIZNESIE: Andrzej Kowalski: Rolnicy muszą sami siebie pilnować

Nuda i po nudzie

Jeszcze niedawno rynek wołowiny uznawany był za najbardziej stabilny wśród surowców rolnych, wręcz nudny do opisywania. Ceny niemal się nie zmieniały, a samo mięso było prawie nieobecnym tematem w Polsce – bo ponad 80 proc. trafia na eksport. Ta nuda już oczywiście minęła po programie „Superwizjer" i oburzeniu na 15 europejskich rynkach, na które trafiło mięso wołowe z feralnej ubojni w Kalinowie. Powszechne były obawy, że afera na długo zaszkodzi eksportowi mięsa. Nic takiego jednak nie widać w prognozach, które przewidują, że cena wołowiny spadnie na koniec marca średnio o 3,6 proc. wobec cen ze stycznia, w maju ta różnica wyniesie już tylko 3 proc.

– Sytuacja kryzysowa wpłynęła na spadek cen bydła o 6 proc., ale ceny powoli odbijają – mówi Mariusz Dziwulski, ekspert PKO BP. Dotychczasowe restrykcje w handlu wołowiną nie mają przełożenia na eksport, jednak straty wizerunkowe mogą częściowo hamować dynamikę jego wzrostu. Zgadza się z nim Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole. – Po dwóch tygodniach ceny skupu bydła szybko zbliżają się do poziomów sprzed wybuchu kryzysu wizerunkowego. Uważamy, że w kolejnych tygodniach rynek wróci do równowagi – mówi.

Paradoksalnie, choć afera wywołała oburzenie eksporterów, to akurat nie tych najważniejszych. Eksport wołowiny wstrzymała na przykład Kuba, gdzie sprzedaż była śladowa. Swoje rynki zamknęły też Arabia Saudyjska, Białoruś, Ukraina i Kazachstan – trzy ostatnie ze względu na jeden przypadek autonomicznego BSE na Dolnym Śląsku. – Wszyscy ci odbiorcy stanowią jednak niewielki odsetek, tym samym polski eksport wydaje się być niezagrożony – mówi Artur Waraksa, ekspert ekonomiczny z ING Banku Śląskiego.

Eksporterzy się nie obrażają, bo polska wołowina konkuruje ceną, jest o 15 proc. tańsza od średniej unijnej i już 8 proc. tańsza niż przed rokiem. – Ta przewaga będzie utrzymana, jednak przez uciążliwość kontroli oraz straty wizerunkowe wielkość eksportu może nieznacznie spaść – mówi Przemysław Okniński, ekspert ds. analiz w Alior Banku.To jednak w dłuższej perspektywie doprowadzi do wzmocnienia pozycji rynkowej dużych producentów i konsolidacji branży.

Koniec spadków

Niezwykły ruch widać w cenach trzody chlewnej – idą w górę. Wobec cen ze stycznia, na koniec marca analitycy spodziewają się wzrostu o 4 proc., a na koniec maja już o 7 proc. To efekt kryzysu i spadku pogłowia zwierząt, zwłaszcza loch. Największy, bo 18-procentowy spadek zanotowano właśnie w Polsce. – Malejąca liczba loch wskazuje na spadek unijnej produkcji wieprzowiny, co z kolei rodzi szanse na bardziej trwały, niż by to wynikało z czynników sezonowych, wzrost cen – mówi Grzegorz Rykaczewski, analityk rynków rolnych z Santandera. Jakub Olipra widzi szansę na wzrost importu na największy rynek wieprzowiny świata. – W drugiej połowie 2019 r. dojdzie prawdopodobnie do silnego wzrostu chińskiego importu, związanego ze stratami spowodowanymi przez rozwój ASF w tym kraju – mówi Olipra.

– Europejscy producenci patrzą na Chiny z nadzieją, licząc na zwiększenie popytu na importowane mięso, z uwagi na likwidację stad – dodaje Artur Waraksa. W Polsce na wzrost popytu na wieprzowinę wpłynie... powrót sezonu grillowego.

Słodkie różnice

Ceny cukru rosną czwarty miesiąc z rzędu i coraz bardziej oddalają się od rekordowego – czerwcowego – dna na poziomie 1272 zł za tonę cukru konfekcjonowanego. W przypadku cen cukru dość zgodni zazwyczaj analitycy mocno się różnią w prognozach.

Wobec styczniowej ceny 1728 zł część zapowiada mocne wzrosty, nawet do 1800 zł za tonę (PKO BP), a część powrót do poziomu 1650 zł (ING BŚ oraz Alior). – Pod wpływem redukcji poziomu światowych zapasów cukru, ceny stopniowo rosną – mówi Karolina Załuska, analityk BGŻ BNP Paribas, która zakłada, że na koniec marca ceny wyniosą 1738 zł. Tłumaczy, że w nadchodzącym sezonie przewidywany jest spadek areału produkcji buraków cukrowych w Unii Europejskiej i ustalenie nowego spektrum cen rynkowych, wyższego niż w ostatnim roku, ale niższego niż wieloletnia średnia sprzed reformy rynku cukru.

Nadchodząca Wielkanoc zwielokrotni popyt na jaja, ale ich ceny raczej nie wzrosną mocno – przewidują analitycy. Do końca marca wzrosną o 1,1 proc., i takie ceny mają szanse utrzymać się do maja.

– To wynika ze słabej sytuacji na rynku europejskim, gdzie ceny pozostają niskie –tłumaczy Przemysław Okniński. – Wpłynęła ona na spadek eksportu o blisko 23 proc. w ubiegłym roku, jeszcze większe ograniczenie widoczne jest w handlu z największym importerem polskich jajek – Niemcami, gdzie spadek sięgał 45 proc. Popytowi szkodzi też wyrównanie cen u naszych sąsiadów z polskimi.

Na świecie drożej

Indeks globalnych cen żywności FAO wzrósł w styczniu o prawie 3 punkty od grudnia 2018 r.

Po trzech miesiącach względnie stabilnych cen wzrost w styczniu był w dużej mierze spowodowany gwałtownym odbiciem cen mleka i produktów mlecznych, a także bardziej stabilnymi cenami olejów roślinnych i cukru. Na rynku polskim jednak analitycy zapowiadają spadki cen mleka, na koniec marca o prawie 5 proc. wobec cen ze stycznia, na koniec maja już nawet o 7,7 proc. Także ceny rzepaku chwilowo nie wzrosną, na koniec marca spadną o 1 proc. wobec tych ze stycznia i utrzymają się na tym poziomie co najmniej do maja. Analitycy tłumaczą to ograniczeniem popytu na nasiona rzepaku przez europejskich przetwórców. – Większych przecen można się spodziewać w kontekście żniw, czyli na przełomie czerwca i lipca – zapowiada Artur Waraksa z ING.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA