fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Lista nazwisk w liście Falenty do prezydenta o ułaskawienie sprawą dla prokuratury?

Fotorzepa/ Krzysztof Skłodowski
Marek Falenta w liście do prezydenta o ułaskawienie podaje nazwiska osób, które opisał jako uczestniczące w aferze podsłuchowej w 2014 r. Czy to sprawa dla prokuratury? Kancelaria prezydenta liczy na działanie śledczych.

W procesie, w którym został skazany na 2,5 roku więzienia, nie ujawniał ich – jak twierdzi bowiem, obiecywano mu ułaskawienie. Teraz, na podstawie tej listy, można próbować zrekonstruować, jak mogło dojść do tego, że kierownictwo PiS uzyskało dostęp do nagrań.

Czytaj też:

Skazany biznesmen dodaje, że Donald Tusk „został uprzedzony, niestety błędnie ocenił swoją siłę i niezniszczalne poparcie społeczeństwa. Przeliczył się i musiał zniknąć z polskiej sceny. Miejmy nadzieję, że nigdy już nie wróci. Nie chcę umożliwiać mu powrotu". – O czym został uprzedzony? Tego Falenta nie precyzuje, choć pisze to w kontekście podsłuchiwania rozmów polityków.

Na koniec swego listu, w którym Falenta zapewnia o swej lojalności wobec CBA Lista Falenty zawiera 12 punktów. W nich opisuje rzekomy udział w aferze w 2014 r. 13 osób. Pierwszy na tej liście jest prezes PiS Jarosław Kaczyński – rzekomo akceptujący akcję Falenty z nagrywaniem, ale kluczowe postaci to b. skarbnik PiS Stanisław Kostrzewski i adwokat zasiadający w radzie nadzorczej spółki Falenty, który miał się przyjaźnić z Kostrzewskim i zainicjować kontakt z PiS w zamian za co dostał posadę w radzie nadzorczej jednej z państwowych spółek.

Znajomość Kostrzewskiego z tym adwokatem potwierdza nam osoba będąca blisko kierownictwa PiS kilka lat temu. – Bywał tam wtedy też Falenta. Ale nie wierzę, by ten adwokat rzeczywiście w nagrodę dostał tę radę nadzorczą – ocenia nasze źródło.

Falenta pisze, że jego spotkania z Kostrzewskim odbywały się w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej w Warszawie oraz w jego biurze. Na spotkaniach mieli się pojawiać oficerowie CBA oraz ABW. To był jednak 2014 r. i CBA szefował wtedy Paweł Wojtunik (zresztą też podsłuchany w restauracji, w rozmowie z Elżbietą Bieńkowską". – Tak się kończą sytuacje, kiedy ze sprawcy się robi bohatera, a z ofiar - sprawców przestępstw – mówił we wtorek w Polsat News.

Falenta twierdzi, że spotykał się z wymienianymi w liście oficerami CBA w lokalach kontaktowych, gdzie dawał im nagrania, oni zaś sporządzali z nich meldunki operacyjne i następnie udostępniali dziennikarzom, by ci ujawniali nagrania „w dogodnych dla PiS momentach". Czy trafiały do ówczesnego kierownictwa Biura oraz czy także na Nowogrodzką? – tego Falenta wprost nie pisze.

To na podstawie tych informacji z listu, który poprzez prokuraturę trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie (celem zaopiniowania wniosku Falenty o ułaskawienie) w sądzie toczą się dyskusje, co zrobić z tym pismem. Przewodniczący sądowego wydziału karnego zwrócił się do prezes sądu o zawiadomienie prokuratury o przestępstwach, które ujawnia Falenta: obietnicach ułaskawienia, czy pomocnictwie lub podżeganiu w organizacji nagrywania.

Prezes sądu zanim podejmie decyzję, czy wysyłać zawiadomienie, chce by w sprawie wypowiedzieli się jeszcze sędziowie wizytatorzy. Rozważa się, czy zawiadomić o tych, czy o innych przestępstwach: np. szantażowania prezydenta. Może też zawiadomienie w ogóle nie zostanie wysłane, jeśli prezes sądu dojdzie do wniosku, że prokuratura już wie o sprawie – bo przecież najpierw sama przesłała pismo Falenty sądowi i ma jego kopie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA