fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Witold Waszczykowski: Bliżej do Paryża

Witold Waszczykowski i Jean-Marc Ayrault, francuski minister spraw zagranicznych podczas zeszłorocznej wizyty w warszawskich Łazienkach.
AFP
Niektóre wypowiedzi Emmanuela Macrona na temat Polski były bezzasadne. Rozumiemy, że retoryka wyborcza rządzi się jednak swoimi prawami – pisze minister spraw zagranicznych.

Polskę i Francję łączą zarówno wielowiekowe, tradycyjnie bliskie relacje, szacunek dla tych samych, uniwersalnych wartości, jak i podobna wrażliwość obu społeczeństw. Nasza współpraca wielokrotnie dowiodła już w historii swojego znaczenia i efektywności.

Wyzwania, przed którymi stoi dziś Europa – terroryzm, kryzys migracyjny, niesatysfakcjonujący wzrost gospodarczy, Brexit – wymagają podjęcia wspólnych, konsekwentnych działań, powrotu do wspomnianej polsko-francuskiej współpracy. By wspólnie budować przyszłość nie tylko relacji dwustronnych, ale również przyszłość silnej Unii, powinniśmy częściej rozmawiać z naszymi francuskimi przyjaciółmi, o czym wielokrotnie przypominałem przy okazji dwu- i wielostronnych spotkań na forach międzynarodowych.

Kłopoty „starej" Unii

Proponowałem również ożywienie Trójkąta Weimarskiego – propozycje intensyfikacji współpracy na tym forum przedstawiłem w zeszłym, jubileuszowym roku. Są konkretne pomysły na to, jak wspólnie z Paryżem i Berlinem niwelować różnice, a wzmacniać wspólnotę interesów. Zwłaszcza w formacie Trójkąta Weimarskiego widzę duży potencjał w poszukiwaniu wspólnych rozwiązań. Liczę, że nowy prezydent Francji podzieli ten punkt widzenia i wesprze ważne działania na rzecz ożywienia tego formatu, który przez lata stanowił ważne forum współpracy służące rozszerzonej Unii Europejskiej.

Budowa silnej Unii jest naszym wspólnym celem, choć niejednokrotnie różnimy się w doborze środków potrzebnych do realizacji tej wizji. W Polsce uważamy, że tylko spójna Unia „jednej prędkości", obejmująca wszystkie państwa członkowskie i uwzględniająca interesy całej Wspólnoty, może być odpowiedzią na współczesne wyzwania oraz sprostać oczekiwaniom naszych obywateli. Dzielenie Unii na kluby bardziej i mniej uprzywilejowanych państw nie stanowi sposobu na budowę silnej Unii – pogłębi ono tylko podziały i rywalizację między nami, zawracając nas do epoki sprzed 2004 r. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że państwa „starej" Unii próbują obarczyć „nowych" członków odpowiedzialnością za własne kłopoty. Sprzeciwiamy się takiej narracji, uważamy, że zarówno „stare" państwa członkowskie, jak i państwa, które przystąpiły do Unii 13 lat temu, są beneficjentami procesów integracyjnych – w wymiarze gospodarczym, geostrategicznym i społecznym.

W interesie Polski i Francji jest, by Unia Europejska stawała się coraz silniejszym podmiotem stosunków międzynarodowych, aby Unia i jej państwa członkowskie były silne militarnie, zdolne do reagowania na wyzwania niestabilnego sąsiedztwa – zarówno tego wschodniego, jak południowego. Stąd nasza gotowość do udziału w inicjatywach Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony (WPBiO). W minionych latach nieraz udowodniliśmy, że w imię europejskiej solidarności angażujemy się militarnie również w tych regionach, w których Polska nie ma bezpośrednich interesów. Dlatego polscy żołnierze uczestniczyli w misjach w Republice Środkowoafrykańskiej czy Mali, gdzie wspieraliśmy siły działające pod trójkolorową flagą. Chcemy nadal współpracować z Francją, nie tylko w ramach unijnych, ale również pokojowych operacji i misji stabilizacyjnych ONZ. Pozostajemy jednak także realistami – wiemy, że unijne zdolności wojskowe nie powinny dublować działań NATO, czy wręcz konkurować z potencjałem Sojuszu, ale go uzupełniać. NATO jest dziś jedyną organizacją zdolną do skutecznej obrony swoich członków, zwłaszcza członków wschodniej flanki, narażonych na realne, militarne, „twarde" zagrożenie z zewnątrz. Chcemy silniejszej i bezpiecznej Europy ze wzmocnioną i skuteczniejszą WPBiO, ale tam, gdzie Sojusz Północnoatlantycki jest lepiej predestynowany do obrony swoich członków, tak jak to jest na Wschodzie, powinien odgrywać pierwszoplanową rolę; tam, gdzie to właśnie zdolności unijne mogą lepiej służyć wzmacnianiu bezpieczeństwa obywateli, winniśmy inwestować w rozwój WPBiO.

Podobnie jak Francja chcemy również, by Unia była silnym, sprawnym podmiotem gospodarczym – rozwój gospodarczy Unii służy bowiem naszym obywatelom. Uważamy jednak, że sposobem na wyjście z kryzysu nie jest zwiększanie protekcjonizmu, ale wprost przeciwnie, pogłębianie czterech swobód Jednolitego Rynku, w tym przepływu osób i wolności świadczenia usług.

Nasze rozumienie globalizacji

Jeśli chcemy Europy konkurencyjnej, potrafiącej sprostać globalnym wyzwaniom, nie powinniśmy – my, politycy europejscy – ulegać pokusie z pozoru prostych, a w istocie populistycznych rozwiązań, które nie tylko nie uzdrowią sytuacji, ale sprawią, że Unia w globalnym wyścigu pozostawać będzie coraz bardziej w tyle. Unia Europejska nie jest przecież jakimś abstrakcyjnym bytem i będzie tak konkurencyjna, jak konkurencyjne będą jej państwa członkowskie. Problemem francuskiego rynku pracy, jak i szerzej, francuskiej gospodarki nie jest symboliczny już polski hydraulik, który współtworzy przecież francuski PKB. Sami doskonale o tym wiemy – korzystamy na obecności w Polsce tysięcy zagranicznych firm (w tym francuskich) i pracowników. Polska gospodarka rozwija się dynamicznie również dzięki pracy Ukraińców, którzy sprawiają, że polski rynek pracy i cała gospodarka pozostają konkurencyjne. Swoboda przepływu nie tylko kapitału czy towarów, ale również osób i usług – to jest nasze rozumienie globalizacji.

W minionym roku, po decyzji o niekorzystnym dla Francji zakończeniu negocjacji w sprawie zakupu śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii, odczuliśmy pewien dystans w relacjach bilateralnych. Należy jednak podkreślić, że mimo ograniczenia częstotliwości spotkań na najwyższych szczeblach, współpraca parlamentarna i na poziomie roboczym była równie intensywna i przebiegała bez zakłóceń, jak w latach minionych. Efektywnie rozwijała się także współpraca gospodarcza (w 2016 r. nasza wymiana handlowa osiągnęła wartość blisko 17,1 mld euro) i inwestycyjna (Francja pozostaje czwartym partnerem Polski z ok. 11,6 proc. udziału w inwestycjach zagranicznych w Polsce).

Niektóre wypowiedzi Emmanuela Macrona w trakcie kampanii prezydenckiej nt. Polski były bezzasadne. Rozumiemy, że retoryka wyborcza rządzi się jednak swoimi prawami i właśnie w takim kontekście będziemy te wypowiedzi interpretować. Naszym zdaniem niesłusznie posługiwano się w tej retoryce polskimi przykładami. Mamy nadzieję, że prezydent Emmanuel Macron podejmie z nami rozmowy, by rozwiązywać problemy europejskie.

Polska pozostaje otwarta na pogłębiony, partnerski dialog z Pałacem Elizejskim pod nowymi rządami. Mamy nadzieję, ze prezydentura Emmanuela Macrona pozwoli na „nowe otwarcie" w relacjach polsko-francuskich, które przełoży się na realizację wspólnych projektów także na forum Unii Europejskiej, NATO, ONZ i w ramach Trójkąta Weimarskiego.

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA