Ponad tysiąc osób podejrzanych lub skazanych za najróżniejsze przestępstwa wróciło w zeszłym roku z zagranicy do kraju – przymusowo, w policyjnych konwojach. To poziom porównywalny do ostatnich lat, jednak widoczny jest nowy trend: do kraju wraca więcej sprawców kradzieży. W ciągu dwóch lat ich liczba wzrosła o ok. 60 proc. – wynika z policyjnych danych przygotowanych dla „Rzeczpospolitej”.
– Najwięcej osób ściganych przez polski wymiar sprawiedliwości jest przejmowanych z Wielkiej Brytanii, a następnie z Niemiec, Holandii i Francji – mówi Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji. Pozostałe kraje, w których najczęściej się ukrywają, to – jak zaznacza – Hiszpania, Szwecja, Irlandia oraz Belgia.
Kiedyś uciekali z kraju, szukając schronienia za granicą, głównie mafijni bossowie – jak lider gangu pruszkowskiego „Słowik”, który zbiegł do Hiszpanii. Obecnie w ten sposób próbują się ukryć przed wymiarem sprawiedliwości głównie pospolici przestępcy – to oni przeważają w samolotach, którymi są zwożeni do kraju poszukiwani ENA i międzynarodowymi listami gończymi.
W pierwszym półroczu tego roku w międzynarodowych konwojach zwieziono do kraju blisko pół tysiąca poszukiwanych. W roku ubiegłym – 1050.
Ze szczegółowego zestawienia dotyczącego rodzajów przestępstw, które poznała „Rzeczpospolita”, wynika, że ponad 60 proc. złapanych za granicą i przywiezionych do kraju stanowili sprawcy kradzieży.
Systematycznie ich przybywa. W ubiegłym roku wróciło do kraju 619 podejrzanych o kradzieże, to o 88 więcej niż w 2015 r. i o 231 więcej niż w roku 2014 (wtedy było ich 388). Kolejni w rankingu przymusowo „powracających” to mający na koncie oszustwa (507 osób) i włamania (416 sprawców) – wynika z danych KGP.
– Dominują podejrzani o czyny przeciwko mieniu, nie tylko kradzieże czy włamania, ale także o oszustwa czy przywłaszczenia mienia – przyznaje Antoni Rzeczkowski.
Na koszt policji wróciło w zeszłym roku ponad 100 uczestników bójek, podobna liczba podejrzanych o fałszerstwa dokumentów i 60 osób, które posługiwały się cudzym dowodem czy paszportem.
„Rasowych” gangsterów ściganych za działanie w zorganizowanych grupach przestępczych wyłudzających VAT czy rozprowadzających narkotyki wróciło stosunkowo niewielu – 52 osoby (podobnie jak rok wcześniej). Nie wiadomo, czy rzadziej uciekają za granicę, czy lepiej tam się ukrywają.
Przyjechał m.in. hiszpański biznesmen, który miał wyłudzić ok. 200 mln zł podatku VAT. W Polsce i kilku innych krajach zakładał spółki służące temu procederowi. Ścigała go rzeszowska prokuratura.
Do Polski przetransportowano też dziesięciu podejrzanych o zabójstwa. W tym m.in. Mariusza F., skazanego w Anglii na 30 lat więzienia, by w kraju wcześniej odsiedział wyrok, m.in za rozbój z bronią w ręku.
Inna spektakularna ekstradycja dotyczyła Pawła K., który 19 lat temu miał bestialsko zamordować nastolatkę Iwonę Cygan. Z Wiednia przywieziono go wojskową casą. Ze względu na koszty policja, gdzie to możliwe, stosuje konwoje zbiorcze, przewożąc jednocześnie kilkadziesiąt osób. Np. w czerwcu wojskowym herkulesem przetransportowano z Londynu 35 osób.
Bilans „powracających” jest większy – blisko 700 osób w roku ubiegłym i ponad 400 w obecnym policja przejęła w tzw. punktach kontaktowych, na przejściach granicznych państw, z którymi sąsiadujemy.
W policji działają specjalne zespoły tropiące najgroźniejszych przestępców, tzw. łowcy cieni. Dzięki międzynarodowej współpracy – wcześniej czy później – udaje się sprowadzić także przestępców, którzy ukryli się w bardziej egzotycznych krajach.