fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Mało pieniędzy na badania podwójnych standardów jedzenia

Vera Jourova, czeska komisarz UE ds. sprawiedliwości, spraw konsumenckich i równości płci
materiały prasowe
2 mln euro są warte dla Unii Europejskiej jednolite standardy żywności. W piątek stanowisko Polski przekaże w Bratysławie premier Beata Szydło.

Delikatna kwestia podwójnych standardów w sprzedawanej w sklepach żywności będzie głównym tematem szczytu konsumenckiego, który w najbliższy piątek zgromadzi w Bratysławie premier Beatę Szydło i szefów rządów Słowacji, Węgier i Czech oraz Verę Jourovą, czeską komisarz ds. sprawiedliwości, spraw konsumenckich i równości płci.

Pojawią się także przedstawiciele rządów innych państw UE, Parlamentu Europejskiego i stowarzyszeń konsumenckich. Co pani premier zamierza tam przekazać – niestety służby prasowe nie chciały tego zdradzić.

Temat pojawił się na szczycie grupy wyszehradzkiej w Warszawie w marcu i wraca co chwila.

– Nie możemy akceptować, by z naszych obywateli robiono ludzi jakiejś drugiej kategorii – grzmiał Robert Fico, premier Słowacji. I zagroził wstrzymaniem importu żywności o jakości gorszej niż jej odpowiedniki w innych państwach, jeśli do jesieni „nie dostrzeże odpowiednich kroków ze strony Komisji Europejskiej".

Komisja więc ruszyła do działania. – Nie zaakceptuję tego, że w niektórych częściach Europy sprzedaje się żywność niższej jakości niż w innych krajach, pomimo identycznego opakowania i marki – mówił Jean-Claude Juncker, przewodniczący KE, w połowie września podczas orędzia o stanie Unii.

Zapowiedział, że Komisja przedstawi wskazówki, które mają pomoc krajowym organom ochrony konsumentów lepiej wykorzystywać istniejące unijne przepisy, by wykrywać nieuzasadnione różnice. A same te organy dostaną większe uprawnienia.

Polska Inspekcja Handlowa bada żywność, ale na razie – może kontrolować jedynie prawidłowość oznakowania artykułów, ich zgodność z przepisami, a także to, czy deklarowany na opakowaniu skład zgadza się ze stanem faktycznym, np. czy kebab faktycznie zawiera baraninę, a ciastka – orzechy i to w zadeklarowanej ilości.

Problem zaczyna się, gdy np. batonik czy napój tej samej marki trafia do Polski oraz do Włoch czy Francji. Zdarza się, że różnią się one składem – i o to właśnie chodzi dziś Robertowi Fico.

Problem w tym, że trudno na razie udowodnić nielegalność takich praktyk. Doniesienia o żywności, która trafia z innym składem do sklepów w Polsce czy Czechach, a z innym składem do klientów niemieckich czy francuskich – długo była bagatelizowana lub, jeśli różnice były ewidentne, zrzucana na karb odmiennych oczekiwań klientów na różnych rynkach Europy.

Dyskusja rozpędzała się powoli i do tej pory trudno powiedzieć, by opierała się na rzetelnych badaniach naukowych. Trudno doszukać się doniesień o oficjalnych testach przeprowadzonych przez firmę badawczą, nie słyszały o takich również zapytane przez nas polskie urzędy. Dlatego piątkowy szczyt w Bratysławie będzie raczej politycznym poparciem dla roszczeń konsumentów i rządów.

Komisja Europejska informuje jednak, że konsumenci „z wielu państw UE" – nie wiadomo których – skarżą się, że w ich miejscach zamieszkania produkty są gorsze niż sprzedawane za granicą. Badania, na które powołuje się KE, to raczej pojedyncze przypadki, gdzie kawa sprzedawana pod tą samą marką i w podobnym opakowaniu różni się pod względem zawartości kofeiny i cukru, paluszki rybne miały różny poziom zawartości ryb, a w mrożonej herbacie cukier został zastąpiony tańszym syropem glukozowo-fruktozowym.

Faktyczną rangę tego problemu dla Komisji może jednak pokazywać budżet badań, które mają się dopiero zacząć. Komisja przeznaczyła na ten cel „aż" 2 mln euro, czyli ponad 8 mln zł. Pierwszy milion trafi do Wspólnego Centrum Badawczego. Pierwsze posiedzenie już się odbyło, omawiano na nim organizację badań porównawczych. Wypracowane założenia będą musiały zaakceptować wszystkie państwa UE. Drugi milion trafi na finansowanie badań przez same zainteresowane kraje. Trwa właśnie przetarg, można się zgłaszać po środki.

Zapytaliśmy Ministerstwo Rolnictwa, czy już aplikowało. Niestety, resort do zamknięcia tego wydania nie odpowiedział. Dla porównania – unijny grant na projekt badający innowacyjną żywność, w którym Polska jest jednym z pięciu centrów badawczych, a udział biorą partnerzy z kilkunastu krajów UE, opiewa na 400 mln euro. Ma jeszcze zagwarantowane finansowanie także ze strony partnerów komercyjnych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA