Demokraci przygotowują się do zmiany punktu ciężkości śledztwa ws. impeachmentu - z próby ustalenia stanu faktycznego do rozważenia zarzutów niewłaściwego zachowania prezydenta w związku z jego polityką wobec Ukrainy.
Komisja sprawiedliwości Izby Reprezentantów, która ma rozważyć zarzuty dała Trumpowi czas do godziny 18 w niedzielę (24 czasu polskiego), by ten zdecydował, czy wyśle swojego prawnika na posiedzenie komisji w tej sprawie, które odbędzie się w środę.
"Nie można oczekiwać, że weźmiemy udziału w posiedzeniu, jeśli nie ma jeszcze nazwisk świadków i nie jest jasne, czy komisja zapewni prezydentowi uczciwy proces" - napisał radca prawny Białego Domu, Pat Cipollone w odpowiedzi do przewodniczącego komisji, Jerrolda Nadlera.
Cipollone - pisząc o "kompletnym braku fundamentalnej uczciwości" zapewnionej prezydentowi w postępowaniu toczącym się przed Izbą Reprezentantów - nie wyklucza udziału przedstawicieli Białego Domu w dalszym postępowaniu. Ale - jak dodaje - Demokraci musieliby najpierw dokonać poważnych zmian proceduralnych.
W ramach śledztwa ws. impeachmentu kongresmeni próbują ustalić, czy Trump nadużył władzy wywierając presję na Ukrainę, by ta rozpoczęła śledztwo ws. Joe Bidena i jego syna Huntera w związku z interesami tego ostatniego na Ukrainie, a także śledztwo ws. domniemanej ingerencji władz Ukrainy w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku. Od wszczęcia tych postępowań Biały Dom miał uzależniać udzielenie pomocy wojskowej Ukrainie.