fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Lydia Gall, ekspertka Human Rights Watch: Uchodźcy skazani na Białoruś

Dziennik Wschodni/Fotorzepa, Kuba Krzysiak
Strażnicy graniczni sami decydują, wedle niejasnych kryteriów, kto może złożyć wniosek o azyl, a kto nie – ostrzega ekspertka Human Rights Watch Lydia Gall.

Na dworcu kolejowym w Terespolu na granicy polsko-białoruskiej ok. 60 uchodźców czeka na pociąg powrotny do Brześcia, 20 minut drogi. Większość z nich to rodziny, wiele z małymi dziećmi. Pochodzą z północnego Kaukazu, głównie z Czeczenii i Tadżykistanu. Polscy pogranicznicy właśnie odmówili im prawa do starania się o azyl w Polsce.

Wiele z tych rodzin prawdopodobnie jeszcze nieraz pokona trasę z Brześcia w nadziei na wjazd do Polski. Ale większość nigdy w Polsce się nie znajdzie i pozostanie na Białorusi, gdzie ich prześladowcy mogą ich odnaleźć. Rozmawiałam z jedną z rodzin, kiedy już wróciła do Brześcia. 38-letni Yusuf (to nie jest jego prawdziwe imię) z Czeczenii podróżuje wraz z żoną i czwórką dzieci. Powiedział, że jedyne, czego chce, to bezpieczeństwo dla jego rodziny: – Jeżeli nie miałbym dużych kłopotów w Czeczenii, nie podróżowałbym do Europy. Mój syn został uprowadzony dwa miesiące temu, a władze nas teraz prześladują... boję się o moją rodzinę.

W marcu organizacja Human Rights Watch opublikowała raport o tym, jak polska Straż Graniczna w Terespolu systematycznie odmawia uchodźcom prawa do złożenia wniosku o azyl i odsyła ich z powrotem na Białoruś. To naruszenie zobowiązań Polski wynikających z prawa unijnego oraz przepisów dotyczących praw człowieka i uchodźców. Polski rzecznik praw obywatelskich oraz polskie i białoruskie organizacje broniące praw człowieka zgłaszają podobne obawy. Polski rząd twierdzi, że odrzucani są wyłącznie migranci ekonomiczni. Ale ludzie, z którymi rozmawiałam, przedstawiają inny obraz. Mówią, że uciekają przed torturami, wymuszonymi zaginięciami, wendetami i politycznym prześladowaniem.

Białoruś nie jest bezpiecznym miejscem dla uchodźców. Tamtejszy system azylowy nie działa. A Czeczenom i Tadżykom grożą prześladowania ze strony czeczeńskich i tadżyckich sił bezpieczeństwa. Władze Czeczenii brutalnie traktują swoich krytyków i ich rodziny, nawet za granicą. W Tadżykistanie od 2015 r. aresztowano setki zwolenników teraz już zdelegalizowanych głównych ugrupowań opozycyjnych. Ich liderzy zostali wypędzeni za granicę, a rodziny tych, którzy odważyli się o tym mówić, są prześladowane.

W Brześciu w dalszym ciągu ludziom odmawia się wjazdu po krótkiej rozmowie z funkcjonariuszami Straży Granicznej. Każdego dnia tylko bardzo niewielkiej liczbie rodzin pozwala się na złożenie wniosku o azyl. Na spotkaniu pod koniec kwietnia polscy urzędnicy stwierdzili, że powiedzenie „azyl" do pogranicznika nie daje dostępu do procedury azylowej, ponieważ może to być zaledwie słowo klucz na potrzeby dostania się do Polski. Strażnicy graniczni sami podejmują decyzję, kto może złożyć wniosek o udzielenie ochrony, ale polskie władze nie były w stanie określić stosowanych kryteriów. Nasza analiza wskazuje, że wielu wnioskodawców nigdy nie spotyka się z przedstawicielami Urzędu do Spraw Cudzoziemców, czyli podmiotu, który zgodnie z polskim prawem rozpatruje wnioski o azyl.

Wiemy o kilku przypadkach znanych aktywistów, dziennikarzy i bliskich prześladowanych krytyków, którym wielokrotnie odmawiano wjazdu do Polski. To jeden z dowodów na to, że system nie działa. Te niepokojące praktyki Straży Granicznej stanowią rażące naruszenie prawa unijnego i międzynarodowego, ale Komisja Europejska niemal w ogóle o tym nie mówi. Zajęta uchodźcami w Grecji Unia ignoruje niewłaściwe praktyki na wschodniej granicy Europy. Warszawa wszystkiego się wypiera, ale jednocześnie odmawia prawnikom, organizacjom pozarządowym, a nawet wysokiemu komisarzowi ONZ do spraw uchodźców dostępu do miejsca, w którym Straż Graniczna przeprowadza wywiady z wnioskodawcami. Pogranicznicy mogą dowolnie i niejawnie podejmować decyzje. Polskie władze obiecały, że spróbują poprawić kwestię prywatności w trakcie wywiadów, ponieważ obecnie wnioskodawcy mogą się nawzajem słyszeć. O ile takie poprawki mogą być pomocne, nie zmienią one faktu, że każdy, kto wyrazi zamiar złożenia wniosku o azyl, powinien być wpuszczony do Polski, a taki wniosek powinien być rozpatrywany przez kompetentną jednostkę odpowiedzialną za kwestie azylowe.

Twierdzenie, że niektórzy wnioskodawcy mogą traktować Polskę jako kraj tranzytowy na drodze do Niemiec po przekroczeniu granicy strefy Schengen, nie uprawnia Straży Granicznej do podejmowania arbitralnych decyzji o tym, kto może złożyć wniosek. Bruksela powinna jasno powiedzieć, że nieprzestrzeganie przepisów unijnych o prawie do złożenia wniosku o azyl będzie się wiązało z konsekwencjami dla Polski. Yusuf, jego rodzina i wszyscy koczujący w Brześciu uciekinierzy przed represyjnymi reżimami w Północnym Kaukazie zasługują przynajmniej na realistyczną szansę na uzasadnienie swojego wniosku.

Autorka jest analitykiem zajmującym się Bałkanami i Europą Wschodnią w Human Rights Watch.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA