fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przegląd prasy

Repolonizacja banków, rekonserwatyzacja Krakowa

Fotorzepa/Waldemar Kompała
Odkupienie PEKAO SA od Włochów i wybór abp. Marka Jędraszewskiego na metropolitę krakowskiego to według prasy dwa najważniejsze tematy dnia.

Rząd zapowiadał repolonizację sektora bankowego od dłuższego czasu, a gdy do tego w końcu doszło, wszystkie najważniejsze gazety poinformowały o tym na pierwszej stronie. „Puls Biznesu” poświęcił nawet temu wydarzeniu specjalną artystyczną okładkę. Zdaniem gazety, efekt tej zmiany „odczują wszyscy – od budżetu po Kowalskiego”. „Puls Biznesu” wywodzi mianowicie, że prawdopodobnie nastąpi podział ról: PKO BP zajmie się detalem, a PEKAO SA rynkiem finansowym. Gdyby doszło do połączenia obu banków, oznaczałoby to duże zwolnienia.
„Możliwe, że to nie koniec repolonizacji, bo na sprzedaż mogą trafić także inne zagraniczne banki” – pisze z kolei „Rzeczpospolita”. Zauważa, że na nabywcę czeka obecnie Raiffeisen Bank Polska. Zdaniem gazety, transakcja zwiększa pozycję Mateusza Morawieckiego w rządzie, który dotąd nadzorował już m.in. PKO BP i Bank Gospodarstwa Krajowego.

Mało entuzjastycznie do przejęcia PEKAO podchodzi za to „Gazeta Wyborcza”. Cytuje wypowiedź ekonomisty Stefana Kawalca, który twierdzi, że „kontrolowanie banków przez skarb państwa jest bardzo niebezpieczne i często kończy się dla nich kłopotami”. „Wyborcza” przewiduje też negatywne dla klientów zmniejszenie konkurencji na rynku bankowym. Publicysta Maciej Samcik zauważa, że co prawda w wielu krajach zachodnich rzeczywiście kapitał bankowy ma barwy narodowe, tyle że jest to kapitał prywatny. Dlatego repolonizację PEKAO trzeba uczciwie nazwać jego zdaniem nacjonalizacją.

Kontrowersje budzą nie tylko decyzje podejmowane w Warszawie, lecz również w Watykanie. Nominacja dla abp. Marka Jędraszewskiego, który zastąpi w Krakowie kard. Stanisława Dziwisza, była dla wielu dużym zaskoczeniem i podobne tony wybrzmiewają w prasie. Często podkreśla ona konserwatyzm nowego metropolity.

„Następca Dziwisza to duchowny znany z ciętego języka, ale i dobrych relacji z o. Tadeuszem Rydzykiem” – pisze „Fakt”. Z kolei „Gazeta Wyborcza” przypomina jego słynne wypowiedzi, m.in. o „zasiekach kłamstw” w katastrofie smoleńskiej, krytykę czarnego protestu i gender. Arcybiskupowi w gazecie Adama Michnika nie bez słuszności obrywa się też za niegdysiejszą obronę abp. Petza. „Środowiska liberalno-lewicowe uznają abp. Jędraszewskiego, który od 2012 roku kierował archidiecezją ludzką, niemal za wroga” – pisze z kolei „Rzeczpospolita”. Jej zdaniem decyzja o wyborze metropolity zapadła już dziesięć dni temu.

Prasa przewiduje, że arcybiskup zostanie kardynałem, co oznacza, że Kościół w Polsce nie porzuci konserwatywnych tonów. Lamentem lewicy nie zamierzą się jednak kierować nie tylko biskupi, ale też rząd PiS. „Gazeta Wyborcza” pisze, że politycy mają już plan, jak wypowiedzieć konwencję o zapobieganiu przemocy wobec kobiet, znaną z propagowania ideologii gender. – Niedługo przedstawię pakiet bardzo radykalnych działań w tej sprawie – zapowiedział Adam Lipiński z PiS, pełniący kuriozalną jak dla siebie funkcję pełnomocnika ds. równości.

Lepiej jednak dla rządu, by liczył się z głosem kobiet – można odczytywać publikację w „Rzeczpospolitej”. Gazeta pisze, że już teraz panie chętniej głosują na opozycję. Wynika to z sondażu IBRIS, który wskazuje też, ze PiS co prawda prowadzi, ale Nowoczesna i PO mają wspólnie więcej głosów niż partia rządząca.

„Rzeczpospolita” w dzisiejszym wydaniu przestrzega też przed rosyjskimi dronami, które latają nad granicą z Kaliningradem i informuje o aferze w łódzkim wymiarze sprawiedliwości. Aż 80 prawników może być tam zamieszanych w załatwianie fikcyjnych zwolnień lekarskich.
A na deser wywiad z posłem Liroyem w „Dzienniku Gazecie Prawnej”. Mówi w nim, że „w Sejmie kilka razy czuł zapach trawy i w Domu Poselskim też”. Wygląda jednak, że nie pali sam Jarosław Kaczyński.

To akurat nie jest dobra wiadomość dla środowisk walczących o legalizację marihuany do celów medycznych. Poseł Liroy relacjonuje swoją rozmowę z Jarosławem Kaczyńskim, który miał mu powiedzieć, że prawa nie trzeba zmieniać, bo „bo niewiele osób w Polsce potrzebuje leczyć się marihuaną”, a ci którzy potrzebują, mogą sobie ją ściągnąć z Zachodu, bo umożliwiają to procedury.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA