fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Airbus idzie na wojnę z polskim rządem w sprawie Caracali

Bloomberg
Dyrektor generalny Airbus Group Tom Enders powiedział we wtorek francuskiej agencji AFP, że koncern będzie domagał się odszkodowania za zerwanie przez polski rząd negocjacji w sprawie zakupu 50 śmigłowców Caracal.

Szef MON Antoni Macierewicz odbija piłeczkę, utrzymując, że oczekiwanie odszkodowania od Polski nie ma podstaw, bo to Francuzi nie spełnili obietnic offsetowych. I to raczej polski przemysł powinien oczekiwać rekompensaty za przedłużanie niekonstruktywnych negocjacji prowadzonych z naszej strony w dobrej wierze.

Przyczyną wielkiej irytacji Airbusa jest nie tylko zerwanie negocjacji, ale też fakt, że Francuzi, by zdążyć z dostawą śmigłowców w 2017 roku, nie czekając na zakończenie negocjacji offsetowych, uruchomili przygotowania do produkcji pierwszej partii caracali. Francuska prasa informowała, że helikopterowy koncern pewny swego zainwestował w to już kilkadziesiąt milionów euro.

Tom Enders, szef lotniczego giganta, powiedział, że miał wrażenie, iż miesiącami był zwodzony przez obecny polski rząd.

– Jeszcze nigdy nie zostaliśmy tak potraktowani jak przez ten rząd – stwierdził. Enders nie krył rozczarowania sytuacją wokół kontraktu na wielozadaniowe śmigłowce.

– Airbus naprawdę chciał inwestować w Polsce i chcieliśmy przyczynić się do stworzenia konkurencyjnego przemysłu lotniczego i kosmicznego w tym kraju. Jednak rząd polski zatrzasnął nam drzwi przed nosem. Bierzemy to pod uwagę – oświadczył Enders.

Szef Airbus Group nie wyjaśnił, jakie prawne kroki koncern podejmie wobec Polski. – Kwota roszczeń zależy od treści listu intencyjnego i innych dokumentów negocjacyjnych – mówi radca prawny Małgorzata Kiełtyka, partner w kancelarii KG LEGAL Kiełtyka Gładkowski. – Mogą one zarówno przewidywać możliwość domagania się przyszłych zysków wykonawcy, jak i wyznaczać górne granice roszczeń stron lub ewentualnej kary umownej – dodaje.

Ważne jest też, jakie prawo będzie uznane za właściwe w postępowaniu jako podstawa oceny sporu. Jeśli polskie (za czym przemawia fakt, że Polska miała być miejscem dostawy i jest siedzibą zamawiającego), to w grę oprócz kwoty kontraktu wchodziłyby także utracone korzyści, w tym marketingowe, oraz wszelkie koszty związane z negocjacjami i przygotowaniem oferty.

Zdaniem Małgorzaty Kiełtyki arbitraż toczy się zwykle w kraju neutralnym. Może trwać do kilkudziesięciu miesięcy.

We wtorek, zanim ukazało się oświadczenie szefa Airbusa, premier Beata Szydło i kierownictwo MON uspokajało nastroje w łódzkich Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1, które miały być głównym beneficjentem offsetu. Francuzi zapowiadali inwestycje odpowiadające równowartości kontraktu, przekazanie technologii i zatrudnienie w Polsce do 6 tys. pracowników.

Antoni Macierewicz zapewnia, że mimo rezygnacji z francuskich śmigłowców WZL nr 1 mają do 2020 roku pełny portfel zamówień remontowych i gwarantowany rozwój, bo każdy wybrany dostawca śmigłowców będzie musiał ulokować w Łodzi centrum serwisowe.

Jerzy Gruszczyński, ekspert militarny, wierzy, że w sporze racjonalne podejście weźmie górę, bo obydwie strony mają wiele do stracenia. Ani Warszawie, ani Paryżowi nie opłaca się zerwanie współpracy zbrojeniowej. Airbus jest zainteresowany kontraktami na dostawy śmigłowców bojowych Tigre czy latających tankowców MRTT. Również inne firmy francuskie liczą na dostawy swych produktów, m.in. Dassault samolotów dla VIP-ów, zaś DCNS – okrętów podwodnych. Przedmiotem lukratywnego biznesu może być też warta miliardy złotych przeciwlotnicza broń rakietowa z fabryk MBDA.

Inwestorzy kontra rząd

Najgłośniejszym sporem między zagranicznym inwestorem a polskim rządem był ten w sprawie prywatyzacji PZU – holenderskiemu Eureko państwo nie odsprzedało obiecanej w umowie resztówki pakietu kontrolnego, na co inwestor poskarżył się do trybunału arbitrażowego w Londynie. Wokół umowy prywatyzacyjnej zawartej przez ministra Emila Wąsacza rozpętała się polityczna afera – sprawą zajmowała się nawet sejmowa komisja śledcza. Ośmioletni spór, prowadzony przez Holendrów i kolejne ekipy polityczne, zakończył się w 2009 r. ugodą zawartą przez ministra skarbu Aleksandra Grada. Eureko wycofało się z roszczeń odszkodowawczych na 35,6 mld zł, przystając na 4,8 mld zł oraz godząc się na stopniowe wyjście z akcjonariatu ubezpieczyciela.

Za ministra Grada zakończono też spór właścicielski dotyczący operatora sieci telefonii komórkowej Era (obecnie T-Mobile). Jednym z wątków sporu było wystąpienie francuskiego Vivendi do arbitrażu o odszkodowanie od Skarbu Państwa w wysokości 1,9 mld euro.

Postępowania arbitrażowe są toczone na mocy międzynarodowych umów o wzajemnej ochronie i popieraniu inwestycji. Na początku roku resort skarbu stwierdził, że należy zrewidować zasadność utrzymywania takich umów w mocy. Podał, że prowadzonych jest 11 postępowań, w których wartość sporów szacowana jest na 8–9 mld zł. Nie wszystkie postępowania są publicznie znane. Wiadomo, że 1,5 mld zł odszkodowania domagają się udziałowcy telekomunikacyjnej Sferii. Brytyjczycy z Darley Energy Poland chcą przyznania koncesji na badanie złóż soli potasowo-magnezowych na Pomorzu lub odszkodowania, a kanadyjski koncern Lumina przywrócenia koncesji na poszukiwanie miedzi w Lubuskiem. Prawie 2 mld zł domaga się Abris Capital, któremu KNF nakazał sprzedać akcje przejętego FM Banku PBP.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA