fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Sto dni Joe Bidena. Ton prezydenturze nadała pandemia

Prezydent Joe Biden
Prezydent Joe Biden podpisał 11 ustaw i 42 dekrety
AFP, Brendan Smialowski
Pandemia nadała ton początkowi kadencji 46. prezydenta USA.

Korespondencja z Nowego Jorku

Jako kandydat jeszcze w prawyborach obiecał wyborcom, że będzie dążył do „rezultatów, a nie rewolucji", „nie będzie wprowadzał fundamentalnych zmian i będzie pomostem „między dawną a nową generacją demokratycznych liderów". Koronawirus jednak zmienia te założenia.

Joe Biden, jak żaden inny prezydent w historii Ameryki, obejmował urząd obciążony czterema kryzysami: pandemią, w wyniku której zmarło ponad pół miliona Amerykanów, gospodarczym, tym związanym z rasowymi nierównościami, oraz klimatycznym. Zmuszony był do podjęcia dużych, odważnych i ambitnych decyzji.

Kolejne biliony

Biorąc pod uwagę liczbę ustaw (11), pierwsze sto dni kadencji urzędującego od 20 stycznia Bidena wypadają słabo, np. w porównaniu z Franklinem D. Rooseveltem, który w ramach wyciągania kraju z wielkiej depresji podpisał rekordową liczbę 76 nowych ustaw w pierwszych trzech miesiącach swojego urzędowania. Jednak Joe Biden nie ma się czego wstydzić. Jego 1,9-bilionowy pakiet stymulacyjny jest najdroższą ustawą pomocową, wprowadzoną przez prezydenta USA w pierwszych miesiącach działalności.

– Pomoc nadchodzi. Nie przestaniemy pracować dla was – powiedział Biden, ogłaszając w ubiegłym miesiącu American Rescue Plan, w ramach którego Amerykanie otrzymali bezpośrednie wypłaty pieniędzy, przedłużone zasiłki dla bezrobotnych oraz ulgi podatkowe na dzieci.

Warto zauważyć, że jeśli chodzi o współpracę z Kongresem, Biden ma trudne zadanie, bo jego partia ma tam niewielką przewagę, która w Senacie opiera się na jednym głosie wiceprezydent Kamali Harris.

Stąd Biden musiał odłożyć na bok obietnice o współpracy między partiami i posiłkować się dekretami. Biden podpisał też 42 dekrety wykonawcze, więcej niż którykolwiek prezydent od czasów Harry'ego Trumana. Mimo że obejmując urząd obiecał działać ręka w rękę z republikanami, to jednak ich opozycja zmusiła go do podjęcia takich decyzji m.in. w kwestii rurociągu Keystone XL, pandemii, rozszerzenia Obamacare czy wsparcia DACA – programu dla młodych nieudokumentowanych imigrantów.

Za pomocą dekretów odwrócił też wiele postanowień swojego poprzednika Donalda Trumpa, w tym m.in. wznowił członkostwo USA w klimatycznych porozumieniach paryskich, zatrzymał wyjście USA ze Światowej Organizacji Zdrowia i kosztowną budowę muru na południowej granicy.

Joe Biden ma nadzieję, że uda mu się zrealizować 2-bilionowy plan odbudowy infrastruktury, który ma stworzyć tysiące nowych miejsc pracy i podjąć walkę ze zmianami klimatycznymi, a w środę zaproponował 1,8-bilionowy American Families Plan, którego celem jest poszerzenie dostępu do edukacji oraz bezpłatnej opieki nad dziećmi.

W ten sposób Biden realizuje większość z obietnic wyborczych. Jedną z trudniejszych do zrealizowania jest ta dotycząca imigracji. Jego administracja boryka się z wprowadzaniem reform, bo na południowej granicy napierają nieletni migranci zachęceni przyjaźniejszym stosunkiem nowego prezydenta do przybyszy zza granicy.

Od dnia zaprzysiężenia nowego prezydenta amerykański rynek stworzył 1,2 miliona miejsc pracy, ale prawie 10 milionów Amerykanów wciąż pobiera zasiłek, a stopa bezrobocia wciąż jest 2,5 pkt proc. wyższa niż przed pandemią.

Polaryzacja

Na polu walki z koronawirusem sytuacja się poprawiła w pierwszych 100 dniach urzędowania Bidena, chociaż też nie do końca. Liczba zakażeń spadła o 73 proc., ale nowe warianty wirusa sprawiają jednak, że zakażenia wciąż utrzymują się na wysokim poziomie około 50 tysięcy dziennie. Mimo wszystko Biden generalnie zyskuje dobre noty za to jak sobie radzi z pandemią. Może dlatego, że obejmując urząd, obiecał dystrybucję 100 milionów dawek szczepionki w ciągu 100 dni, a cel ten osiągnął w 58. dniu swojej kadencji. W tym tygodniu już około 140 milionów mieszkańców Ameryki, czyli 54 procent, otrzymało co najmniej jedną dawkę, a 37 procent populacji jest w pełni zaszczepiona.

Republikanie nie są zadowoleni z działalności Bidena, uważają, że podjął zbyt radykalne kroki. – Jego pierwsze 100 dni wypełnione były dekretami i zatwierdzaniem ustaw prostą większością. Myślałem, że za jego kadencji będzie trochę spokojniej. Tymczasem jest bardzo transformacyjna i stronnicza – powiedział republikański sen. Lindsey Graham, wcześniej lojalista Trumpa, dodając, że z czasów senackich pamięta Bidena jako polityka „progresywnego, ale takiego, z którym można dojść do porozumienia".

W sondażach opinii publicznej, Joe Biden cieszy się 53-proc. poparciem – większym niż Trump podczas całej swojej kadencji. Jednak 53 proc. to mniej niż inni poprzednicy Bidena, co eksperci przypisują rosnącej polaryzacji społeczeństwa amerykańskiego: 93 proc. demokratów i tylko 12 proc. republikanów jest zadowolonych z działalności Bidena.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA