fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Broń znad Wisły przegrywa na ukraińskim rynku

Dron FlyEye jeden z nielicznych oczywistych sukcesów polskiej zbrojeniówki na Ukrainie
materiały prasowe
Zakończone właśnie targi Arms & Security w Kijowie znów pokazały słabość marketingu naszych państwowych fabryk broni.

Więcej zapału mają na szczęście prywatni przedsiębiorcy i to oni przejmują inicjatywę. Eksport uzbrojenia to trudny biznes wymagający państwowego wsparcia, dyskrecji i budowanego latami zaufania. Nie służy mu brak stabilizacji i karuzele kadrowe prześladujące branżę.

Październikowe targi Arms & Security zawsze były najlepszym wskaźnikiem poziomu biznesowych relacji krajowej zbrojeniówki z ukraińskimi sąsiadami. Gdy nam brakuje determinacji, pałeczkę przejmują konkurenci. Tym razem kijowską wystawę zdominowali Amerykanie oraz wyjątkowo aktywni Turcy i Czesi, mający więcej cierpliwości do trudnych kijowskich partnerów i ich kłopotów z finansowaniem wojskowych inwestycji.

Wydaje się, że tym razem znów nie dołożyliśmy szczególnych starań, by na poziomie politycznym zbudować relacje z nową władzą przejmującą stery w dziedzinie obronności i bezpieczeństwa po wyborach prezydenckich na Ukrainie. Na szczęście widać światełko w tunelu. W miejsce niezagospodarowane przez Polską Grupę Zbrojeniową wchodzą coraz śmielej nasi prywatni przedsiębiorcy. Ten trend zapowiadały już zresztą najnowsze raporty polskiego MSZ za 2018 r. Wartość sprzedaży sprzętu wojskowego dla Kijowa sięgnęła 27 mln euro, a Ukraina uplasowała się na piątej pozycji wśród wiodących zeszłorocznych odbiorców polskiej broni. – To jednak zasługa przede wszystkim prywatnych firm dysponujących prawem do handlu sprzętem specjalnym i środkami bojowymi – ocenia Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju. Na liście oręża wysłanego do naszego wschodniego sąsiada znalazły się używane ciężkie transportery gąsienicowe MTLB (9 sztuk) czy m.in. ok. 100 dział bezodrzutowych i sporo części zamiennych, elementów bojowej elektroniki, m.in. komponenty systemów obserwacyjnych.

Prezes Kułakowski, który uczestniczył w tegorocznych kijowskich targach, przekonuje, że ukraińska armia poszukuje dostawców amunicji różnych kalibrów, części zamiennych, przystępnego cenowo sprzętu bojowego, który pilnie uzupełniłby braki w jednostkach spowodowane stratami w starciach na niespokojnym wschodzie kraju. Nie słabnie też zapotrzebowanie na nowoczesne systemy łączności i urządzenia optoelektroniczne.

Już od dawna na te ostatnie potrzeby dowódców z Kijowa odpowiada największa polska prywatna Grupa WB Electronics. – Dla nas Ukraina to strategiczny rynek – zaznacza Tomasz Badowski z Grupy WB. Ożarowska firma technologiczna startowała, wysyłając do Kijowa systemy dronów FlyEye do powietrznego rozpoznania i wskazywania celów artylerii. Potem proponowała coraz bardziej zaawansowaną elektronikę: urządzenia komunikacji, dowodzenia i zarządzania polem walki. Ukraińska armia była w gronie pierwszych użytkowników ożarowskiej zdalnie sterowanej precyzyjnej amunicji Warmate (w czasie misji bojowej dron poszukuje celu, a potem jest w stanie zniszczyć go w samobójczym ataku). Grupa WB, która w kraju produkuje radiostacje polowe, sprzedaje je także formacjom mundurowym Ukrainy.

Coraz rozleglejsza współpraca spowodowała, że spółka otworzyła swoje przedstawicielstwo i firmę w Kijowie. – Jeśli traktuje się Ukrainę jak długofalowego partnera, to konieczność – tłumaczy Badowski. Szef komunikacji Grupy WB skąpi informacji o nowinkach w „specjalnym" biznesie. Wiemy jednak, że owocem współpracy z ukraińskimi partnerami jest m.in. rakietowy system zwalczania dronów Stokrotka i udział GWB w modernizacji pocisków powietrze-powietrze dla samolotów bojowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA