fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo dla Ciebie

Joanna Parfianowicz: manipulują nami media, które nie informują, tylko kreują newsy

AdobeStock
Manipulują nami media, które nie informują, tylko kreują newsy.

Choć niepierwszy raz w Europie zaginęło kilkuletnie dziecko, to sprawą Madeleine McCann żyli wszyscy. Każdy ruch czy grymas rodziców dziewczynki, każde słowo – wypowiedziane, a częściej może przemilczane, stawało się przedmiotem analiz osób, które poszukiwaniem dzieci zajmują się profesjonalnie, i wszystkich innych – czytelników i widzów. Jak przypomina nam wyprodukowany przez Netflix dokument „Zaginięcie Madeleine McCann", po początkowym etapie poszukiwań, wiary w porwanie, przesłuchiwania świadków i szukania tropów oczy śledczych i całego świata skierowane zostały na rodziców. Górę wzięło przekonanie, że to Gerry i Kate McCann uśmiercili córkę - o ile nie celowo, to nieumyślnie.

Opinii publicznej trudno się dziwić – McCannowie zatrudnili specjalistę od kontaktów z mediami, podróżowali po świecie, niosąc nowinę o zaginięciu córki, nagrywali apele do porywaczy, zwracali się do wprost do Madeleine, a podczas wywiadów wydawali się ponadnormatywnie spokojni jak na rodziców borykających się z utratą córeczki. Choć z Gerry'ego i Kate McCann zdjęto wreszcie brzemię podejrzeń, nie tylko wymiarze medialnym, społecznym, ale i procesowym, śledczy zdają się być niemal w tym samym punkcie co na początku, przed dekadą. W sprawie nie ma ani podejrzanych, ani tropów, ani większych nadziei na odnalezienie dziewczynki (dziś 15-letniej). Pewne jest jedno: nie znaleziono ciała Madeleine. Ten element historii może dawać nadzieję, że dziewczynka żyje.

Dokument Netflix, choć nie daje odpowiedzi na pytanie, co mogło stać się z Madeleine, nie wydaje się jedynie zapisem śledztwa, które nadal toczy się w sprawie. W moim odczuciu w większej mierze jest to jednak opowieść, jak bardzo my, tzw. zwykli ludzie, nasze przekonanie o świecie i opinie o zjawiskach jesteśmy manipulowani przez media, których głównym celem tak często zdaje się nie tyle podążanie za informacją, ile jej kreowanie. Nie opisywanie rzeczywistości, lecz jej tworzenie.

Nie wykluczam, że analizując rozmaite historie oskarżeń, jakże śmiało wysnuwanych przez tytuły prasowe i agencje informacyjne, Bertold Brecht, który stwierdził niegdyś, że o losie człowieka decyduje człowiek, mógłby dojść do wniosku, że decydentem są jednak media. Szkoda tylko, iż skalę owego wpływu na cudze losy tak lekce sobie niekiedy ważą.

Autorka jest adwokatem, redaktorem naczelnym „Pokoju adwokackiego" www.pokojadwokacki.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA