fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Mandaty z fotoradardów: obowiązek ujawnienia danych osoby kierującej autem ma zniknąć

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Obowiązek ujawnienia danych osoby, która siedziała za kółkiem, kiedy przekraczano prędkość, ma zniknąć. Chodzi o to, żeby kierowca nie donosił sam na siebie i najbliższych.

Do senackiej Komisji Ustawodawczej wpłynęła już prośba rzecznika praw obywatelskich o zmianę prawa dotyczącego nakładania grzywien na właścicieli aut, którzy odmawiają ujawnienia, kto siedział za kierownicą, gdy pojazd np. przekraczał prędkość.

– Rozpoczęliśmy już prace nad zmianą kodeksu wykroczeń. We wrześniu projekt będzie gotowy – zapewnia „Rzeczpospolitą" Krzysztof Kwiatkowski, przewodniczący Komisji Ustawodawczej Senatu.

Jak tłumaczy rzecznik, dziś właściciel pojazdu niejednokrotnie musi wskazywać sam siebie. A to, zdaniem rzecznika, oznacza złamanie prawa do milczenia.

Czytaj także:

Dziś, gdy fotoradar złapie pojazd przekraczający dopuszczalną prędkość, a zdjęcie nie pozwala na ustalenie tożsamości kierowcy, właściciel pojazdu musi podać, kto siedział za kierownicą. Jeśli tego nie zrobi, popełnia wykroczenie i grozi mu grzywna.

Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy pojazd został użyty wbrew woli i wiedzy właściciela przez nieznaną osobę, czemu ten pierwszy nie mógł zapobiec – wskazuje Adam Bodnar, powołując się na przepisy prawa o ruchu drogowym.

Co to oznacza w praktyce?

Kierowcy podkreślają, że oznacza to ustawowy nakaz albo obciążania samego siebie, albo też donoszenia na najbliższych. Często więc odmawiają odpowiedzi na takie zapytania.

Prawo musi zostać zmienione tak, by kierowcy nie byli zmuszani do dostarczania dowodów przeciwko samym sobie – i tu panuje zgoda RPO oraz senackiej komisji. Chodzi bowiem o prawo do milczenia. W kodeksie wykroczeń pojawi się więc dodatkowy przepis.

Chodzi o dodanie do art. 96 kodeksu wykroczeń nowego § 4, w którym wskazano by, że „nie podlega karze z § 3 (czyli grzywny) ten, kto nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, gdy udzielona w ten sposób informacja mogłaby stanowić dowód w postępowaniu w sprawie o wykroczenie przeciwko niemu samemu".

Głos w tej sprawie zabierał już Trybunał Konstytucyjny. 12 marca 2014 r. w pełnym składzie rozpoznał pytanie prawne Sądu Rejonowego Lublin-Zachód dotyczące wskazania sprawcy wykroczenia drogowego. TK uznał, że brak sankcji za naruszenie art. 78 ust. 4 p.r.d. skutkowałby nieuchronnie powszechnym ignorowaniem obowiązku wskazania, komu właściciel/posiadacz powierzył samochód czy motocykl do kierowania (użycia) w oznaczonym czasie. Przepis ten stałby się martwą literą prawa. System automatycznej kontroli prędkości nie spełniłby zakładanego celu, np. ograniczenia poważnych wypadków drogowych.

Etap legislacyjny: przed pierwszym czytaniem

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA