fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Mandat za brak maseczki. Sąd: każdy mieszkaniec Polski podejrzany o zakażenie COVID-19

Maseczka, sąd.
Adobe Stock
Sąd utrzymał w mocy mandat nałożony na mężczyznę, który nie nosił maseczki.

Orzeczenie opisał blog "Dogmaty karnisty". Jak zaznaczono, w momencie kiedy było wydawane nie obowiązywała jeszcze nowa ustawa i nowe rozporządzenie, wprowadzające powszechny obowiązek noszenia masek.

Mężczyzna mandat przyjął, ale później skorzystał z prawa do złożenia do sądu wniosku o uchylenie mandatu. Sąd nie uwzględnił wniosku i utrzymał karę w mocy.

W uzasadnieniu sąd nie miał wątpliwości co do kwestii ewentualnego przekroczenia delegacji ustawowej określonej w art. 46a i art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób. - W szczególności art. 46b pkt 4 ustawy stanowi podstawę do nałożenia obowiązku stosowania środków profilaktycznych przez osoby podejrzane o zachorowanie, a w okresie od daty wydania rozporządzenia aż do chwili obecnej ogromny zakres epidemii nakazuje przyjęcie możliwości podejrzenia zachorowania u każdego mieszkańca kraju - uzasadniał sąd.

Jego zdaniem ukarany nie wykazał przy tym w żaden sposób, iż na datę wykroczenia był faktycznie osobą zdrową. - Wbrew treści wniosku nałożony obowiązek z racji jego minimalnej uciążliwości polegającej jedynie na zakrywaniu ust i nosa chociażby odzieżą, nie sposób uznać przy tym za naruszający wolności i prawa człowieka wyszczególnione w Konstytucji RP. Stąd też brak jest podstawy do uwzględnienia wniosku i uchylenia mandatu - wskazał sąd.

Czytaj także:

Prowadzący blog "Dogmaty karnisty" - dr hab. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego - wytyka orzeczeniu wiele mankamentów.

Po pierwsze, sąd przyjął, że osobą podejrzaną o zachorowanie w rozumieniu art. 46b pkt 4 ustawy jest "każdy mieszkaniec kraju". - Jest to stwierdzenie oczywiście sprzeczne z treścią ustawy o chorobach zakaźnych, ponieważ to, jak rozumieć "podejrzewanie" danej osoby o chorobę lub choćby kontakt z czynnikiem zakaźnym zostało zdefiniowane w ustawie" - czytamy.

- Nie ma tu ani słowa o ogólnikowym "ogromnym zakresie epidemii", jak bezpodstawnie pisze sąd. Zatem mamy do czynienia z rażącą obrazą przepisów ustawy o chorobach zakaźnych polegającą na tym, że sąd wymyśla sobie własną definicję osoby podejrzanej o zachorowanie, sprzeczną z przepisami ustawy, i na podstawie owej własnej definicji nakłada na obywatela karę - kontynuuje autor.

Zwraca też uwagę, że ukaranie mężczyzny sąd opiera na domniemaniu, że wszyscy ludzie są podejrzani (sprzecznie z ustawą) oraz że epidemia ma ogromny zasięg. - Sąd nie czyni więc żadnych ustaleń faktycznych relewantnych w kontekście stosowanych przepisów ustawy o chorobach zakaźnych, operuje natomiast domniemaniem, które jest bezprzedmiotowe – nie ma związku z podstawami prawnymi, które należy zastosować w tej konkretnej sprawie - przekonuje.

Źródło: dogmatykarnisty.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA