fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Nielegalna adopcja: za sprzedaż dziecka do więzienia

Adobe Stock
Surogatka będzie mogła trafić do więzienia nawet na pięć lat. Karę poniesie zarówno matka, jak i osoba przyjmująca dziecko.

– Zapełniamy lukę w prawie, która pozwalała na groźny proceder nielegalnych adopcji. To walka z szarą strefą adopcyjną – uzasadnia zmiany Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości.

Sejm niemal jednogłośnie poparł właśnie projekt zmian w kodeksie karnym. Co się zmieni? Pojedyncze nielegalne adopcje nie pozostaną bezkarne. Odpowiedzialność poniesie zarówno matka, jak i osoba przyjmująca dziecko. Nowy przepis stanowi bowiem, że kto odda lub przyjmie dziecko do adopcji z pominięciem odpowiedniego postępowania sądowego (na przykład poprzez fałszywe wskazanie ojcostwa), może trafić do więzienia nawet na pięć lat. Na tym nie koniec.

Drobny prezent to nie problem

Taka sama kara będzie grozić osobie, która zatai przed sądem, że oddała dziecko za pieniądze lub inną korzyść. Jeśli to zatai, narazi się na pięć lat więzienia. Jeśli nie zatai – sąd uzna, czy doszło do transakcji, która wyklucza możliwość adopcji, czy jedynie do niewiele znaczącej gratyfikacji. Chodzi o to, żeby nie przekreślać procedury adopcji, gdy matka przyjmie od przyszłych rodziców adopcyjnych drobny prezent, np. pieluszki czy mleko dla niemowlęcia.

Jak jest dziś? Odpowiedzialność karna grozi jedynie za organizowanie nielegalnych adopcji na szeroką skalę. Można za to trafić do więzienia. Kara: od trzech miesięcy do pięciu lat. Dlatego konieczne są zmiany w prawie.

Groźne zjawisko rozszerzyło się do tego stopnia, że państwowe ośrodki zajmujące się znajdowaniem rodzin dla samotnych dzieci alarmują o istnieniu w Polsce szarej strefy adopcyjnej.

Legalni rodzice adopcyjni są sprawdzani w państwowych ośrodkach, przechodzą szkolenia, muszą spełniać odpowiednie wymagania prawne i etyczne. W szarej strefie nie obowiązują natomiast żadne zasady, rządzi jedynie pieniądz. Surowe kary mają odstraszyć od zawierania bulwersujących transakcji, w których dziecko jest żywym towarem – uzasadnia zmiany Ministerstwo Sprawiedliwości.

– Problem jest bardzo poważny – potwierdza Magdalena Lenart z olsztyńskiej fundacji broniącej praw kobiet. Również jej zdaniem możemy już mówić o szarej strefie. Widać go zresztą jak na dłoni. Przykłady?

Biznes kwitnie w internecie

W internecie bez problemu można znaleźć ogłoszenia kobiet, które oferują urodzenie dziecka i oddanie go tuż po porodzie. „Brzuszek rośnie i szuka rodziny dla maluszka", „Wynajmę brzuszek" czy „Urodzę dziecko zdecydowanej parze" – to tylko kilka z internetowych ofert. Wyglądają bardzo podobnie jak te: sprzedam lub kupię punkty karne.

Są również ogłoszenia drugiej – zamawiającej – strony. Pojawiają się konkretne ceny za oddanie dziecka – od kilku do kilkuset tysięcy złotych (bywa 70 tys., ale i 130 tys.). Na jednej ze stron internetowych z takimi ofertami zaobserwowano 400 wejść dziennie.

Jak szacują autorzy zmian, w Polsce może dochodzić rocznie nawet do 2 tys. przypadków handlu dziećmi.

Po zmianach śledczy mają monitorować ogłoszenia internetowe i ścigać ludzi, którzy zarabiają na takich transakcjach.

Nielegalnie adoptowane dzieci często trafiają za granicę. Pewna mieszkanka Mysłowic sprzedała dziecko małżeństwu z Danii za 750 euro. Po urodzeniu dziecka, jeszcze będąc w szpitalu, złożyła niezgodne z prawdą oświadczenie, że Duńczyk jest ojcem dziecka. Na tej podstawie obcokrajowiec zarejestrował w urzędzie dziecko jako swoje i wywiózł za granicę.

Inny wstrząsający przypadek handlu dzieckiem miał miejsce w 2017 r. na Pomorzu. Kobieta w ciąży wystawiła w internecie na sprzedaż swoje nienarodzone dziecko. Zgłosiła się para z zagranicy. Ustalono stawkę za noworodka – 30 tys. zł.

Dewizowa adopcja

Innym sposobem na „zalegalizowanie" handlu dzieckiem jest wprowadzenie w błąd sądu rodzinnego podczas postępowania o adopcję. Polega to na ominięciu zasady, że tzw. adopcja ze wskazaniem jest możliwa jedynie na rzecz krewnych rodziców dziecka lub małżonka jednego z rodziców. Opłacona matka składa w szpitalu oświadczenie, że pozostawia dziecko pod opieką wskazanych osób. Sąd przekazuje im wówczas pieczę nad dzieckiem. Czyni to do czasu wydania orzeczenia w sprawie adopcji, kierując się potrzebą zapewnienia natychmiastowej opieki nad dzieckiem. A gdy dochodzi do postępowania adopcyjnego, sąd uznaje, że dziecko powinno zostać tam, gdzie jest, bo zdążyło zżyć się z opiekunami.

Surogacja od lat jest zakazana na przykład w Niemczech. Za matkę może być uznana w świetle prawa tylko kobieta, która wydała dziecko na świat.

Etap legislacyjny: trafi do Senatu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA