fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Lokalne budżety na minusie. Samorządy tną wydatki

Minister Dariusz Piontkowski uważa, że samorządy „biadolą, jak trzeba coś dołożyć”
PAP, Tomasz Gzell
Z uwagi na kłopoty finansowe samorządy rezygnują z inwestycji drogowych i ograniczają kulturalne.

– Sytuacja samorządów jest bardzo zła, za chwilę będzie tragiczna – mówił we czwartek podczas briefingu prasowego przed kancelarią premiera Tadeusz Truskolaski, prezydent Białegostoku i prezes Unii Metropolii Polskich.

– Tysiąc gmin w Polsce nie jest w stanie pokryć bieżących wydatków, a w dwóch nauczyciele nie dostają pensji – mówił Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP. – We wschodniej części kraju, na terenach rolniczych, mimo wzrostu gospodarczego nie udało się wypracować nadwyżek, które mogłyby pokryć rosnące wydatki – tłumaczył.

Cięcia kosztów

Teraz samorządy zastanawiają się, z czego można zrezygnować, by dopiąć przyszłoroczny budżet. – Tniemy wszędzie, gdzie się da – mówi Włodzimierz Tutaj, rzecznik prasowy UM Częstochowy. – Priorytetem jest utrzymanie finansowania rozpoczętych inwestycji oraz tych z unijnym dofinansowaniem. Dlatego m.in. Częstochowa zamierza wziąć większy, niż planowano, kredyt z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

– Mamy znacznie uszczuplone dochody, dlatego część zadań musi trafić na listę rezerwową – mówi prezydent Lublina Krzysztof Żuk. Są to głównie inwestycje drogowe – remonty ulic na kwotę do 200 mln zł.

W Krakowie zahamowane będą inwestycje drogowe – w tym budowa linii tramwajowej. – Imprezy kulturalne będą realizowane na mniejszą skalę. Programy imprez zostaną dostosowane do zmniejszonego budżetu – mówi Dariusz Nowak z krakowskiego ratusza.

Problem z subwencją

Gdańsk musi zaoszczędzić 54 mln zł. W 2020 r. w mieście zostanie ograniczona nauka pływania dla dzieci, program edukacji morskiej i zajęcia pozalekcyjne.

– Będziemy ciąć wydatki bieżące. Nie zrealizujemy inwestycji za 140 mln złotych, bo tyle zabrał nam rząd swoimi „reformami" i rozdawnictwem. Moglibyśmy za te pieniądze kupić choćby 14 nowych tramwajów – mówi Marcin Masłowski, rzecznik prezydenta Łodzi.

W Bydgoszczy z kolei nie zostanie wybudowany basen na Miedzyniu, nie będzie rozbudowy ulicy Nakielskiej. – Te nierozpoczęte jeszcze inwestycje zostają zawieszone do czasu ustabilizowania się sytuacji finansowej – mówi Marta Stachowiak, rzeczniczka UM w Bydgoszczy.

Samorządowcy podkreślają, że ich sytuacja finansowa nie byłaby tak trudna, gdyby zbyt niska subwencja oświatowa. – Wydatki na oświatę w ubiegłym roku wzrosły z 635 mln do 800 mln zł, a subwencja oświatowa zwiększyła się tylko o 40 mln zł – tłumaczył podczas briefingu Truskolaski. Podobnie jest w Częstochowie. – W 2015 r. miasto dołożyło do subwencji oświatowej 47 mln, w zeszłym 90 mln, a w obecnym dołoży już ok. 110 mln zł – mówi Tutaj.

Samorządowcy przypominają także poniesione koszty związane z reformą edukacji. Obecnie część z nich rozważa walkę o ich zwrot w sądzie.

Rząd jednak stoi na stanowisku, że koszty oświatowe nie mogą być aż tak dużym obciążeniem. – Tylko w tym roku subwencję oświatową dla samorządów zwiększyliśmy o ponad 3,8 mld zł – mówił podczas exposé premier Mateusz Morawiecki. Z kolei szef MEN Dariusz Piontkowski mówił w Polskim Radiu, że „samorządy nie dostrzegają, iż oświata to raczej inwestycja, a nie tylko i wyłącznie koszt". – Za każdym razem, gdy pojawia się konieczność dołożenia paru złotych do tego, co jest w subwencji, to biadolą – tłumaczył.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA