Federalna Komisja Wyborcza (FEC) zwycięzcy jeszcze nie wskazała: uczyni to, gdy trzy ostatnie stany (Georgia, Karolina Północna i Alaska) podliczą głosy, a sądy ostatecznie odrzucą pozwy o nieprawidłowości wysunięte przez sztab Donalda Trumpa. Dlatego odchodzący prezydent porażki jeszcze nie uznał. Ale mimo to, gdy w sobotę okazało się, że na podstawie już znanych wyników Joe Biden przekroczył próg 270 głosów elektorskich, który daje przepustkę do Białego Domu, popłynęły do niego listy gratulacyjne od przywódców świata.