fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rodzina

Pracodawcy płacący alimenciarzom pod stołem są wciąż bezkarni

Adobe Stock
Ani jednej grzywny nie nałożono na pracodawców zatrudniających na czarno niesolidnych rodziców.

Pracodawcy płacący dłużnikom alimentacyjnym pod stołem od kilku miesięcy mogą teoretycznie zapłacić rekordowe grzywny sięgające nawet 45 tys. zł. Inspekcja Pracy do tej pory przeprowadziła jednak zaledwie 13 kontroli dotyczących egzekucji świadczeń alimentacyjnych. Nie nałożono żadnej grzywny.

– W jednej kontroli zastosowano środek wychowawczy – mówi Danuta Rutkowska, rzecznik prasowy GIP.

Czytaj także:

Konieczny rejestr

Rodzice nie są zaskoczeni.

– Dopóki nie zostanie uruchomiony rejestr dłużników alimentacyjnych, nowelizacja kodeksu pracy będzie martwa. Pracodawca, zatrudniając nowego pracownika, powinien mieć możliwość sprawdzenia, czy nie zalega on z alimentami. Teraz takiej możliwości nie ma i może zasłaniać się niewiedzą – tłumaczy Maria Zych-Nowacka ze Stowarzyszenia Poprawy Spraw Alimentacyjnych Dla Naszych Dzieci.

Zgodnie z nowelizacją kodeksu pracy, która weszła w życie z początkiem grudnia 2020 r., kary dla pracodawców za niepotwierdzenie na piśmie umowy o pracę i za wypłacanie pracownikowi wynagrodzenia wyższego niż wynikające z zawartej umowy są wyższe. Kwalifikowany typ wykroczeń dotyczy sytuacji, gdy pracownikiem jest dłużnik, wobec którego toczy się egzekucja świadczeń alimentacyjnych oraz egzekucja należności budżetu państwa powstałych z tytułu świadczeń z funduszu alimentacyjnego, gdy pracownik zalega ze spełnieniem tych świadczeń dłużej niż trzy miesiące.

– Ustawodawca w treści nowych przepisów posłużył się spójnikiem „oraz". Dwie różne egzekucje muszą być więc prowadzone wobec jednego dłużnika jednocześnie – podkreśla Katarzyna Siemienkiewicz, ekspert Pracodawców RP. I dodaje, że nie każde dziecko ma szansę na pomoc z funduszu alimentacyjnego. Najpierw rodzina musi spełnić kryterium dochodowe, co wcale nie jest łatwe. Nowe przepisy kodeksu pracy nie znajdą więc szerokiego zastosowania.

Pracodawcom grożą rekordowe grzywny – od 1500 zł do nawet 45 tys. zł. Kary zostały podwyższone o 50 proc. względem zachowań pracodawcy wobec pracowników nieposiadających zobowiązań alimentacyjnych.

– Sankcja jest wyższa niż za niezastosowanie się do przepisów BHP i narażanie pracowników na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. To niezrozumiałe – uważa Katarzyna Siemienkiewicz.

Okazuje się też, że pracodawca nie musi wiedzieć o obowiązku alimentacyjnym pracownika, z którego ten się nie wywiązuje. Żaden akt prawny nie daje mu bowiem podstaw do pozyskania takiej wiedzy. Katalog informacji, których podania może żądać od kandydata do pracy lub pracownika, wprowadza art. 221 kodeksu pracy i próżno w nim szukać oświadczenia o istnieniu bądź nie długu alimentacyjnego.

Problem braku narzędzi umożliwiających weryfikację statusu zobowiązań alimentacyjnych kandydata do pracy ma rozwiązać Krajowy Rejestr Zadłużonych. Ale na jego uruchomienie trzeba poczekać do lipca.

– Brakuje też kampanii społecznej uświadamiającej pracodawcom, że płacenie niesolidnemu rodzicowi pod stołem to nie jest wyprowadzanie w pole komornika czy byłej żony. To okradanie dziecka – dodaje Maria Zych-Nowacka.

Przybywa dłużników

Okazuje się, że w czasie pandemii przybywa dłużników alimentacyjnych wpisanych do BIG.

– W minionym roku do naszej bazy zostało dopisanych o 1066 dłużników alimentacyjnych więcej niż w 2019 r. Łącznie były to 25 054 osoby – mówi Halina Kochalska z Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor SA.

Jak wynika z badania przeprowadzonego przez Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor w partnerstwie ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci, w trzech na sto domów, w których dzieci nie otrzymują alimentów, brakuje pieniędzy nawet na podstawowe potrzeby, a w 41 żyje się bardzo skromnie.

Ponad połowa rodziców skarży się, że pandemia pogorszyła ściągalność alimentów. Zobowiązani do alimentacji tłumaczą bowiem, że teraz zarabiają mniej i nie mogą w związku z tym płacić (38 proc.). Rodzice deklarują też, że mają obecnie utrudniony kontakt z sądem (30 proc.).

Anna Kałużna raca prawny z Kancelarii Radców Prawnych Tomasz Czapczyński

Podjęta przez ustawodawcę próba ukrócenia procederu nielegalnego zatrudniania dłużników alimentacyjnych, a także przekazywania im części wynagrodzenia „pod stołem", jest oczywiście zasadna i godna aprobaty. Jednak sposób realizacji pozostawia wiele do życzenia. Nowelizacja kodeksu pracy wprowadziła podwyższone grzywny dla pracodawców popełniających wykroczenia związane z zatrudnianiem dłużników alimentacyjnych, nie oferuje im jednak żadnych narzędzi prawnych pozwalających ustalić stan zobowiązań pracowników. Przesunięte w czasie uruchomienie Krajowego Rejestru Zadłużonych spowodowało niekorzystny dla pracodawców stan prawny, w którym – całkowicie nieświadomi – mogą ponosić ryzyko większej sankcji związanej z zatrudnieniem dłużnika alimentacyjnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA