fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Putin boi się nadejścia nowego Lenina

Tu pomnik Lenina nie niszczeje. Muzeum wodza rewolucji bolszewickiej w jego rodzinnym Uljanowsku (do 1924 r., w kiedy zmarł Lenin, miasto nazywało się Symbirsk)
AFP
Kreml dystansuje się od 100. rocznicy rewolucji październikowej. Historia imperium jest ważniejsza.

Władze w Moskwie nie będą organizowały uroczystości z okazji okrągłej rocznicy rewolucji bolszewickiej. – Dlaczego mielibyśmy to świętować – mówił niedawno rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Kilka dni temu brytyjski dziennik „Financial Times" podawał, że Władimir Putin nie będzie uczestniczył w obchodach, które organizuje Komunistyczna Partia Rosji. Na dodatek w poniedziałek rosyjski prezydent odsłonił zapowiadany od lat pomnik ofiar represji politycznych.

– Odsłonięcie tego monumentu jest symboliczne. Kreml bardzo mocno dystansuje się od rocznicy rewolucji. Według rządzących w Rosji kojarzy się ona z okresem załamania, chaosu i atypaństwowości – mówi „Rzeczpospolitej" znany moskiewski politolog Aleksiej Makarkin. – Kreml nie obchodzi tej rocznicy również z tego powodu, że doszło wtedy do rozłamu państwa i utraty terytorium. W jego rozumieniu Moskwa straciła wówczas Finlandię, Polskę i państwa bałtyckie, które trzeba było przejąć z powrotem w 1940 r.

Wiele wskazuje na to, że po aneksji Krymu władze w Moskwie na pierwszy plan wysunęły historię związaną z imperialną, a nie sowiecką przeszłością Rosji. W czasie gdy tysiące postawionych jeszcze w epoce ZSRR pomników Lenina niszczeją, w Rosji stawia się monumenty ostatniemu rosyjskiemu carowi Mikołajowi II. Pojawiły się m.in. w Nowosybirsku, Władywostoku, a nawet w Lenińsku Kuźnieckim, mieście nazwanym ku czci przywódcy rewolucji październikowej. W centrum Symferopola odsłonięto kilkumetrowy pomnik Katarzyny II.

Co więcej, w Radzie Federacji jest propozycja, by postawić pomnik carycy w Jekaterynburgu i by był on „nie mniejszy niż Statua Wolności w USA". W ostatnich latach uhonorowano również Iwana IV Groźnego, którego pomnik pojawił się w Moskwie. Monument przedstawiający najokrutniejszego rosyjskiego przywódcę na koniu mimo licznych protestów odsłonięto pod koniec ubiegłego roku w miejscowości Orzeł.

– To zaczęło się jeszcze przed Krymem. Pomnik Piotra Stołypina (premier i minister spraw wewnętrznych Rosji za Mikołaja II – red.) postawiono przed budynkiem rządu z inicjatywy Władimira Putina, gdy był premierem – mówi Makarkin.

Komuniści zaczęli świętować 100. rocznicę rewolucji już w tę środę, sześć dni przed terminem. W Moskwie i Petersburgu przeprowadzają okrągłe stoły i konferencje, w których uczestniczą również goście z zagranicy reprezentujący lewicowe ugrupowania. Ale główne uroczystości odbędą się w stolicy, tradycyjnie, 7 listopada.

„Pokój narodom! Ziemia rolnikom! Fabryki robotnikom! – to jedno z kilkudziesięciu haseł, które będą wygłaszane przez zwolenników Komunistycznej Partii Rosji. Co prawda z roku na rok akcje te robią się coraz mniej liczne. O ile w 2014 r. komuniści wyprowadzili na ulice Moskwy ok. 7 tys., o tyle w 2016 r. obchody rewolucji październikowej miały zaledwie 2 tys. uczestników. 7 listopada już od 12 lat nie jest w Rosji dniem wolnym od pracy. Rocznicę rewolucji październikowej zastąpił wprowadzony przez Putina Dzień Jedności Narodowej, obchodzony 4 listopada. Oficjalnie mówi się, że chodzi o zakończenie Wielkiej Smuty w Rosji w 1612 r., ale rosyjskie media nie krępując się mówią wprost, że chodzi o „wypędzenie Polaków z Kremla".

Lider komunistów Giennadij Ziuganow kilka dni temu stwierdził, że idee rewolucji październikowej są „wciąż aktualne w Rosji". – W ciągu ostatnich trzech lat naród w Rosji niszczeje. Tymczasem dwustu bogaczy tylko w ciągu ubiegłego roku zwiększyło swój kapitał o 100 mld dol. Kradną pieniądze i wyprowadzają za granicę – mówił Ziuganow, cytowany przez komunistyczną stację Czerwona Linia.

Skrytykował wyprodukowany przez rządową telewizję Rossija 1 kilkuodcinkowy film „Demon rewolucji", którego premiera ma się odbyć niebawem w Rosji. Z opublikowanego zwiastuna wynika, że film poświęcono powiązaniom Lenina z Cesarstwem Niemieckim.

– Bolszewicy dla Putina to działacze antypaństwowi i spiskowcy. Na Kremlu traktują Lenina jako człowieka, który wziął pieniądze od Niemców na rewolucję w Rosji i to jeszcze w czasie wojny. Bez wątpienia jest dla nich negatywną postacią – mówi Makarkin. – Putin boi się, że w Rosji pojawi się kolejny Lenin.

Dziennikarka i córka byłego mera Petersburga Ksenia Sobczak, która ostatnio ogłosiła, że wystartuje w wyborach prezydenckich, stwierdziła, że w pierwszej kolejności „usunęłaby ciało Lenina z placu Czerwonego". Wywołała burzliwą dyskusję na temat przyszłości mauzoleum wodza rewolucji.

– Usunięcie Lenina może doprowadzić do konfliktu pomiędzy chrześcijanami i komunistami i pewne siły mogą to wykorzystać – mówi „Rzeczpospolitej" Wsiewołod Czaplin, były rzecznik moskiewskiego patriarchy. – Komuniści powinni sami zrozumieć, że z ich wodza zrobiono atrakcję turystyczną.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA