fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

PiS po wyborach chce uderzyć w PO komisjami śledczymi

Sejmowa komisja ds. VAT pod przewodnictwem Marcina Horały z PiS (trzeci z prawej)
Fotorzepa, Jerzy Dudek
W nowej kadencji PiS znów będzie kąsać PO sejmowymi organami śledczymi – wynika z dokumentu, do którego dotarła „Rzeczpospolita".

13 lub 20 października – to najbardziej prawdopodobna data wyborów parlamentarnych. Choć nowy Sejm pierwsze decyzje podejmie w listopadzie, już teraz wiadomo, że PiS zaplanowało utworzenie dwóch komisji śledczych.

Tak wynika z projektu budżetu Kancelarii Sejmu na 2020 r., do którego dotarła „Rzeczpospolita". Przewiduje on wydatki na poziomie 576 mln zł, identyczne jak w 2019 r. Pozostanie budżetu na tym samym poziomie w praktyce oznacza jego podwyżkę, bo w latach zmian kadencji, a takim jest rok 2019, zawsze planuje się większe budżety. Wiąże się to z koniecznością wypłaty odpraw dla posłów i pracowników ich biur.

Z dokumentu wynika, że wysoki budżet jest spowodowany m.in. wzrostem cen energii oraz większymi wydatkami na wynagrodzenia bezosobowe. Te ostatnie mają pójść w górę z powodu „podjęcia nowego zadania polegającego na sporządzaniu pełnych zapisów z przebiegu posiedzeń podkomisji" oraz „uwzględnienia kosztów funkcjonowania dwóch komisji śledczych".

O tym, ile będą konkretnie kosztować komisje, dokument nie mówi. Na jakiej podstawie już teraz zaplanowano ich działanie? Centrum Informacyjne Sejmu twierdzi, że na wszelki wypadek.

Przeczytaj także: Sejmowa komisja ds. deregulacji działa tylko na papierze

„Kancelaria Sejmu nie ma rzecz jasna wiedzy co do zamierzeń Sejmu IX kadencji w przedmiocie powołania komisji śledczych, ale musi być na taki ewentualny wydatek przygotowana" – wyjaśnia CIS „Rzeczpospolitej". Dodaje, że liczbę dwóch komisji wyliczono w oparciu o statystyki. Wyjaśnia, że w pięciu kadencjach pracowało łącznie 10 komisji śledczych, co daje średnią dwóch na kadencję.

Problem w tym, że ta średnia dotyczy funkcjonowania komisji śledczych w okresie całych kadencji, a nie poszczególnych lat. Przykładowo w tej kadencji komisja ds. afery Amber Gold została powołana dwa lata wcześniej niż komisja ds. wyłudzeń podatku VAT.

Dlatego planami Kancelarii Sejmu zaskoczony jest Tomasz Rzymkowski z Kukiz'15, wiceszef komisji ds. Amber Gold. – Zarezerwowanie środków na jedną komisję śledczą byłoby zasadne, bo jest ona dość drogą imprezą z uwagi na wysokie wynagrodzenia pracującej dla niej ekspertów – mówi. – Jednak przewidzenie funkcjonowania aż dwóch rzeczywiście jest dziwne – dodaje.

Jego zdaniem PiS może chcieć zbadać w komisjach śledczych niektóre wątki dotyczące prywatyzacji za rządów PO. Temat prac nowych komisji śledczych mogą też wskazywać słowa Jarosława Kaczyńskiego ze stycznia 2016 r. Podczas wyjazdowego posiedzenia klubu PiS w Jachrance prezes PiS mówił, że w Sejmie mogą zostać powołane komisje dotyczące Amber Gold, wyłudzeń VAT, afery taśmowej i inwigilacji dziennikarzy. Pierwsze dwie powstały i kończą swoje prace, co sugerowałoby, że w kolejce do powołania są dwie ostanie.

– Marszałek Marek Kuchciński prawdopodobnie zarezerwował te środki, bo uznał, że komisje śledcze sprawdziły się jako forma promocji polityków PiS. Poza tym w 2020 r. mają odbyć się wybory prezydenckie, co dla PiS może być pokusą do użycia komisji śledczych w kampanii – mówi rzecznik PO Jan Grabiec. – Jeśli my wygramy wybory, z zarezerwowanych środków chętnie zrobimy użytek, bo jest wiele kwestii wymagających zbadania – dodaje.

Przypomina, że w tej kadencji jego klub złożył kilka wniosków o powołanie komisji śledczych, zajmujących się m.in. aferami KNF i GetBack oraz wycinką Puszczy Białowieskiej. Żaden nie został uwzględniony przez partię rządzącą.

Małgorzata Wassermann z PiS, szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold, mówi „Rzeczpospolitej", że nie zna żadnych planów powołania nowych komisji śledczych. – Najpierw trzeba wygrać wybory – podkreśla posłanka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA