fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

Lipiński: Trzeba dotrzeć do dużych miast

materiały prasowe
Opozycja totalna powinna totalnie przegrać – mówi Adam Lipiński, wiceprezes PiS i pełnomocnik rządu ds. równego traktowania i społeczeństwa obywatelskiego.

Zaskoczyło mnie to, że jest stosunkowo spokojna. Cieszę się z tego, ponieważ w polskiej polityce brakuje spokoju.

A czy była bardziej merytoryczna niż wcześniejsze?

My jako Prawo i Sprawiedliwość mamy bardzo rozbudowany program i bazujemy na tym programie. Oczekujemy, że nasi konkurenci również będą mówili o zmianach merytorycznych, może to dało taki skutek.

Czy to pokazuje, że polityka zmienia się na lepsze?

Trudno powiedzieć, czy to zmierza w dobrym kierunku, natomiast faktem jest, że ona jest spokojniejsza i że my narzuciliśmy jej merytoryczny charakter i nasi konkurenci muszą na to odpowiadać i są w głębokiej konfuzji, ponieważ merytorycznie niewiele mogą zaproponować. Podczas kampanii mówi się przekazami dnia i mówi się to samo, używa tych samych argumentów, mnie to nieco irytuje, ale przyznaję, że tak powinno być.

Co jest najważniejsze w programie PiS?

Najważniejsze co przedstawiliśmy, nie tylko w programie, ale również w działaniu, to odrzucenie podziału Polski na Polskę A, Polskę B, a nawet Polskę C. Uważamy, że wszystkich należy traktować podobnie, że nie należy izolować elementów polskiej rzeczywistości. Stąd m.in. programy skierowane na wschód. Nie ma podziałów. Po drugie, chcielibyśmy, by beneficjentem sukcesów gospodarczych były szerokie rzesze Polaków.

Czyli dążenie do społecznego zrównania?

Nie koncentrujemy się na najbogatszych ośrodkach po to, by wciągać innych w sferę dobrobytu. To może trwać lata, może nigdy się nie udać, ale chcielibyśmy dać szansę wszystkim Polakom. Ponadto chcielibyśmy, aby maksymalnie duża grupa Polaków była beneficjentem krajowego sukcesu gospodarczego. Gdy ostatnio czytałem pewien wywiad, w którym padło stwierdzenie, że gospodarka rozwija się mimo błędów PiS, to stwierdziłem, że to jest negowanie prawdy, ponieważ nie można negować rozwoju gospodarki, ale pojawiła się potrzeba „wbicia szpili" władzy, czyli stwierdzenia, że władza popełnia same błędy. To nie jest koherentne, to nie jest spójne.

Na pierwszym miejscu w wypowiedziach polityków PiS pojawia się hasło „dobrobyt", a to nie kojarzy się z prawicą.

Partie prawicowe w historii całej Europy bardzo często budowały dobrobyt swojego narodu, może nawet częściej niż socjaliści, choć im też w wielu krajach się udało.

O skandynawskim modelu dobrobytu mówi dużo Lewica. Czy właśnie ona może stać się największym konkurentem PiS?

W normalnej demokracji jest blok prawicowy i lewicowy. U nas to uległo zakłóceniom, ponieważ lewica była skażona PRL-em, była oparta na postkomunizmie i zaczęła się rozmywać w miarę upływu lat. Teraz PO tworzy blok liberalno-lewicowy, ponieważ mają dobre kontakty z lewicą, ale to nie jest klasyczna lewica, jej w zasadzie w Polsce nie ma.

Jednak powstał blok Lewica. Pan chyba nie wierzy w ten projekt?

Wierzę i uważam, że w Polsce powinna być lewica. Natomiast ten projekt powstał w defensywie do PiS. A PiS ma bardzo rozbudowany program socjalny i trudno zaatakować nas z tej strony.

Ale Lewica próbuje jednak to zrobić i przelicytować te punkty socjalne z programu PiS np. projektem narodowego dewelopera.

Opozycja mówi teraz tak: utrzymamy wszystko, co dał PiS, i damy więcej. Problem polega na tym, że opozycja totalnie krytykowała wszystkie nasze projekty, przez co dezawuuje swoją dobra wolę. Po drugie, utrzymanie naszego bardzo prospołecznego budżetu wymaga niesamowicie skutecznych rządów. Gdyby oni przejęli władzę, to czy stworzą system skutecznych rządów? Gdy słucham wypowiedzi polityków Platformy, to w to wątpię, że oni będą w stanie ten prospołeczny projekt utrzymać.

Mówił pan, że PiS powinno iść w stronę centrum. Czy to się udało? Czy centrum w polskiej rzeczywistości politycznej istnieje?

Centrum zawsze jest. Ja jestem politykiem centrowym, nie czuję się zdecydowanym prawicowcem. Centrum trudno zdefiniować, ale to widać w wyborach. W większych miastach mamy mniejsze poparcie i musimy to nadrobić. Niektórzy mieszkańcy np. Kabat czy Wilanowa w Warszawie wręcz nienawidzą PiS.

Czy łatwiejsze byłoby przekonanie mieszkańców Kabat do PiS czy mieszkańców spoza miast do opozycji?

Na razie w dużych miastach PO ma większe poparcie i chodzi o to, by do tych ludzi dotrzeć i ich przekonać. Sądzę, że to jest zadanie na kolejną kadencję. Chciałbym, aby coś w tej kwestii się zmieniło.

Nieprzewidywalność wyników wyborczych jest czymś fascynującym dla pana?

Nie powiedziałbym, że to jest nieprzewidywalność, mamy pewne dane, są sondaże, spotkania, debaty. My wyciągamy z tego wniosek, że nasza przewaga się zwiększa, ale musimy mieć taką większość, która pozwoli nam samodzielnie stworzyć rząd.

W programie PiS pojawił się postulat, który niektórych zaskoczył: równości płac kobiet i mężczyzn.

Nie ma żadnych podstaw ku temu, by zakładać, że kobiety na tym samym stanowisku, w oparciu o te same kompetencje mają zarabiać mniej. Co prawda u nas te różnice porównując inne kraje Unii Europejskiej nie są tak duże. Jesteśmy w dobrym położeniu na tle UE, ale nie osiągnęliśmy tego co powinniśmy, czyli równości.

Czy PiS chce zawalczyć o głosy kobiet?

Kobiety mają taki sam głos jak mężczyźni, można dzięki nim wygrać i przegrać. Uważam, że kobiety powinny być bardziej aktywne w polityce, na mojej liście kobiety stanowią 50%.

Jak wygląda kwestia mniejszości i równego traktowania?

Dla opozycji najlepsze byłyby „małżeństwa homoseksualne", adopcje dzieci przez te „małżeństwa" i aborcja na życzenie. My to przystopowaliśmy i to jest w pełni zgodne z naszym sumieniem.

Ale podejście Polaków do tych kwestii się zmienia.

Są różne definicje konserwatyzmu. Jedna z nich mówi, że konserwatysta to ten, kto opóźnia zmiany. Zmiany są często nieuchronne, ale chodzi o to, by dostosować do nich społeczeństwo i nie robić rewolucji.

Jaka przyszłość czeka służbę zdrowia? Czy pacjenci w Polsce są równo traktowani?

Jako pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego najczęściej spotykam się ze stowarzyszeniami pacjenckimi, które reprezentują grupy chorych na różnego typu dolegliwości i mają problemy z leczeniem. Głównym problemem jest refundacja leków, dlatego zaproponowałem uruchomienie onkofunduszu, mam nadzieję, że to będzie wprowadzone, ponieważ on ułatwi dostęp do leków nowej generacji.

PiS chce wszystko scentralizować i stworzyć zależny od państwa system społeczeństwa obywatelskiego? Tak twierdzi opozycja.

Prowadziłem w Sejmie projekt ustawy „Narodowy Instytut Wolności". To jest instytucja, która ma współpracować z NGO-sami. Opozycja mocno krytykowała ten projekt, wysuwając argumenty, że to jest centralizacja, odsunięcie instytucji, które nie współpracują z rządem. Po roku te argumenty się już nie pojawiają, ponieważ okazało się, że wszystkie te zarzuty były nieprawdziwe.

Koncentracja uwagi na służbie zdrowia przeprowadzona jest w dobry sposób? Uda się ją naprawić samymi pieniędzmi?

Na pewno pieniądze są niezbędne. Wystarczy porównać to z tym, ile pieniędzy wydaje się na zdrowie w innych krajach UE. Poza pieniędzmi musi być dobre zarządzanie, fachowcy i wiele innych elementów, ale bez pieniędzy to się nie uda. My mocno naciskamy, by zwiększyć udział w budżecie na służbę zdrowia Zadeklarowaliśmy te kwoty i mam nadzieje, że to będzie można odpowiednio wykorzystać. Watpię, że rządy totalnej opozycji byłyby w stanie to wykorzystać. Im pieniądze przeciekają między palcami, opozycja nie ma kadr, by rządzić.

Co zdecyduje o wyniku wyborów 13 października?

Podczas konwencji z wystąpieniem Wałęsy opozycja robiła wrażenie, jakby pogodziła się z przegraną. Opozycja totalna powinna totalnie przegrać i musimy zrobić wszystko, żeby to osiągnąć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA