fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

W Białym Domu nikt nie zna dnia ani godziny

Reince Priebus, były już szef sztabu w Białym Domu
AFP
W piątek pracę zakończył Reince Priebus, szef sztabu w Białym Domu. Jest kolejną osobą, która w ostatnim czasie padła ofiarą zmian wokół amerykańskiego prezydenta.

O tym, że dni Priebusa są policzone, wiadomo było już w momencie, gdy stanowisko nowego szefa ds. komunikacji Białego Domu objął Anthony Scaramucci. Priebus przez sześć miesięcy starał się zapobiec tej nominacji. Wraz z – obecnie już – byłym sekretarzem prasowym Seanem Spicerem tłumaczyli prezydentowi, iż finansiście Scaramucciemu brakuje doświadczenia politycznego i zdolności organizacyjnych.

Nic dziwnego zatem, że, gdy Scaramucci został zatrudniony na stanowisku szefa ds. komunikacji, publicznie zapowiedział, że zrobi czystki i zwolni m.in. szefa sztabu. Twierdził, że ma na to pozwolenie prezydenta, który rzekomo doszedł do wniosku, iż Priebus nie ma predyspozycji do nadzorowania operacji w Białym Domu.

Zanim objął urząd w Białym Domu, Priebus był szefem Krajowej Komisji Partii Republikańskiej. Od samego początku zatem reprezentował establishment, przeciwko któremu Trump występował w trakcie kampanii prezydenckiej. Jak twierdzą komentatorzy, Priebus nigdy nie zaskarbił sobie pełnego zaufania prezydenta ani nie miał wystarczająco dużo autorytetu, by zapanować nad dysfunkcyjnym Zachodnim Skrzydłem Białego Domu, w którym za sznurki pociąga Ivanka Trump i jej mąż Jared Kushner, a zbudowaniu porządku zapobiegają zmienne nastroje prezydenta.

Na niekorzyść Priebusa zadziałało też to, iż kolejne podejście od odwołania znienawidzonej przez republikanów Obamacare runęło w czwartek w gruzach. Priebus pilotował ten projekt we współpracy z przewodniczącym Izby Reprezentantów Paulem Ryanem. Udało im się w izbie niższej, ale nie w Senacie.

Teraz funkcja szefa sztabu przypadnie emerytowanemu generałowi Johnowi F. Kelly'emu, dotychczas pełniącemu funkcję sekretarza Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

W ciągu zaledwie sześć miesięcy Trump zwolnił już doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego i szefa FBI, a odeszli od niego sekretarz prasowy, dyrektor ds. komunikacji, zastępca szefa sztabu, zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego oraz rzecznik grupy prawnej.

O swoje stanowisko podobno boją się też inni, w tym Stephen Bannon, główny strateg Białego Domu, którego usunięcie Trump już rozważał. Scaramucci również do niego skierował zarzuty podczas kontrowersyjnego wywiadu dla „New Yorkera", w którym oskarżył Bannona o to, że próbuje budować „swoją własną markę kosztem prezydenta".

Prezydent, którego styl zarządzania oparty jest na upodobaniach danej chwili, wprowadził do Białego Domu system, w którym wpływy jednostek zależą od układu sił. To środowisko, w którym ściera się kilka ideologii i obozów: rodzinny reprezentowany przez córkę i zięcia prezydenta; lojalistów z czasów kampanii, w tym Bannona i Kellyanne Conway, oraz postaci z establishmentu, do których po odejściu Priebusa zaliczyć można jeszcze wiceprezydenta Mike'a Pence'a i kilku starszych doradców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA