fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Ceny żywności blisko historycznych rekordów

Adobe Stock
Żywność na świecie drożeje, i to mocno. Co więcej, zwyżki cen utrzymują się od miesięcy i na razie nie widać ich końca. Na szczęście wzrosty światowe nie przekładają się wprost na ceny w Polsce.

Wyliczany przez Organizację Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) indeks cen żywności wzrósł w maju do 127,1 pkt. Był przy tym o 5,8 pkt, czyli 4,8 proc., wyższy niż w kwietniu i aż o 36,1 pkt, czyli 39,7 proc., wyższy niż w tym samym okresie ubiegłego roku. To 12. z rzędu miesiąc wzrostu. Wywindował indeks cen żywności na najwyższy poziom od września 2011 r. Majowy wzrost liczony w ujęciu miesięcznym był przy tym największy od października 2010 r.

– Jesteśmy blisko pobicia rekordowego poziomu indeksu, czyli 137,6 pkt – mówi Jakub Olipra, ekonomista banku Credit Agricole Polska, ekspert rynku rolno-spożywczego. – Najdłuższa w historii ogłaszania indeksu FAO, czyli od początku lat 90., seria zwyżek cen miała miejsce w 2007 r. i trwała 14 miesięcy. Już tylko trzech miesięcy wzrostów brakuje teraz do jej pobicia – dodaje.

Składowe zwyżek

Na majowy wzrost indeksu złożyły się wszystkie jego składowe, czyli ceny olejów, cukru, zbóż, mięsa i nabiału.

W przypadku zbóż najmocniej rosły ceny kukurydzy. Indeks dla tej grupy produktów zwiększył się w maju o 8,8 proc. i jej ceny były o prawie 90 proc. wyższe niż rok temu, osiągając przy tym najwyższy poziom od stycznia 2013 r. Na wzrost cen wpływają przede wszystkim słabe prognozy dotyczące zbiorów w Brazylii. Po gwałtownym wzroście cen pszenicy na początku maja lepsze prognozy zbiorów w UE i USA doprowadziły do ostrych spadków cen pod koniec miesiąca. I tak jednak ostatecznie ceny podskoczyły i były o prawie 30 proc. wyższe niż rok temu. Nie zmieniły się ceny ryżu.

– Rynek zbóż w najbliższych tygodniach będzie czekał na informacje dotyczące kolejnych prognoz produkcji w USA oraz w Europie. Przy utrzymującym się wysokim popycie na świecie jedynie istotny wzrost podaży może osłabić ceny zbóż – mówi Grzegorz Rykaczewski, analityk sektora rolno-spożywczego Santander Bank Polska. – W przypadku Europy najnowsza ocena kondycji zbóż, z maja, jest dosyć optymistyczna. Warto jednak pamiętać, że pogoda może jeszcze wiele zmienić. Poza tym ceny są obecnie na bardzo wysokim poziomie, więc nawet po sezonowym spadku po zbiorach zboża mogą być droższe niż przed rokiem – dodaje.

Ceny olejów roślinnych w maju wzrosły o blisko 8 proc. i był to 12. z rzędu miesiąc zwyżek. Rosły głównie ceny oleju palmowego, sojowego i rzepakowego. Te ostatnie są najwyższe od lutego 2011 r., a wzrosty eksperci tłumaczą ograniczoną podażą na świecie.

Produkty mleczne podrożały w maju o 1,5 proc., ceny były przy tym wyższe o 28 proc. niż rok wcześniej. Windowały je m.in. duże zakupy mleka w proszku przez Chiny. Ceny serów szły w górę z powodu mniejszych dostaw na rynki z UE, natomiast ceny masła spadły za sprawą większego eksportu z Nowej Zelandii. Majowy spadek zakończył tu 11-miesięczny wzrost cen.

Indeks cen mięsa poszedł w maju w górę o 2,2 proc. i był to ósmy miesiąc wzrostów. Wywindował ceny na poziom o 10 proc. wyższy niż rok temu. Rosły przy tym ceny wszystkich rodzajów mięsa, co wynikało przede wszystkim z większego tempa zakupów przez kraje Azji Wschodniej, głównie Chin.

Z kolei indeks cukru podskoczył w maju o 6,8 proc. i zanotował najwyższy poziom od marca 2017 r. Wzrost międzynarodowych notowań cen cukru był głównie związany z opóźnieniami w zbiorach i obawami o zmniejszone plony związane z suszą w Brazylii, która jest największym światowym eksporterem cukru.

Kogo wzrosty zabolą

Eksperci zauważają, że mocne zwyżki cen żywności są szczególnie dotkliwe dla mieszkańców biedniejszych regionów świata, zwłaszcza Afryki. W Nigerii, która jest najludniejszym krajem na tym kontynencie, żywność jeszcze przed obecną serią wzrostów cen stanowiła aż dwie trzecie wydatków konsumentów.

– Byłbym ostrożny w mówieniu, że także w Polsce czeka nas gwałtowny wzrost cen żywności. Ceny surowców, do których odnosi się indeks FAO, są bardziej podatne na zmiany niż ceny detaliczne. Do tego dochodzi specyfika rynków lokalnych – uspokaja Jakub Olipra. Tłumaczy, że stosunkowo najmocniej związane z indeksem FAO są nasze ceny zbóż i produktów mlecznych. Jeśli więc rosną ich ceny na świecie, to i nasze w pewnym stopniu podążają za nimi. – Te wzrosty przekładają się m.in. na zwyżki cen pieczywa, produktów zbożowych, ale też słodyczy, do produkcji których używane jest m.in. mleko w proszku – mówi ekonomista Credit Agricole.

Pozostałe surowce są u nas luźniej związane z indeksem FAO. – W zeszłym roku Chiny zwiększyły przetrzebione przez ASF pogłowie trzody chlewnej o 100 mln sztuk. W ten sposób niemal samodzielnie wywindowały ceny. W tym roku związana z tym presja na wzrost cen jest już mniejsza. Ale mamy swoje lokalne problemy, np. związane z ptasią grypą – mówi Jakub Olipra.

W przypadku cukru w indeksie FAO pod uwagę brany jest przede wszystkim ten z trzciny cukrowej. My produkujemy cukier z buraków i jesteśmy w zasadzie samowystarczalni, więc zwyżki cen na świecie nie są tu aż tak istotne.

– Nie znaczy to jednak, że na indeks możemy w ogóle nie patrzeć. Tendencje w nim odzwierciedlone w jakimś stopniu odbijają się na cenach w naszym kraju – mówi Olipra.

Zwraca uwagę, że indeks FAO nie odzwierciedla niektórych pozycji, ważnych na naszym rynku. Chodzi przede wszystkim o warzywa i owoce. – Chłodna wiosna opóźniła wegetację o trzy–cztery tygodnie. Dodatkowo deszcze skróciły okres zapylania i utrudniły opryski. Mimo to sytuacja warzyw wygląda dobrze, gorzej jest z owocami, których zbiory mogą być niższe – mówi Jakub Olipra.

Ekonomiści Credit Agricole Polska prognozują, że w tym roku ceny żywności wzrosną u nas o 2,3 proc., po wzroście o 4,8 proc. w 2020 r.

Sławomir Dudek główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju

Oczywiście światowe ceny żywności przekładają się na procesy inflacyjne w Polsce. Jednak z punktu widzenia zagrożenia trwałą inflacją nie są decydujące. Można odnieść wrażenie, że w Polsce realizowana jest strategia monetarna sprzyjająca za wszelką cenę rządowi, nie zważając na koszty ponoszone przez społeczeństwo i ryzyko inflacyjne w przyszłości.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA