Już w sobotę, opierając się na szacunkowych danych, ośrodek badawczy Edison Research i najważniejsze amerykańskie media ogłosiły Joe Bidena zwycięzcą prezydenckiego wyścigu. Urzędujący prezydent USA Donald Trump w oświadczeniu opublikowanym przez jego sztab wkrótce po ogłoszeniu nieoficjalnych wyników wyborów, stwierdził, że wyścig do Białego Domu jest "daleki od zakończenia", i zapowiedział batalię prawną związaną z oszustwami wyborczymi. Nie przedstawiono na to jednak dotąd żadnych dowodów.

W sieci opublikowano fragmenty wywiadu CBS News z Barackiem Obamą, który ma się ukazać w niedzielę. Były prezydent Stanów Zjednoczonych podkreślił w nim, że „wysocy rangą Republikanie podważają demokrację, zgadzając się z bezpodstawnymi oskarżeniami prezydenta Donalda Trumpa o oszustwach wyborczych”. - To może zagrozić amerykańskiej demokracji - podkreślił były prezydent USA. 

Obama zaznaczył także, że prezydent elekt Joe Biden „wyraźnie wygrał tegoroczny wyścig o Biały Dom”. Jak ocenił, zarzuty Trumpa motywowane są faktem, że „nie lubi przegrywać”. - Najbardziej niepokoi mnie fakt, że inni Republikanie się z tym zgadzają - powiedział Obama. - To kolejny krok w delegitymizacji nie tylko nowej administracji Bidena, ale ogólnie demokracji, a to niebezpieczna ścieżka - dodał. 

Z projekcji ośrodka badania opinii Edison Research wynika że prezydent-elekt Joe Biden zdobył 11 głosów elektorskich w Arizonie. Tym samym Biden ma już 290 głosów w Kolegium Elektorów, które wybierze prezydenta większością 270 głosów. 

Biden prowadzi obecnie także w głosowaniu powszechnym - w całych Stanach Zjednoczonych uzyskał o ponad 5,2 mln głosów więcej o Trumpa (to daje mu przewagę wynoszącą 3,4 punktu procentowego).

Aby zmienić wyniki wyborów Trump musiałby doprowadzić do zmiany rozstrzygnięcia w co najmniej trzech stanach, w których różnica między nim, a Bidenem była niewielka.

Kolegium Elektorów wybierze prezydenta 14 listopada.