fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Spór o emerytów, czyli wielka koalicja na ostrym zakręcie

Kanclerz Merkel w poniedziałek w Zwickau, w nowym miejscu pamięci ofiar nazistowskich terrorystów z NSU
AFP
Media spekulują o możliwości rozpadu rządu Angeli Merkel. Sama pani kanclerz jest przedmiotem ataków starych wyjadaczy partyjnych. A wraz z nią obecna szefowa CDU.

Plan był prosty. W poniedziałek przedstawiciele koalicji rządowej CDU/CSU oraz SPD mieli uzgodnić warunki wprowadzenia powszechnej emerytury dla ubogich emerytów. Rzecz została zapisana w umowie koalicyjnej i obecnie nadszedł czas na jej realizację. Nagle okazało się jednak, że SPD nie ma zamiaru trzymać się postanowień umowy i chce rozszerzyć podwyższone świadczenia emerytalne na wszystkich, którzy przepracowali 35 lat, bez względu na ich obecny status majątkowy. Przeciwna jest CDU/CSU.

Czy znajdująca się na politycznym dnie z notowaniami w granicach 14 proc. SPD chce doprowadzić do upadku koalicji i nowych wyborów do Bundestagu? Za takim rozwiązaniem opowiada się nowa para kandydatów na szefów SPD Saskia Esken i Norbert Walter-Borjans. Zjazd partyjny SPD pod koniec listopada zadecyduje: wyjść z rządu, wybierając tę parę, czy też nie – popierając ich konkurentów Klarę Geywitz i Olafa Scholza.

W takim scenariuszu po rozpadzie kolacji i w wyniku nowych wyborów SPD mogłaby liczyć na koalicję z Zielonymi i postkomunistyczną Lewicą. Ale wtedy Zieloni (w sondażach do 24 proc.) jako najsilniejsza partia w tym obozie miałaby kanclerza.

– Emerytów mogących skorzystać na reformie według formuły SPD jest ponad pół miliona i na to stawiają obecnie socjaldemokraci – zwraca uwagę „Rzeczpospolitej" Jochen Staadt, politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.

Z tego też powodu obecne zamieszanie w rządzie wywołuje sporo emocji. Są tym większe, że zbliża się koniec ery Angeli Merkel, która w normalnych okolicznościach musiałby stać na czele obecnej koalicji jeszcze dwa lata. – Schyłek rządów Merkel wprowadza widoczny chaos w niemieckiej polityce – komentuje dla „Rz" nasz niemiecki rozmówca z berlińskich kręgów dyplomatycznych.

Od wielu dni trwa atak na panią kanclerz w wykonaniu jej największego przeciwnika i politycznego wroga, jakim jest 63-letni Friedrich Merz. Były szef frakcji chadeckiej w Bundestagu pożegnał się lata temu z polityką, zmuszony w zasadzie do tego kroku przez Angelę Merkel. Gdy rok temu pani kanclerz odeszła ze stanowiska szefowej CDU, Merz postanowił ubiegać się o to stanowisko.

W grudniu ubiegłego roku przegrał z Annegret Kramp-Karrenbauer (prezentowaną w mediach jako AKK) zaledwie 35 głosami na 999 oddanych na zjeździe CDU. Zachował spore wpływy w partii.

Merz nie złożył broni i czekał na dogodny moment do ataku. Nadszedł po wyborach do landtagu w Turyngii, gdzie w poprzednią niedzielę CDU przegrała nie tylko z postkomunistyczną Lewicą, ale też prawicowo-populistyczną Alternatywą dla Niemiec (AfD). Niewielki land z 2,1 mln mieszkańców nie powinien w zasadzie mieć znaczenia w skali 82-mln kraju. Nie dla Friedricha Merza. – Mamy do czynienia z brakiem działania oraz przywództwa. Tak nie może być jeszcze przez dwa lata. Nie stać na to ani Niemiec, ani Europy – grzmi Merz, domagając się zmiany przywództwa rządu, ale i CDU.

W zgodnej opinii obserwatorów to nie Merkel jest zasadniczym celem jego ataków, ale pani AKK jako następczyni pani kanclerz będącą pod jej osobistym parasolem ochronnym.

AKK kieruje resortem obrony, z czym nie bardzo sobie radzi. Jej nieprzemyślana propozycja, aby NATO przejęło funkcje policyjne w tzw. tureckiej strefie bezpieczeństwa na północy Syrii, wywołała w Niemczech konsternację i opór także kierowanego przez SPD ministerstwa spraw zagranicznych. Niemal trzy czwarte (72 proc.) obywateli twierdzi w sondażu dla Focus Online, że pani AKK działa ze szkodą dla swej partii.

W tej sytuacji Merz zapowiada, że wygłosi przełomowe przemówienie na zjeździe CDU pod koniec miesiąca w Lipsku. Jego zwolennicy domagają się także wyłonienia w CDU /CSU kandydata na kanclerza w drodze wewnętrznych wyborów w łonie partii chadeckich. Jest to rękawica rzucona AKK. Jako szefowej CDU nominacja na kandydata na kanclerza przypada jej z urzędu.

Sama pani kanclerz trzyma się z dala od rozgrywek partyjnych. Na dobrą sprawę nie zabiera od pewnego czasu także głosy w ważnych sprawach polityki wewnętrznej. Poniedziałkowy pobyt w Zwickau wykorzystała do odwiedzin zakładów VW, gdzie rusza produkcja samochodów elektrycznych. Uczestniczyła także w inauguracji pomnika dziesięciu ofiar niemieckiej terrorystycznej organizacji Narodowosocjalistyczne Podziemie (NSU). NSU mordowała przez lata w ubiegłej dekadzie z powodów rasistowskich, selekcjonując swe ofiary według klucza etnicznego (głównie były pochodzenia tureckiego).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA