fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Rakietowy Homar wiosny nie czyni

Rakietowy Homar ma być elementem systemu odstraszania i polską odpowiedzią na rosyjskie zestawy Iskander
materiały prasowe
Zamówienie dalekosiężnej broni miało być ważnym elementem strategii odstraszania. Ale kupimy tylko 20 wyrzutni, tniemy też inne zbrojeniowe plany.

W wojskowych planach pozyskanie systemu dalekosiężnej artylerii rakietowej Homar miało dać sygnał wrogom, że koniec żartów – sięgamy po „polskie kły". Zamówienie przez MON za 413 mln dol. od rządu USA pierwszych 20 wyrzutni HIMARS jest jednak zaledwie pierwszym krokiem do budowy poważnego potencjału odstraszania.

Czytaj także: Zamiast na sprzęt wojskowy MON wyda milard złotych na drogi 

Szef MON Mariusz Błaszczak na polityczny użytek ogłosił już sukces, mimo że szykowana dopiero (do podpisania w środę) umowa przewiduje skromne zamówienie, na pewno kilkakrotnie mniejsze od kreślonych przez Antoniego Macierewicza mocarstwowych kontraktacji dla rakietowej artylerii. W przygotowywanych jeszcze przez rząd PO–PSL strategicznych założeniach pozyskania mobilnych zestawów rakietowych ziemia-ziemia wyposażonych w importowane precyzyjnie naprowadzane pociski planowano systemy Homar budować siłami krajowej zbrojeniówki. Konstruktorzy Huty Stalowa Wola i zawiązanego wokół HSW konsorcjum poświęcili wiele wysiłku na tworzenie rodzimych koncepcji i projektów.

Dziś nawet o offsecie nie ma mowy. Broń, nawet pojazdy wsparcia, zamówimy u amerykańskiego producenta, takie są reguły transakcji dokonywanych w ramach amerykańskiego programu Foreign Military Sales (FMS). Musi nam wystarczyć zapewnienie, że producent Lockheed Martin do 2023 r. dostarczy nam sprzęt w konfiguracji najbardziej zbliżonej do oręża, który trafia do US Army.

W cieniu patriotów

Skromny kontrakt na wyrzutnie Homar prezentowany jako osiągnięcie podobnie jak niespodziewane zamówienie na 4 mieleckie śmigłowce Black Hawk dowodzi, że polski wyścig zbrojeń przykrawany jest do finansowych możliwości państwa, a budżet MON ugina się pod ciężarem wydatków związanych z realizacją I fazy przeciwrakietowego programu „Wisła". Zakupy zestawów Patriot – także kolejnej transzy tej kosztownej broni – jeszcze na lata określać będą pole finansowego manewru MON i zakres inwestycji wojskowych. To dlatego tak przedłuża się opracowanie nowej wersji planu modernizacji technicznej Sił Zbrojnych. Ministerstwo obiecuje, że dokument, który jest konstytucją sprzętowych inwestycji powstanie w końcu tego miesiąca. Sytuację komplikuje fakt, że resort obrony pod kierownictwem ministra Mariusza Błaszczaka zupełnie zaniechał informowania opinii publicznej o inwestycyjnych planach armii. MON ogranicza się do komunikowania decyzji post factum, gdy zmaterializują się one w postaci wartych grube miliony złotych gotowych umów i kontraktów.

Czytaj także: Putin każe budować nowe rakiety 

Po podpisaniu w marcu zeszłego roku umowy ramowej z USA o zamówieniu pierwszych dwóch baterii systemu Patriot wraz z nowym układem dowodzenia IBCS MON spodziewa się, iż zawarcie kontraktu na sześć kolejnych baterii patriotów (tzw. druga faza realizacji tarczy antyrakietowej Wisła) nastąpi w drugiej połowie 2019 r.

Znowu śmigłowce

Nieoficjalnie mówi się również, że Ministerstwo Obrony lada dzień ujawni, kto będzie beneficjentem zamówień na kilka sztuk śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych. Na razie w sprawie panowało milczenie, mimo że w konkursowym postępowaniu na helikoptery na placu boju, po wycofaniu się Airbus Helicopters (proponował caracale) zostały tylko maszyny AW-101 oferowane przez PZL Świdnik i koncern Leonardo.

Jeśli przeanalizować ubiegłoroczne obietnice resortu kierowanego przez Mariusza Błaszczaka – na ten rok zaplanowano też zakończenie przygotowań do uruchomienia programu „Harpia", czyli pozyskania bojowych odrzutowców nowszej generacji. Oczekuje się, że dostawy nowych samolotów wielozadaniowych powinny rozpocząć się po 2024 r. W końcu 2018 r. MON zapewniało, że zadanie pozyskania śmigłowców uderzeniowych Kruk „jest wprowadzane do planu modernizacji technicznej przez Sztab Generalny WP".

Wiceminister obrony Wojciech Skurkiewicz uprzedzał, że dopiero w 2021 r. można się spodziewać rozpoczęcia dostaw bezzałogowych systemów powietrznych Gryf, a do 2022 r . kupione zostaną rozpoznawczo-bojowe drony Zefir.

Resort obrony twierdzi, że w budżecie MON do 2022 r. zostały zarezerwowane środki na dostawę pierwszej partii nowych bojowych wozów piechoty polskiej konstrukcji konstruowanych w ramach programu o kryptonimie Borsuk.

W tzw. fazie analityczno-koncepcyjnej jest już nowy czołg podstawowy ( program „Wilk").

Znikająca Orka

Uruchomienie postępowania na pozyskanie okrętów podwodnych nowego typu kryptonim Orka nastąpi dopiero po zakończeniu analiz i zatwierdzeniu przez ministra obrony wniosku w sprawie pozyskania broni – informował wiceminister Skurkiewicz. Dodawał przy tym, że rozpoczęto prace związane z redefinicją wymagań operacyjnych dla kilku programów modernizacyjnych Marynarki Wojennej.

Wciąż w fazie analityczno-koncepcyjnej postępowania jest pozyskanie przeciwlotniczych zestawów rakietowych krótkiego zasięgu Narew. To drugi po „Wiśle" pod względem kosztów program przezbrojenia obrony powietrznej. Zgodnie istniejącymi wytycznymi do 2022 r. przewidziano jednak środki na rozpoczęcie finansowania tego zadania.

Precyzyjna broń do specjalnych zadań

Zastawy High Mobility Artillery Rocket System (HIMARS) powstały na zapotrzebowania amerykańskich marines. Atutem broni jest przede wszystkim potężny, prawie czterometrowej długości pocisk M-57 ATACMS kal. 607 mm o zasięgu ok. 300 km. To oręż o przeznaczeniu operacyjnym. Balistyczna rakieta z głowicą bojową zawierającą ok. 250 kg materiału wybuchowego naprowadzana jest na cel inercyjnie ( bezwładnościowo), a także satelitarnie przy wykorzystaniu zabezpieczonego przed zakłóceniami systemu GPS. Układ naprowadzania pocisku ATACMS trudno sparaliżować, bo odpalony pocisk leci błyskawicznie i wróg nie ma czasu na skuteczne użycie środków walki radioelektronicznej. W terenie manewrujące wyrzutnie potrzebują ok. 60 sekund, aby na rozkaz zająć pozycję ogniową i oddać salwę. Zdaniem Adama Maciejewskiego, eksperta w dziedzinie broni rakietowej fachowego pisma „Wojsko i Technika", HIMARS to może już nie najnowsza, ale wciąż bardzo precyzyjna broń rakietowa. Według producenta trafia z odległości prawie 300 km w cel z dokładnością do 10 m. Adam Maciejewski twierdzi, że przyszły polski homar przy pomocy pocisków ATACMS może likwidować ważne strategicznie obiekty na tyłach wroga: posterunki radiolokacji, stanowiska wrogich wyrzutni, ośrodki dowodzenia czy centra logistyczne. Dalekosiężne pociski ATACMS ze względu na swoje rozmiary ładowane są na wyrzutnię HIMARS pojedynczo. Zestaw ma jednak charakter uniwersalny – w wersji sześcioprowadnicowej moduł bojowy można załadować kierowanymi pociskami GMLRS kal. 227 mm (z głowicą o wadze 90 kg). Można nimi unieszkodliwiać wyselekcjonowane, punktowe cele oddalone o 15–70 km.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA